strona główna dodaj do ulubionych e-mail
 
Aktualności
Archiwum
Rozliczenia
Praszkowska liga halowa
Piszą o nas
Wywiady
Zarząd klubu
Historia klubu
Turnieje
Video
Galeria
Seniorzy
Juniorzy
Trampkarze
Młodzicy
Żacy
Orlicy
Hotel
Kontakt


Główny sponsor
UMiG Praszka







+ 48 733 574 522
+ 49 1521 6957 862





Patronat medialny


 




Piszą o nas sezon 2011/12


10.02.2012r. (piątek) godz. 19.08






































Źródło - Kulisy Powiatu
10.02.2012r. (piątek) godz. 19.00



Kliknij aby powiększyć

Źródło - Kulisy Powiatu

22.01.2012r. (niedziela) godz. 13.11



Kliknij aby powiększyć





Źródło - Kulisy Powiatu
Dodano 7.01.2012r. (sobota) godz. 17.42

Praszka: Liga halowa


Koniec serii Geotop-u



W okresie poświątecznym rozegrano dwie kolejki ligi.Nie obyło się bez niespodzianek. Pierwsze punkty stracił lider tabeli - Geotop Olesno.

Geotop do środy 28 grudnia jako jedyny zespół rozgrywek miał na koncie osiem kolejnych wygranych i komplet punktów.Tę passę przerwał Polan Praszka.Zapowiadało się dobrze dla oleśnian, bowiem już na początku prowadzenie dał im Bartosz Kowalczyk.Po kilku minutach wyrównał Aleksander Kuliński, a niedługo potem Jacka Korzonka, bramkarza Geotopu-u pokonał Marcin Mirowski.Mecz stał się ostry i sędziowie kilka razy sięgali po żółte kartki, by temperować nimi krewkich graczy.Oleśnianie, po drugim trafieniu Kowalczyka, wyrównali na 2-2, ale po błyskawicznej kontrze Krzysztof Słowik znów dał prowadzenie Polanowi.W końcówce Kowalczykowi puściły nerwy i najpierw został ukarany żółtą kartką, a potem - za krytykowanie z użyciem słów niecenzuralnych decyzji sędziego - czerwoną.W efekcie przez ostatnie dwie minuty Geotop grał w osłabieniu i nie zdołał odmienić wyniku. Po meczu Grzegorz Pietrzak, kapitan oleskiej drużyny, przeprosił organizatorów za niesportowe zachowanie młodszego kolegi ( szkoda, że jemu zabrakło do tego odwagi).

W 4. kolejce drugiej porażki doznał M-GOKiS Praszka,jeden z faworytów ligi.Przegrał 0-2 ze wzmocnionym kadrowo Stanexem Praszka, w składzie którego zagrali Adrian Koziołek oraz występujący w amatorskiej lidze austriackiej Bartosz Olszański.To właśnie ,,Koza'' zdobył pierwszego gola dla Stanex-u - po przerzucie piłki z głębi pola kapitalnym strzałem z półobrotu nie dał szans Mateuszowi Jurczykowi, bramkarzowi M-GOKiS-u.

- To chyba najładniejsza z dotychczas strzelonych bramek - ocenił Stanisław Błoch,działacz Motoru.
Wzmocnienia (Sebastian Kopel,Adam Kutynia) sprawiły też, że coraz lepiej gra Dylong I Rudniki, który jako jedyny w 4. kolejce zainkasował komplet punktów.To była wyjątkowo ostra kolejka - sędziowie pokazali aż 20 żółtych kartek i 1 czerwoną.Ostanią w starym roku kolejkę rozegrano w piątek 30 grudnia, a jej najważniejszym meczem była potyczka Geotopu z M-GOKiS-em, lidera z wiceliderem.To była piłkarska partia szachów,a oba zespoły ostrożnie grały w tyłach. Na prowadzenie wyszedł Geotop - piłka po strzale Pietrzaka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła do siatki.Wyrównał silnym strzałem pod poprzeczkę Łukasz Cieśla i przebieg gry wskazywał, że zespoły pogodzi remis, jednak w 14. min Kamil Jasina wykazał spryt w zamieszaniu podbramkowym i lider znów wygrywał.W ostatniej minucie M-GOKiS wycofał bramkarza, by zdobyć liczebną przewagę w polu, ale nie zdołał odwrócić kart.Potem lidera zatrzymał Dylong I.Przy jego prowadzeniu 2-1 Geotop zagrał va bank - wycofał bramkarza,jednak zapłacił za to stratą dwóch goli.Ale i rudniczanom przytrafiło się potknięcie - do spotkania z niżej notowaną Liswartą przystępowali w roli faworyta, jednak zeszli z parkietu pokonani.Mimo to dzięki bardzo dobrej końcówce roku Dylong I awansował do ścisłej czołówki tabeli.

- Czołówka ligi jest tak wyrównana, że każdy może wygrać z każdym - podsumował Zbigniew Olszański, jeden ze współorganizatorów ligi.Emocjonujący przebieg miał mecz Liswarty z Kinią.Oleśnianie prowadzili już 2-0, rywale wyrównali i byli nawet bliscy zwycięstwa , jednak raz trafili w słupek, a raz w poprzeczkę.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Czołowka strzelców po 5 rozegranych kolejkach - 12 bramek - Kamil Jasina (Geotop),Damian Gmyrek (Kinia),11 - Sebastian Deja (Geotop),10 - Łukasz Cieśla (M-GOKiS), Mateusz Flak (Geotop), Tomasz Czechowicz (Marcegaglia),Daniel Kotarski (Liswarta),7 - Sebastian Kopel (Dylong I), Dawid Pilak (Marcegaglia),Bartłomiej Bryś (,,Kulisy Powiatu''),Paweł Kucharski (Bugaj Nowy).


Dodano 17.12.2011r. (sobota) godz. 13.12

Praszka: Liga halowa


Wszyscy mają punkty


Po drugiej kolejce zmagań każda z czternastu drużyn ma już na koncie punkty. Nowym liderem został Geotop Olesno.

Oleśnianie przyjechali wzmocnieni Bartoszem Kowalczykiem (OKS, potem MKS Kluczbork, obecnie IV-ligowa Ligota Turawska) i Adamem Deją (II-ligowy MKS) i to zaowocowało kompletem punktów i aż jedenastoma bramkami. Komplet do swego dorobku dopisał też M-GOKiS - grał bardzo konsekwentnie i dwukrotnie, gdy wydawało się, że jego dwa mecze będą remisowa, w końcówce potrafił je wygrać. W meczu z Polanem M-GOKiS bramki strzelił w 17. i 18. min, a z Kinią w 16. i 18., choć w tym pierwszym rywale kwestionowali zasadność rzutu karnego, z którego Paweł Gierak trafił do siatki.

Dobry występ zanotowała Marcegaglia, która po I rundzie miała zerowe konto punktów. Po sobotnich grach ma ich już siedem, a spora w tym zasługa Mariusza Czernka, który zaprezentował dobrą skuteczność. To właśnie za sprawą głównie Czernka Marcegaglia odprawiła z kwitkiem dotychczasowego Lidera, Kinie Olesno, której to spotkanie wyjątkowo nie wyszło.
W II kolejce było sporo ciekawych meczów i okazało się, iż dobry bramkarz to skarb. W potyczce z Dylongiem I ,,Kulisy Powiatu'', po bramce Mateusza Skibińskiego objęły prowadzenie, a potem miały trzy sytuacje sam na sam, jednak Paweł Niemiec bronił jak w transie i zgłosił swoją kandydaturę to miana najlepszego na tej pozycji. Zmarnowane okazje zemściły się i na 40. sekund przed końcem Grzegorz Zaręba wyrównał.

Sporo działo się w meczu juniorów Motoru z Polanem. Po bramce Tomasza Wilhelma Polan objął prowadzenie, potem dwa razy do siatki trafił Błażej Pawlak, najmłodszy (niespełna 15 lat) zawodnik ligi, a trzeciego gola dołożył Łukasz Szydłowski i wydawało się, iż pierwsza wygrana Motoru jest niemal pewna, jednak Polan doprowadził do remisu 3-3. W emocjonującej końcówce bramkarza Polanu zaskoczył Kamil Kostek, a pierwsze zwycięstwo praszkowskiej młodzieży uratował Dawid Sładek, kapitalnie broniąc w ostatnich sekundach.
Następna kolejka w sobotę 17 grudnia. Zagrają: M-GOKiS - Marcegaglia (14.00), Polan - Bugaj N. (14.20), Dylong I - M-GOKiS (14.40), Bugaj N. - Marcegaglia (15.00), Polan - Dylong I (15.20), M-GOKiS - Kościeliska (15.40), Geotop - Bugaj N. (16.20), Budowlani - Motor j (16.20), Kościeliska - Geotop (16.40), Budowlani - Kościeliska (17.00), Geotop - Motor j (17.20), Motor j - Kinia (17.40), Dylong II - Budowlani (18.00), Kinia - Dylong II (18.20), Stanex - Liswarta (18.40), Liswarta - Dylong II (19.00), Stanex - Kinia (19.20), Liswarta - ,,Kulis Powiatu'' (19.40), Stanex - ,,Kulisy Powiatu'' (20.00).



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Czołówka strzelców: 6 bramek - Łukasz Cieśla (M-GOKiS), Mariusz Czernek (Marcegaglia), 5 - Damian Gmyrek (Kinia), Paweł Kucharczyk (Bugaj N.), 4 - Grzegorz Noga (Liswarta), Błażej Pawlak (Motor j), Bartłomiej Bryś (''Kulisy''), Damian Włoszczyk (Kościeliska), Bartosz Kowalczyk, Kamil Jasina (obaj Geotop), Aleksander Kuliński (Polan).


Dodano 23.09.2011r. (piątek) godz. 08.12

Praszka, Byczyna: II liga juniorów


Do jednej bramki

W derbowym spotkaniu Motor Praszka zwyciężył 4-0 Hetmana Byczyna, biorąc rewanż za bolesną przegraną w poprzednim sezonie.

W ubiegłych rozgrywkach Motor przegrał u siebie z Hetmanem 0-1, mimo iż już w I połowie grał z przewagą jednego zawodnika, a wówczas była to pierwsza wygrana byczynian w lidze.

- Przypominałem o tym chłopakom przed tym meczem i motywowałem do mobilizacji - mówi Zbigniew Olszański, trener Motoru, który wówczas nie był szkoleniowcem zespołu. Tym razem wątpliwości nie było. Motor wygrał wyraźnie, bo przez cały czas dominował.

- To najlepsza drużyna, z która do tej pory graliśmy w tym sezonie - mówił po meczu Marcin Kubaczkowski, trener Hetmana. - Na pewno będzie w czołówce tabeli, a może nawet włączy się do walki o awans.

Miejscowi już w 3. min mogli objąć prowadzenie - po akcji Błażeja Pawlaka i Pawła Okaja sam na sam z Mateuszem Falarzem, bramkarzem gości znalazł się Łukasz Szydłowski, ale strzelił prosto w niego. Motor grał szybko, większość akcji konstruowali liderzy środka Michał Felisiak i Damian Sieradzki, a piłka raz po raz znajdowała się w polu karnym rywali. Amadeusz Wesoły, golkiper gospodarzy pierwszy raz interweniował w 14. min, kiedy to z rzutu wolnego uderzył Łukasz Gawędzki. Potem (20. min) w dogodnej sytuacji Szydłowski zamiast strzału wykonał... podanie do bramkarza Hetmana, którego w krótkich odstępach "zatrudnili" także Felisiak (23.) i Paweł Okaj (25.).

- Gramy niemrawo, cackamy się z piłką, sami się usypiamy - mobilizował praszkowian ich opiekun. W 34. min akcję miejscowych rozpoczął Bartłomiej Kuder, zagrał do Sieradzkiego, ten do Felisiaka, który oddał niesygnalizowany strzał i piłka wpadła do siatki tuż przy słupku. W II połowie kopia tej akcji dała Motorowi trzeciego gola. Po przerwie raz po raz robiło się gorąco na przedpolu gości.

- Przyciśnijmy mocniej, bo oni się gubią - wołał jeden z zawodników Motoru. Efektem "przyciśnięcia" była druga bramka wypracowana przez Kamila Hwindę (zastąpił kontuzjowanego Pawlaka, najmłodszego w ekipie Motoru), który w polu karnym wymanewrował obrońcę i idealnie zagrał do Damiana Nogi, a ten z najbliższej odległości nie dał szans Falarzowi. W trakcie dominacji gospodarzy Hetman miał wyborną okazję, by zdobyć kontaktowego gola, ale Bartosz Adamczyk z 2 m nie potrafił skierować piłki do siatki.

- Bartek, wystarczyło tylko nogę do piłki przystawić - wołał do piłkarza trener Kubaczkowski. Sporo działo się w ostatnim kwadransie. W 77. min goście domagali się rzutu karnego za zagranie rękę Kudera, sytuację sam na sam zaprzepaścił Noga, ładnym strzałem tuż nad poprzeczka popisał się Hwinda, a krótko przed końcowym gwizdkiem arbitra w zamieszaniu podbramkowym piłkę odbitą przez obrońcę po strzale głową Kudera do siatki wpakował Piotr Okaj.

- Jedna zaprzepaszczona stuprocentowa sytuacja i jeden celny strzał na bramkę to za mało, aby myśleć o dobrym wyniku - komentował po spotkaniu trener Hetmana. - Po pierwszych udanych meczach chłopcy chyba za bardzo w siebie uwierzyli, a okazuje się, że przed nami jeszcze dużo pracy. Zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. W znacznie lepszym nastroju był po meczu szkoleniowiec Motoru, który po porażkach w dwóch pierwszych meczach wygrał trzeci pojedynek z rzędu. - Cieszy pozytywny wynik - mówi Olszański. - Nasza gra chwilami była bardzo dobra. Po trzeciej bramce tempo akcji spadło, a zamiast zespołowej gry było za dużo indywidualnych popisów. Gdyby nie to, wynik mógł być wyższy.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Dodano 21.09.2011r. (środa) godz. 19.53

Praszka II liga juniorów


Motor pokonał lidera

W niedzielę 11 września zespół z Praszki pokonał dotychczasowego przodownika tabeli Sokoła Bierdzany i to na jego boisku.

Podopieczni Zbigniewa Olszańskiego na starcie sezonu zaliczyli falstart, bo przegrali dwa pierwsze mecze ( 0-1 ze Startem Dobrodzień i 2-3 z MKS-em Wołczyn), ale szybko odzyskali równowagę. W 3. kolejce zwyciężyli na wyjeździe 6-0 z LZS Proślice (trzy bramki strzelił Paweł Okaj, a po jednej Damian Noga, Łukasz Szydłowski oraz Bartłomiej Kuder), zaś w 4. kolejce nie dali szans zespołowi Sokoła Bierdzany i to na jego boisku. Do meczu z Motorem Sokół miał na koncie komplet punktów, a z praszkowską młodzieżą przegrał 0-2.

- Od początku meczu mieliśmy przewagę w polu, egzekwowaliśmy sporo rzutów rożnych, ale nie potrafiliśmy naszej dominacji udokumentować bramkami - relacjonuje trener Motoru.

Pierwszy gol padł w 55. min po dalekim wykopie piłki przez bramkarza Kamila Poranka - piłkę przejął Paweł Okaj, golkiper gospodarzy próbował go powstrzymać wybiegając z bramki, ale napastnik Motoru zachował zimną krew i przelobował go.W pięć minut później było 2-0 dla Motoru, bo obrońca Sokoła, nie widząc innego wyjścia na powstrzymanie w polu karnym szarżującego Pawła Okaja, ciągnął go za koszulkę i powalił na ziemię. Rzut karny pewnie wykonał Kamil Kostek.

Motor mógł wygrać w wyższych rozmiarach.Kapitalnym strzałem popisał się m.in. Damian Sieradzki.

- Nie wiem w jaki sposób bramkarz Sokoła zdołał wybić tę piłkę - dodaje trener Olszański.

Potem po rzucie rożnym Bartłomiej Kuder z 3 m główkował tuż obok słupka, a w końcówce sytuację sam na sam zmarnował Michał Felisiak.

- Zagraliśmy dobry mecz - podsumowuje szkoleniowiec Motoru. - To było spotkanie pod naszą kontrolą, rywale nie wypracowali żadnej czystej pozycji bramkowej, więc nie musiałem się w ogóle denerwować. Szkoda punktów straconych w dwóch pierwszych meczach,bo nie byliśmy gorsi od naszych przeciwników, a w Dobrodzieniu podarowaliśmy wygraną gospodarzom.Mam nadzieję, że te straty uda się odrobić w kolejnych spotkaniach. Optymizmem napawa mnie to, że chłopcy solidnie trenują i chcą podnosić swoje umiejętności.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Sokół Bierdzany - Motor Praszka 0-2 (0-0)

0-1 Paweł Okaj - 55., 0-2 Kamil Kostek - 60.

Skład Motoru - Poranek - Pokorski, Kostek,Honcel, Kuder, Sieradzki, Felisiak, Gargula, Szydłowski (Piotr Okaj), Noga (Chwinda), Paweł Okaj.Trener Zbigniew Olszański.


Dodano 30.08.2011r. (wtorek) godz. 21.11

Praszka, Wachowice: Piłkarska B klasa


Faworyt nie miał łatwo

Stobrawa była o krok od sprawienie sporej niespodzianki, jaką byłaby jej wygrana na stadionie w Praszce.

Motor ostatni ligowy mecz rozegrał 14 listopada 2010 roku (pokonał wówczas w "okręgówce" 3-1 LZS Kuniów). Trudno powiedzieć czy to tęsknota za piłką spowodowana wycofaniem seniorów z ligi, czy chęć zobaczenie odremontowanego stadionu sprawiły, że na widowni zasiadło ponad sto osób - znacznie więcej niż wówczas, gdy Motor grał w wyższej klasie. Gospodarze wygrali, ale łatwo nie mieli, choć rywale przyjechali tylko w jedenastu.

- W sobotę trudno się zebrać, bo większość chłopaków pracuje - tłumaczył Alfred Latusek, opiekun Stobrawy.

- Gdybyśmy mieli pełny skład "postawilibyśmy" się Motorowi jeszcze bardziej - dodał Wojciech Kulik, obrońca gości.

Już w 8. min przyjezdni mogli objąć prowadzenia, ale Krzysztof Lukosik strzelił z bliska za lekko i prosto w Rafała Szczepańskiego, który jednak w 13. min musiał wyciągać piłkę z siatki, po tym jak po błędzie obrońców (stanęli w miejscu sygnalizując spalonego) Dariusz Dyla pokonał go w sytuacji sam na sam. Motor miał cały czas optyczną przewagę, jego zawodnicy dużo biegali, ładnie dla oka rozgrywali piłkę, ale za bardzo koronkowe akcje nie przynosiły efektu. W 29. min bliski wyrównania był Przemysław Toborek, ale jego uderzenie "na raty" zdołał złapać Janusz Pawełczyk, który w chwile później rzutem pod nogi powstrzymał Tomasza Czechowicza. Stobrawa nie miała zamiaru bronić korzystnego wyniku i była bliska podwyższenia rezultatu. W 32. min najbardziej aktywny w jej szeregach Dyla trafił w poprzeczkę, a w chwile później wystawił Szczepańskiego na trudną próbę.

- Ale gramy "kaszanę" - dało się słyszeć od jednego z piłkarzy Motoru.

Krótko po przerwie Dyla zmarnował kapitalną okazję na podwyższenie i to się potem zemściło, a sporo ożywienia w grę miejscowych wniósł Grzegorz Góra. To właśnie on zapoczątkował akcję, która przyniosła wyrównanie - zagrał do Dawida Pilaka, ten zauważył będącego na wolnej pozycji Toborka i golkiper Wachowic był bezradny. Krótko po wejściu na boisku Wojciech Werner po szybkim rajdzie zagrał do Góry, ten minął obrońcę i dośrodkował w pole karne prosto na głowę Pilaka, który po tym gdy piłka ugrzęzła w siatce wykonał efektownego fikołka.

- Stałem dwa metry przed bramką, a dośrodkowanie było tak precyzyjne, że nie pozostało mi nic innego jak tylko dostawić głowę do piłki - mówił po meczu autor gola.

W końcówce (74. min) z dogodnej pozycji przestrzelił Toborek, a strzał z dystansu Góry (88.) nie bez trudu obronił J. Pawełczyk.

- Szkoda zmarnowanych okazji, ale strachu trochę Motorowi napędziliśmy - powiedział po spotkaniu opiekun Stobrawy.

- Nie ma co gdybać, Motor piłkarsko był lepszy i wygrał - zauważył Kamil Gmyrek, pomocnik gości.

- Ciężko było, ale najważniejsze, że wygraliśmy - podsumował Marcin Kołacha, prezes Motoru. - Drużyna musi się jeszcze zgrać, bo jest kilku nowych zawodników.

- Punkty cieszą, gra znacznie mniej - podsumował Bartłomiej Wilk, trener zespołu z Praszki. - Brakowało akcji oskrzydlających, a właśnie po takich padły obie bramki. Czeka nas dużo pracy, ale wierzę, że z meczu na mecz będzie lepiej. Cieszy mnie, że sami zawodnicy po spotkaniu byli na siebie źli, że tak się ono potoczyło.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka - Stobrawa Wachowice 2-1 (0-1)

0-1 Dyla - 13., 1-1 Toborek - 64., 2-1 Pilak - 67. (głową).

Motor: Szczepański - Gigiel (85. Noga), Woźny, Orłowski, Wiśniewski, Sieradzki (46. Góra), Cieśla (65. Werner), Czechowicz, Pilak, Szydłowski, Toborek. Trener Bartłomiej Wilk.

Stobrawa: J. Pawełczyk - Kulik, Wieczorek, Wróbel, A. Pawełczyk, Kudliński, Sz. Kobiołka, R. Kobiołka, Gmyrek, K. Lukosik, D. Dyla. Opiekun Alfred Latusek.

Sędziował Dariusz Izdebski. Widzów ponad 100.


Dodano 2.08.2011r. (wtorek) godz. 10.21

Praszka: Z wizytą w klubie


W Motorze jest optymizm

Klub, który wiosną tego roku wycofał drużynę seniorów z rozgrywek klasy okręgowej kompletuje drużynę na nowy sezon.

Jedenastka z Praszki po jesiennej części poprzednich rozgrywek plasowała się w tabeli "okręgówki" na bezpiecznym miejscu. Niestety, wiosną nie przystąpiła do rozgrywek (kłopoty kadrowe, organizacyjne i finansowe) i została zdegradowana do B klasy. Przesuwane w czasie wybory w klubie, a także cisza wokół zespołu po nich panująca u części kibiców wywołały nawet obawy, iż Motor może nie skompletować drużyny na kolejny sezon.

- Nie ma takiego zagrożenia, na pewno wystartujemy - uspokaja Marcin Kołacha, nowy prezes praszkowskiego klubu. Skompletowania drużyny podjął się Marek Pawlak, były piłkarz Motoru, niegdyś futbolista występującego w najwyższej klasie rozgrywkowej Rakowa Częstochowa.

- Niestety, trener poinformował nas, że skomplikowały mu się sprawy rodzinne i nie będzie w stanie pogodzić ich z prowadzeniem zespołu - wyjaśnia prezes Kołacha. Z kandydatami do gry w Motorze rozmowy podjął więc Adam Michalski, nowy członek zarządu klubu, jesienią jeszcze zawodnik klubu z Praszki. We wtorek odbył się pierwszy trening na nowo montowanego" Motoru. Jak na okres wakacyjny frekwencja była zupełnie zadowalająca. Pojawiło się dwunastu zawodników.

- Zapraszam na kolejne zajęcia, zapewniam, że trenujących będzie jeszcze więcej - mówi Michalski. - Jestem optymistą jeśli idzie o skompletowanie zespołu. Oprócz Michalskiego w klubie zjawili się doświadczeni Bartłomiej Wilk oraz Damian Wicher.

- Tworzy się nowa drużyna, więc dlaczego jej nie pomóc, przynajmniej na starcie rozgrywek - mówią. Po okresie wypożyczenia z WKS-u Wieluń wrócił Tomasz Czechowicz, z LZS-u Kuniów Tomasz Woźny, a z Centrali Nasiennej Proślice Przemysław Toborek. Ćwiczyli też Grzegorz Góra, Jarosław Góra, Marcin Kucharski (z zespołu juniorów) i wychowanek Motoru Mateusz Kucia (ostatnio Centrala Nasienna Proslice).

- Póki co przyszedłem się poruszać, bo jeszcze nie podjąłem decyzji, gdzie będę grał w nowym sezonie - wyjaśnia Kucia. Pojawiło się dwóch nowych zawodników. Byli to Michał Sieradzki z Budowlanych Strojec oraz Jakub Orłowski, ostatnio występujący w A-klasowym Mokrsku (powiat wieluński).

- Jako junior grałem w Motorze - mówi piłkarz. - Jeśli trener uzna, że się nadaję, to chętnie wrócę do klubu. A jeśli idzie o trenera to jeszcze nie wiadomo kto po rezygnacji Pawlaka poprowadzi drużynę.

- Mamy kilku chętnych, którzy deklarują chęć pracy w naszym klubie - tłumaczy prezes Motoru. - Rozmawiamy z nimi o warunkach zatrudnienia. Z pewnością kadrę Motoru uzupełnią zawodnicy, którzy po ostatnim sezonie zakończyli wiek juniora, a także wyróżniający się juniorzy.

- W nowym sezonie zgłaszamy do rozgrywek jeden zespół juniorów, więc kadra będzie liczna i nie powinno być problemów, gdy trener seniorów zechce skorzystać z któregoś z nich - zauważa Zbigniew Olszański, opiekun praszkowskiej młodzieży. W nowym sezonie rozgrywki w oleskiej B klasie wystartują wyjątkowo szybko, bo już 14 sierpnia, gdyż przystąpi do nich aż 16 drużyn. Oprócz Motoru do dotychczasowych drużyn dołączą: Piast Gorzów Śląski (spadkowicz z A klasy) oraz nowo utworzone zespoły LZS Żytniów i LZS Wojciechów.

- W sierpniu, w którym młodzież jest na wakacjach jakoś będziemy musieli się "przemęczyć", ale potem nie powinno być żadnych kłopotów z zawodnikami do gry - kończy prezes Kołacha.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Piszą o nas sezon 2010/11



Dodano 8.04.2011r. (piątek) godz. 15.24

Praszka, Wołczyn: Piłkarska II liga juniorów

Derby dla lidera



Przodownik tabeli okazał się za silny dla piłkarzy Motoru. Strzelił trzy bramki, nie tracąc żadnej.

Goście mieli wymarzony początek spotkania - po rozegraniu rzutu rożnego w pole karne z boku boiska piłkę wstrzelił Grzegorz Burzyński i futbolówka za plecami Kamila Poranka wpadła do siatki.

- Byłem oślepiony słońcem, w ogóle nie widziałem piłki - mówił po meczu golkiper Motoru.

W chwilę później sam na sam przed bramką gospodarzy znalazł się Łukasz Cierkosz - chciał przelobować Poranka, ale posłał piłkę za wysoko.

- Łukasz, to się może zemścić - wołał do zawodnika Grzegorz Zator, trener MKS-u. - Zapomnij już o tej akcji i gramy dalej. Ale na "zemstę" miejscowych nie zanosiło się, bo piłka jakoś nie chciała ich słuchać, grali wolno, mało dokładnie. MKS wyprzedzał akcje Motoru, przechwytywał sporo piłek.

- Agresywniej trochę grajmy - zachęcał swych podopiecznych Zbigniew Olszański, trener praszkowian. Na niewiele się to zdało, bo w 18. min Mariusz Duda strzelił silnie z dystansu i Poranek nie miał szans na skuteczną interwencję.

-Obudźcie się w obronie - krzyczał do kolegów Wojciech Werner, kapitan Motoru.

Gospodarze pierwszą groźniejszą akcję przeprowadzili dopiero w 20. min - Dawid Pilak z głębi pola idealnie podał do Miłosza Górki, ale ten nie opanował piłki. Potem znów wołczynianie stwarzali okazje - w 25. min groźnie główkował Cierkosz, a w 30. min Poranek wygrał pojedynek sam na sam z Burzyńskim. Motor zrewanżował się kąśliwym strzałem Wernera.

- Panowie, nic się w przodzie nie dzieje - instruował miejscowych graczy ich trener.

Okazję na kontaktowego gola dla Motoru w 70. min zmarnował Werner, a niewykorzystana sytuacja odbiła się czkawką - Mateusz Jaśkiewicz mimo asysty obrońców zaskoczył strzałem z bliska Amadeusza Wesołego, a za chwilę stuprocentową sytuację dla gości zmarnował Michał Atłachowicz. W 77. min zawodnicy obu drużyn przeżyli chwilę niepokoju. Przy walce o górną piłkę Kamil Zator został uderzony ręką w krtań i upadł na murawę.

- Od tego uderzenia na jakiś czas stracił oddech - tłumaczył po meczu trener MKS-u

Trochę emocji było w końcówce - w 85. min goście reklamowali karnego, gdy na murawę upadł Duda, potem pięknym strzałem z przewrotki (minimalnie niecelnym) popisał się Pilak, a bliscy honorowego gola byli Bartłomiej Kuder i Łukasz Szydłowski.

- Nie ma co płakać, że przegraliśmy - mówił po meczu trener Motoru. - Rywal przewyższał nas pod każdym względem. Mankamentem był u nas brak gry zespołowej, graliśmy zbyt indywidualnie.

- W sporcie oprócz umiejętności potrzebne jest szczęście, a nam przy pierwszej bramce ono dopisało - komentował opiekun MKS-u. - Walczymy o awans. Stać nas na to. Wołczyn jeszcze nigdy tak wysoko w piłce juniorów nie był.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka - MKS Wołczyn 0-3 (0-2)

0-1 Burzyński - 3., 0-2 Duda - 18., 0-3 Jaśkiewicz - 75.

Motor: Poranek (46. Wesoły) - Kostek, Pilak, Wiśniewski, Kosowski, M. Felisiak (80. Latusek), Werner, Gargula (46. Kuder), Szydłowski - Górka, Sieradzki (85. Noga). Trener Zbigniew Olszański.

MKS: Pawłowski - Stawecki (85. Adaszyński), Cieślicki (żk), Nawrot, K. Zator - Bar (55. Atłachowicz), B. Zator, Jaśkiewicz, Burzyński (90. Głuszko) - Duda, Cierkosz (88. Kwiatkowski). Trener Grzegorz Zator.

Sędziował Norbert Zając.

Widzów 50.


Dodano 5.03.2011r. (sobota) godz. 13.24

Praszka: Siatkówka

Warto trenować dalej



Dobiegły końca rozgrywki w wojewódzkiej lidze kadetek. Ostatni turniej o miejsca 5-7 odbył się w sobotę 26 lutego w hali Kotwica.

Prowadzony przez trenerski duet Rafał Łowejko i Bogdan Pawlaka Motor najpierw grał ze Spartą Paczków, która ma w swych szeregach członkinię kadry narodowej kadetek Zuzannę Soszek. W I secie miejscowe popełniły zbyt dużo błędów, by móc nawiązać walkę z rywalkami - szwankowało przyjęcie, zagrywka.

- Oddajemy im punkty za darmo, na stojąco nie da się przyjąć zagrywki - mówił do młodych siatkarek trener Łowejko.

W II secie niezła momentami gra pozwoliła praszkowiankom po raz pierwszy w tym spotkaniu prowadzić (3:2 i 4:3). Wprawdzie później ekipa z Paczkowa odskoczyły na 17:14, ale końcówka należała do Motoru, w szeregach którego wyróżniały się Paulina Małż i Klaudia Zadwora. To właśnie ta druga postawiła kropką nad "i". Przy stanie 23:21 najpierw popisała się asem serwisowym, a potem po jej zagrywce koleżanki skutecznie rozegrały ostatnią akcję.
Wydawało się, że Motor złapał wiatr w żagle, bo w III secie po trzech zagrywkach Zadwornej wygrywał 3:0, a potem 5:2, jednak szybko roztrwonił przewagę. Trenerzy brali czas, wytykali błędy, podpowiadali rozwiązania i mobilizowali, ale na niewiele się to zdało. W czwartym secie po dwóch skutecznych zagrywkach Edyty Szymczykiewicz Motor wygrywał 2:0, a potem 5:0 i 6:1, ale oddał inicjatywę rywalkom i przegrały partie oraz mecz. W potyczce z Victorią Chróścice miejscowe także grały nierówno. W I odsłonie prowadził 6:1, lecz zrobiło się 6:6. Przełom nastąpił od stanu 17:16. Miejscowe zdobyły pięć kolejnych punktów, a seta blokiem zakończyła Małż. W kolejnej partii praszkowianki wygrywały już 16:9, ale przeciwniczki doszły na 19:18.

- Dziewczyny, po co ta nerwówka - uspokajał trener Łowejko. Reprymenda pomogła. As serwisowy Alicji Baros uspokoił sytuację i do końca miejscowe kontrolowały grę.
Podobnie sytuacja wyglądała w III partii. Było 7:3, a potem po raz pierwszy w meczu na prowadzenie wyszły dziewczęta z Chróścic (11:10). Na szczęście siatkarki z Praszki pozbierały się i od stanu 21:19 pozwoliły rywalkom zdobyć tylko punkt. Seta i mecz atakiem z przechodzącej piłki po silnym serwie Zadwornej zakończyła Małż . Dzięki tej wygranej Motor, którego zawodniczkami są uczennice Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych przy ul. Sportowej zajął 6. miejsce w lidze.

- My trenujemy od pół roku, inne zespoły z ligi po dwa-trzy lata - mówi trener Łowejko. - W tej sytuacji trudno nie być zadowolonym z tego miejsca. Wygraliśmy trzy mecze.

- Na początku była niepewność i duży stres, także dla nas, trenerów - dodaje trener Pawlak. - Z meczu na mecz dziewczyny czuły się pewniejsze, choć grały nierówno. Treningi zaczynają przynosić efekty. Warto kontynuować rozpoczętą pracę.

- Na początku ligi nasza gra nie wyglądała dobrze, bo krótko ze sobą trenowałyśmy - mówiła w imieniu drużyny Małż, kapitan Motoru. - Potem, choć przegrywałyśmy, szło nam już lepiej. Dziękujemy trenerom, dyrektorowi Barosowi i sponsorom, że umożliwili nam granie w lidze.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor - Sparta Paczków 1:3 (-16, 21, -17, -19)
Motor - Victoria Chróścice 3:0 (18, 21, 20)


Motor: Alicja Baros, Agata Grajnert, Paulina Małż, Klaudia Rachyła, Klaudia Zadworna, Marta Nir, Edyta Szymczykiewicz, Katarzyna Pawlak.

Trenerzy Rafał Łowejko i Bogdan Pawlak.


Dodano 30.01.2011r. (niedziela) godz. 19.07

Praszka; Finał ligi

Bunar wrócił na tron



Zespół Bunaru Olesno został triumfatorem III edycji praszkowskiej ligi halowej piłki nożnej, powtarzając swój sukces z pierwszej edycji ligi.

Oleśnianie okazali się najlepsi w stawce dziesięciu zespołów. Przegrali tylko dwa spotkania spośród rozegranych dwudziestu jeden - to drugie w ostatnim meczu rozgrywek, gdy już mieli zapewniony tytuł.

- To bezsprzecznie była najlepsza drużyna ligi, co do tego chyba nikt nie miał wątpliwości - skomentował Jarosław Knaga, grający opiekun obrońców tytułu M-GOKiS-u Praszka.

Finałowa runda rozpoczęła się od emocjonującego i obfitującego w dziewięć bramek meczu Bugaja Nowego z Pimatem Gorzów Śląski. Bugaj prowadził już 3-0, ale juniorzy Motoru, bo oni występowali pod szyldem Pimatu nie poddali się i byli bliscy zdobycia punktu - ostatecznie przegrali 4-5, ale w kolejnym meczu wygrali aż 6-1 z Piastem Gorzów Śląski.

- W mojej ocenie Pimat w trakcie ligi poczynił największy postęp - ocenia Stanisław Błoch, sekretarz ligi. - W pierwszej rundzie przegrywał wszystko, w drugiej odebrał punkty kilku wyżej notowanym drużynom.

Największe emocje rozpoczęły się, gdy do gry między sobą przystąpiły cztery czołowe zespoły po rundzie zasadniczej. Mający 8 pkt przewagi nad wiceliderem Bunar do szczęścia potrzebował jednego punktu w trzech spotkaniach.

- Bez względu na to w każdym meczu będziemy grali o zwycięstwo - zapewniał Marcin Olszański z Bunaru.

Oleśnianie cel zrealizowali już w pierwszym meczu remisując 0-0 z Dylongiem Rudniki, choć to oni non stop ostrzeliwali bramkę rywali, ale za każdym razem na drodze piłki stawała noga rywali, Adrian Koziołek i Marek Pawlak trafiali w słupek, kapitalnie interweniował Mateusz Jurczyk.

- Ani razu nie musiałem w tym meczu użyć gwizdka - podkreślił grę fair obu zespołów sędzia Bogdan Panek.
Obrońca tytułu ostatecznie zajął 2. miejsce, ale miał najlepszy atak w lidze.

- Na tyle tylko pozwolił Bunar - skomentował wicemistrzostwo Tomasz Knaga, najskuteczniejszy zawodnik M-GOKiS-u. - Wygrał doświadczeniem. Ale my jesteśmy zadowoleni ze swojej gry. Przyznam, że nie liczyłem na bieżąco swoich bramkowych zdobyczy i jestem zaskoczony, że to ja strzeliłem w drużynie najwięcej goli.

Zadowoleny z trzeciej lokaty był także zespół z Ligoty Oleskiej, w dużej mierze oparty na zawodnikach Ceramika Kozłowice.

- To nasze najwyższe miejsce z dotychczasowych - mówił prowadzący drużynę Przemysław Herbot.

- W ubiegłym roku byliśmy na szóstej pozycji - przypomina Tomasz Grabas, bramkarz Ligoty. - Liga była bardzo wyrównana.

- Za rok postaramy się ją wygrać - deklaruje Mateusz Skibiński, czołowy napastnik ekipy.

Do końca trwała zacięta rywalizacja o tytuł króla strzelców. Sytuację wyjaśnił dopiero przedostatni mecz, w którym Dylong pokonał 4-3 Ligotę Oleską, a cztery bramki Karola Szydły dały mu wygraną, a dwa gole Dawida Klonowskiego wysforowały go na 2. miejsce.

- Po raz drugi zostałem królem strzelców - cieszy się Szydło. - Przed rokiem strzeliłem trzydzieści cztery bramki, ale wówczas w lidze było czternaście zespołów.

Okazji na koronę nie wykorzystał Adrian Koziołek (nie grał w sześciu spotkaniach Bunaru).

- Rzeczywiście miałem w ostatnich trzech meczach sporo okazji - mówił po turnieju ,,Koza''. - Chyba za bardzo chciałem. Gdy zapewniliśmy sobie mistrzostwo w nasze szeregi wkradło się rozluźnienie. Poziom czterech pierwszych drużyn był naprawdę wysoki.

Za najlepszego bramkarza ligi, podobnie jak przed rokiem, uznano Pawła Niemca ze Studentów Praszka. W uroczystym zakończeniu imprezy uczestniczyli i nagrody wręczali: Bogusław Łazik, przewodniczący Rady Miejskiej w Praszce, Urszula Tabaka, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu oraz Mirosław Kowalczyk, prezes Motoru, który wspólnie z domem kultury był organizatorem zmagań.

W siedmiu kolejkach ligi rozegrano 102 mecze, w których padło 377 bramek. Tylko czternaście spotkań zakończyło się remisami (jedynie dwa bezbramkowe). Sędziami ligi byli: Jan Panek, Wiesław Kucha, Marian Zając, Bogdan Panek, a obsługę techniczną stanowili Stanisław Błoch i Andrzej Gargula.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Czołówka strzelców

20 bramek - Karol Szydło (Dylong), 17 - Dawid Klonowski (Ligota Oleska), 16 - Damian Gmyrek (LZS Bugaj Nowy), 15 - Adrian Koziołek (Bunar), Mateusz Skibiński (Ligota Oleska), 14 - Tomasz Knaga (M-GOKiS).

Najlepsze zespoły ligi

Bunar Olesno: Jarosław Wesoły - Marek Pawlak, Bartłomiej Wilk, Cezary Pinkosz, Mateusz Kucia, Marcin Olszański, Adrian Koziołek, Daniel Panek, Paweł Gierak, Bartosz Olszański.

M-GOKiS Praszka: Sylwester Wojtyra, Damian Więdłocha - Piotr Dziób, Tomasz Knaga, Kamil Więdłocha, Łukasz Cieśla, Tomasz Cieśla, Mariusz Trawiński, Dariusz Gawlik, Jarosław Knaga.

LZS Ligota Oleska: Tomasz Grabas - Piotr Cudak, Marek Grabas, Grzegorz Grabas, Roland Tomala, Dawid Klonowski, Bartłomiej Bryś, Piotr Kus, Paweł Klonowski, Mateusz Skibiński, Sebastian Deja.

Dylong Rudniki: Mateusz Jurczyk - Mateusz Stasiak, Artur Wiśniewski, Karol Szydło, Grzegorz Zaręba, Jakub Kałwak, Jarosław Góra, Dawid Sarowski, Dawid Kasprzyczak, Grzegorz Góra, Karol Włóka.

Tabela


O miejsca 1-4


1. Bunar Olesno 21 51 48-22

2. M-GOKiS Praszka 21 46 64-25

3. LZS Ligota Oleska 21 39 60-36

4. Dylong Rudniki 21 34 55-41

O miejsca 5-7


5. Studenci Praszka 20 29 35-24

6. Gan Pol Praszka 20 27 42-35

7. Forza Polan Praszka 20 21 33-44

O miejsca 8-10


8. LZS Bugaj Nowy 20 23 42-58

9. Piast Gorzów Śląski 20 11 18-63

10. Pimat Gorzów Śląski 20 11 18-63

Wyniki ostatniej serii:


Pimat - Bugaj Nowy 4-5, Forza Polan - Gan Pol 2-0, Piast - Pimat 1-6, Studenci - Polan 2-0, Piast - Bugaj N. 1-3, Gan Pol - Studenci 0-3, Bunar - Dylong 0-0, Ligota Oleska - M-GOKiS 3-3, Ligota O. - Bunar 1-1, Dylong - M-GOKiS 1-2, Dylong - Ligota O. 4-3, M-GOKiS - Bunar 4-4.



Dodano 22.01.2011r. (sobota) godz. 14.01

Praszka: Liga halowa

Bunar nie do zatrzymania



W sobotę 15 stycznia zakończyła się runda zasadnicza praszkowskiej ligi halowej. Przed uczestnikami decydująca runda finałowa.

W ostatniej kolejce,która przewidziana jest na 22 stycznia,dziesięć zespołów będzie grało o poszczególne miejsca (1-4,5-7,8,10) z zachowaniem dotychczasowego dorobku. W najkorzystniejszej sytuacji i z największymi szansami na mistrzostwo (odzyskanie tytułu sprzed dwóch lat) jest Bunar Olesno,który jako jedyny w ostatniej kolejce zdobył komplet punktów.A,że ubiegłoroczny mistrz M-GOKiS Praszka zanotował straty, Bunar zwiększył przewagę nad wiceliderem do 8 pkt i tylko porażka w ostatnich trzech meczach może mu odebrać końcowy triumf.Mimo takiego układu sił czołowe zespoły grały w najsilniejszych składach,a Ligota Oleska nawet wzmocniła się Sebastianem Deją, na co dzień występującym w seniorskiej III-ligowej Oderce Opole . Jedyną niewiadomą ostatniej kolejki rundy zasadniczej było wyłonienie czwartej drużyny, która będzie grała o mistrzostwo.Szanse miały dwie ekipy: Dylong Rudniki i Gan Pol Praszka (2 pkt różnicy na korzyść Dylonga),jednak ten drugi zmarnował ją już w pierwszym spotkaniu,remisując dość szczęśliwie z Bugajem Nowym.Rywale prowadzili już bowiem 2-0,a wyrównującą bramkę praszkowianie strzelili w końcówce z rzutu karnego (Tomasz Czechowicz), a ostatecznie ich nadzieje na ,,czwórkę'' pogrzebała porażka 2-3 z M-GOKiS-em.

- Ropoczeliśmy już przygotowanie do sezonu na boiskach trawiastych - tłumaczy Marek Świątek,trener Motoru,którego piłkarze grają pod szyldem Gan Pol-u.
- W ciągu tygodnia chłopcy mieli trzy ciężkie treningi i było widać w ich grze.

Smaku zwycięstwa doczekali się juniorzy Motoru,którzy w lidze występują jako Pimat Gorzów Śląski.Po raz pierwszy zagrali pod szkoleniową opieką Zbigiewa Olszańskiego, który będzie ich także prowadzi w sezonie ligowym i najpierw zwyciężyli 1-0 znacznie wyżej notowany Polan Praszka,a potem 5-2 sąsiada z tabeli - Piast Gorzów Śląski.

- Radość z tych dwóch zwycięstw zepsuła nam wysoka przegrana z Ligotą Oleską - powiedział Wojciech Werner,zawodnik Pimat-u.- Chyba bardziej boli ta przegrana niż cieszą zwycięstwa.
Meczem kolejki było spotkanie lidera z wiceliderem - Bunaru z M-GOKiS-em. Grający niezwykle spokojnie i konsekwentnie oleśnianie w 8. min objęli prowadzenie po strzale Marka Pawlaka,a w 15. min podwyższył Adrian Koziołek.Na 40 sek. przed końcem Damian Więdłocha strzelił kontaktowego gola,ale na wyrównanie zabrakło czasu. Nie wszyscy z przegranych umieli przyjąć porażkę i w głowach kilku z nich zagotowało się.

Nie została jeszcze rozstrzygnięta walka o tytuł króla strzelców.Zdecydowany lider po pięciu kolejkach Karol Szydło (Dylong) tym razem nie zdobył ani jednej bramki,zaś depczący mu po piętach Adrian Koziołek powiększył swój dorobek o cztery trafienia i róznica między nimi zmalała do zaledwie jednego gola.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Dodano 15.01.2011r. (sobota) godz. 13.39

Praszka: Liga halowa


Kolejka Karola Szydły



W pierwszej w 2011 roku kolejce praszkowskiej ligi halowej piłki nożnej padło 61 bramek.Najskuteczniejszym zawodnikiem był Karol Szydło z Dylonga Rudniki.

Pierwszą bramkę w 2011 roku strzelił Bartłomiej Wiśniewski z Pimatu Gorzów Śląski (pod tym szyldem grają juniorzy Motoru Praszka) w meczu z Dylongiem.Kto wierzył niespodziankę,ten szybko musiał zmienić zdanie.Już w pół minuty później wyrównał Grzegorz Zaręba,po chwili ten sam zawodnik dał rudniczanom prowadzenie,a potem strzelecki festiwal rozpoczął Karol Szydło.Po rozegranych do tej pory dwunastu spotkaniach miał na koncie osiem celnych trafień.W sobotę 8 grudnia w trzech meczach Dylonga trafił do siatki aż ośmiokrotnie i z dorobkiem szesnastu goli jest zdecydowanie samodzielnym liderem klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników.

Dla zespołu z Rudnik,który tym razem przyjechał w najsilniejszym składzie,była to bardzo udana kolejka,bowiem zanotował komplet zwycięstw i włączył się do walki o awans do finałowej czwórki, która po zakończeniu zasadniczej rundy będzie walczyła (systemem każdy z każdym z zachowaniem punktowego dorobku) o mistrzostwo ligi.W trzech spotkaniach rudniczanie zdobyli aż 17 goli (!), z czego aż 13 duet Szydło-Zaręba.

Bez straty punktu (i bramki) 5. kolejkę ligi rozegrał lider - Bunar Olesno. Zdecydowanie najlepiej technicznie i taktycznie grająca drużyna w najważniejszym spotkaniu 3-0 ograła czołową ekipę ligi - LZS z Ligoty Oleskiej.Bezbramkowe remis utrzymywał się aż do 12 minuty.Wystarczyło jednak,aby defensorzy Ligoty na moment spuścili z oka Adriana Koziołka i Bunar wyszedł na prowadzenie,które w końcówce w minutowych odstępach podwyższyli Cezary Pinkosz i Marek Pawlak.

Kroku deutowi Dylong-Bunar dotrzymał obrońca tytułu MGOKiS Praszka,jednak w ostatnim meczu kolejki z zespołem Forza Polan Praszka na końcowy sukces musiał się sporo napracować. Już w 1. min rywal za sprawą Sebastiana Uznańskiego objął prowadzenie,a potem zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje.Potem Kamil Więdłocha wyrównał,jednak gola na 2-1 dla Polanu strzelił Krzysztof Słowik.Losy meczu odmieniła 13 minuta - najpierw wyrównującą bramkę zdobył Tomasz Knaga,a w końcówce 3 pkt faworytowi zapewnił Tomasz Cieśla.

Nie mogą odnaleźć formy z początku ligi Studenci Praszka,któzy nie dość,że nie zdobyli żadnego punktu,to nie strzelili ani jednej bramki.Wciąż najjaśniejszym punktem zespołu jest bramkarz Paweł Niemiec - w meczu z M-GOKiS-em bronił w beznadziejnych wydawaćbyby się mogło sytuacjach.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Dodano 11.01.2011r. (wtorek) godz. 19.31


Trzecia edycja ligi futsalu w Praszce

Sławomir Jakubowski

Tempo rozgrywanych spotkań nie pozwala obserwującym zmagania kibicom na choćby chwilę wytchnienia.

To już trzecia edycja ligi futsalu w Praszce - opowiada sekretarz ligi Stanisław Błoch. - Obyśmy jak najdłużej ciągnęli te rozgrywki. Kiedyś ligę organizował samodzielnie miejscowy Motor, teraz jest już pomoc innych. W lidze uczestniczą zarówno zawodnicy z klubów IV-ligowych, jak i B- klasowych. Są też zupełni amatorzy, którzy nigdzie nie grają regularnie w piłkę nożną. Mamy też zawodnika, który przyjeżdża na mecze, choć na co dzień jest mieszkańcem Wiednia. To Bartek Olszański, który reprezentuje Bunar Olesno. Nie gra oczywiście w każdej kolejce, ale dzisiaj akurat jest z nami.

Poszczególne spotkania rozgrywane są co 20 minut. Ponieważ gra się 18 minut z zatrzymywaniem czasu gry, to w zasadzie nie ma przerw między spotkaniami. Kibice nie mogą więc narzekać na nudę.
- W tym roku słabsze zespoły nie przystąpiły do rozgrywek - zaznaczał jeden z licznych arbitrów Jan Panek. - Wcześniej startowało około 15 zespołów, a w tej edycji bierze udział jedynie 10 ekip. Dzięki temu rozgrywki stają na dosyć dobrym poziomie.

Z tą wypowiedzią zgadzał się kierownik ekipy Ligoty Oleskiej Przemysław Herbot.
- Poziom gry jest bardzo dobry - przekonywał Herbot. Nie omieszkał jednak ponarzekać na panów z gwizdkiem. - Ten dobry poziom zaniżają jednak sędziowie. Są głównymi aktorami tego turnieju i swoimi decyzjami wypaczają wiele spotkań.

Jedną z ekip biorących udział w rozgrywkach są Studenci Praszka.
- Jedynie ja nie jestem studentem - przyznał Marcel Kierzek. - Uczę się jeszcze w szkole średniej, ale koledzy przyjęli mnie do drużyny. Pewnie ze względu na wysokie umiejętności. W naszej ekipie jest chyba najlepszy w całym turnieju bramkarz - Paweł Niemiec.

W jednym z sobotnich spotkań naprzeciwko Studentów stanęła ekipa Gan Polu.
- Jesteśmy drużyną bez gwiazd, w której nikt się niczym nie wyróżnia - podkreślał Mariusz Czernek z Gan Polu.

Najmłodszy wśród nich to Michał Felisiak.
- Mam 16 lat i na co dzień gram w juniorach Motoru Praszka - zaznaczał Felisiak. - Zresztą większość w drużynie Gan Polu stanowią właśnie zawodnicy Motoru. Piłka nożna to moja pasja i w zasadzie poza nią, to nie mam żadnej innej.

Źródło - Nowa Trybuna Opolska


Dodano 8.01.2011r. (sobota) godz. 12.07

Praszka: Liga halowa

Kolejka niespodzianek





Kilka zaskakujących wyników padło w ostatniej w 2010 roku kolejce praszkowskiej ligi. Punkty tracił lider, wygrywali dotychczasowi słabeusze.

Rozegrana w środę 29 grudnia kolejka była pierwszą z rundy rewanżowej i przyniosła rekordową liczbę strzelonych bramek. Padło ich aż 71. Zanotowaliśmy także inny rekord - Jacek Sieradzki z Piasta Gorzów Śląski w spotkaniu z Dylongiem Rudniki zdobył bramkę już w 5 sekundzie! To właśnie Piast był sprawcą największej niespodzianki, bowiem pokonał 3-1 znacznie wyżej notowaną ekipę Gan Polu Praszka, którą tworzą piłkarze Motoru. Faworyzowany miejscowy zespół za sprawą Przemysława Toborka objął prowadzenie, ale potem Sieradzki w ciągu 26 sekund dwukrotnie pokonał Jarosława Kościelnego, zaś w samej końcówce Tomasz Stanaszek ustalił wynik i Piast w pełni zrewanżował się za porażkę 1-3 z I rundzie. Piast był bliski sprawienia niespodzianki także w meczu z Dylongiem, bowiem jeszcze pół minuty przed końcem prowadził 2-1, ale trafienie Karola Szydły odebrało gorzowianom komplet punktów.

Chimeryczną formę po świątecznej przerwie prezentował występujący bez Sławomira Kałwaka i Marka Kuźniara Gan Pol. Po porażce z Piastem w dwóch kolejnych meczach zdobył 6 pkt, strzelając aż dziesięć bramek, w tym pięć dotychczasowemu wiceliderowi - Ligocie Oleskiej. Ta także nie odbudowała w porę formy, bowiem wzbogaciła swoje konto tylko o 3 pkt i musiała opuścić 2. miejsce. W dwóch remisowych meczach punkty stracił także lider - Bunar Olesno, choć w spotkaniu z Bugajem Nowym prowadził już 3-1. Wykorzystał to obrońca tytułu M-GOKiS Praszka, który jako jedyny w tej kolejce wygrał wszystkie trzy mecze i do oleśnian ma już tylko 3 pkt straty. Warto odnotować także pierwsze punkty Pimatu Gorzów Śląski (juniorzy Motoru Praszka), najmłodszej ekipy rozgrywek. Zremisowała ona 3-3 ze znacznie wyżej notowanymi Studentami, a była bliska wygranej, bowiem dwukrotnie prowadziła (2-1 i 3-2). Klasyfikacja najlepszych strzelców ma dwóch liderów - po dziewięć bramek zdobyli Adrian Koziołek z Bunaru oraz Bartłomiej Bryś z Ligoty Oleskiej. Do ścisłej czołówki dołączył Kamil Więdłocha z M-GOKiS-u - w tej kolejce wzbogacił swój dorobek aż o pięć bramek i ma już ich osiem, podobnie jak Damian Gmyrek (Bugaj Nowy), Mariusz Trawiński (M-GOKiS), Dawid Pilak i Sławomir Kałwak (obaj Gan Pol) oraz Karol Szydło (Dylong). Po siedem bramek strzelili do tej pory Paweł Gierak (Bunar), Grzegorz Zaremba (Dylong) i Dawid Klonowski (Ligota Oleska).

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Komplet wyników i aktualna tabelaM-GOKiS - Pimat 7-0. K. Więdłocha i M. Trawiński po 3, T. Knaga. * Bunar - Studenci 1-1. Panek - Sobańtka. * Bugaj Nowy - M-GOKiS 1-4. Ł. Rozik - T. Knaga, K. Więdłocha, Trawiński, Ł. Cieśla. * Pimat - Bunar 2-7. Szydłowski 2 - Koziołek 3, Panek 2, Pawlak, B. Olszański. * Bugaj Nowy - Bunar 3-3. Gmyrek, Ośródka, B. Więdłocha - Koziołek, Pawlak, Panek. * Studenci - Pimat 3-3. Wilhelm, Włoch, Cichoń - Szydłowski, Sieradzki, Wiśniewski. * M-GOKiS - Ligota Oleska 2-1. T. Cieśla, K. Więdłocha - Skibiński. * Dylong - Studenci 1-1. Stasiak - Włoch. * Piast - Bugaj Nowy 0-2. Ośródka, Gmyrek. * Ligota Oleska - Forza Polan 3-1. Tomala, Klonowski, Cudak - Słowik. * Piast - Gan Pol 3-1. Sieradzki 2, Stanaszek - Toborek. * Forza Polan - Dylong 2-2. Pawlik 2 - G. Góra, Szydło. * Ligota Oleska - Gan Pol 1-5. Bryś - Górka i Rozik po 2, Pilak. * Gan Pol - Forza Polan 5-2. Czechowicz i Toborek po 2, Rozik - Mirowski, Pawlik. * Dylong - Piast 2-2. G. Góra, Szydło - Sieradzki, Gigiel.


1. Bunar Olesno 12 29 30-14
2. M-GOKiS Praszka 12 26 39-11
3. LZS Ligota Oleska 12 24 34-22
4. Gan Pol Praszka 12 20 31-19
5. Dylong Rudniki 12 19 31-27
6. Studenci Praszka 12 17 19-14
7. Forza Polan Praszka 12 12 22-30
8. Piast Gorzów Śląski 12 11 14-28
9. LZS Bugaj Nowy 12 10 20-34
10. Pimat Gorzów Śląski 12 1 13-54

8 stycznia grają: Dylong - Pimat, Bugaj - Dylong, Gan Pol - Pimat, Bunar - Ligota O., Studenci - Gan Pol, Pimat - Bugaj, Ligota O. - Studenci, Gan Pol - Dylong, Piast - Bunar, Bugaj - Ligota O., M-GOKiS - Studenci, Polan - Bunar, Piast - M-GOKiS, Piast - Polan, Polan - M-GOKiS.


Dodano 23.12.2010r. (czwartek) godz. 23.34

Praszka: Liga wojewódzka kadetek

Blisko,coraz bliżej



Siatkarki Motoru miały szanse na odniesienie pierwszego w lidze zwycięstwa.Przegrały po pięciosetowej walce.


Sparta Paczków znana jest w żeńskiej siatkówce z dobrej pracy z młodzieżą,praszkowska sekcja dopiero raczkuje.Nic więc dziwnego,że gdy rywalki wygrały pierwszego seta,po kilkunastu zaledwie minutach humory na widowni były minorowe.Wprawdzie na początku Motor wygrywał 4:2,jednak potem dzięki najlepszej na boisku i dysponującej bardzo silną zagrywką Klaudii Soszek rywalki ,,odiechały'',nie bez pomocy miejscowych,które grały bez wiary w swoje możliwości i popełniały wiele własnych błędów.

- Dziewczyny śpią dziś na boisku - ocenił jeden z obserwatorów.

Sparta dominowała we wszystkich elementach,ale głównie w ataku,zagrywce i rozegraniu. W II secie na zagrywkę weszła Edyta Szymczykiewicz.Posyłane przez nią na drugą stronę siatki piłki sprawiały paczkowianom sporo trudności.Efekt to 7:0 dla Motoru,a rezultat ten był także wynikiem dobrej asekuracji i gry w obronie.Kto liczył na łatwą wygraną miejscowych,ten się pomylił.Zepsute zagrywki,autowe ataki i błędy w przyjęciu sprawiły,że Sparta prowadziła 10:9.Blok i as serwisowy Patrycji Małż wprowadził w szeregi praszkowianek więcej pewności,a punkty zdobyte bezpośrednio z zagrywki przez Alicję Baros i Klaudię Zadworną pozwoliły wypracować bezpieczną przewagę i wygrać seta różnicą pięciu piłek.

Najwięcej emocji dostarczył IV set.Rozpoczął się od dwóch skutecznych akcji Małż.Sparta wyrównała, a do stanu 9:9 trwała walka punkt za punkt.Gdy na świetlnej tablicy pojawił wynik 18:11 dla przyjezdnych,można było wróżyć zwycięstwo Sparty w trzech setach.Przy prowadzeniu drużyny z Paczkowa 22:16 na zagrywkę weszła Zadworna i zdobyła siedem (!) punków,zaliczając cztery kolejne asy serwisowe.Ożyła też milcząca do tej pory publiczność.Końcówka była niezwykle emocjonująca. Sparta nie wykorzystała piłki meczowej,a przy wyniku 24:24 dwa asy w boisko posłała Szymczykiewicz.

Decydujący set rozpoczął się od kolejnego asa Zadwornej,najlepszej tego dnia w szeregach Motoru. Praszkowianki jeszcze raz prowadziły 3:2,ale dysponujące bardziej wyrównanym składem rywalki skutecznej punktowały.

- To najlepszy mecz w naszym wykonaniu w tych rozgrywkach - podsumowali trenerzy Rafał Łowejko i Bogdan Pawlak.- Dziewczyny z meczu na mecz robią postępy,coraz bardziej rozumieją się.

Siatkarki zyskują coraz więcej kibiców,a także sponsorów.Zostały już nimi firmy Metal-Tech,Simtech, Wach-Mot.

Na koszulkach są jeszcze wolne miejsca na reklamy - zachęca trener Łowejko.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka 2-3 Sparta Paczków


Dodano 23.12.2010r. (czwartek) godz. 22.24

Praszka: Liga halowa

Lider na wstecznym



W trzeciej rundzie przewodzący w tabeli Dylong Rudniki przegrał wszystkie spotkania.Nowym liderem został Bunar Olesno.


Trzecia kolejka (sobota 18 grudnia) była kolejką hitów.W pierwszych czterech meczach zmierzyły się cztery czołowe zespoły tabeli.Na początek lider z Rudnik mierzył siły z wiceliderem - Bunarem i został położony na łopatki.Oleśnianie,choć zagrali bez Adriana Koziołka (pięć bramek w poprzedniej rundzie),zwyciężyli 3-1. To pierwsza przegrana Dylonga,który wcześniej stracił tylko 1 pkt.

Bramkowy popis Bunaru w 1. min rozpoczął Paweł Gierak strzałem z dystansu zamieniając na gola podanie Marcina Olszańskiego z rzutu rożnego.Potem w odstępie dwóch minut strzelali Mateusz Kucia i Olszański,a Gierak trafił w słupek i poprzeczkę.Dylong za sprawą Mateusza Stasiaka zmniejszył straty,ale rywale grali mądrze taktycznie i nie dali odebrać sobie wygranej.

Emocji dostarczyło spotkanie Dylonga z Ligotą Oleską.Po bramce Grzegorza Zaremby Rudniki prowadziły 1-0,wyrównał Bartłomiej Bryś i teraz na gola jednej drużyny druga odpowiadała natychmiast. Tak było do stanu 3-3.Końcówka należała już do Ligoty.Coraz lepiej gra w lidze Gan Pol Gana,zespół tworzony przez piłkarzy Motoru.Sprawił sporo kłopotu Bunarowi i był bliski zwycięstwa z MGOKiS-em.W bramce praszkowian wystąpił Jarosław Kościelny,były golkiper Motoru na boiskach trawiastych. Czy to oznacza,iż po występach w Oderce Opole i Victorii Skomlin wraca na stare śmieci ?

- Jarek już prawie jest zawodnikiem Motoru - krótko odpowiada Mirosław Kowalczyk,prezes klubu.

W piętnastu meczach padło 60 bramek,a najszybszą,bo w 9 sek. meczu Piast - Ligota Oleska zdobył Mateusz Skibiński.Czołówka strzelców : 8 - Bryś (Ligota Oleska),7 - Zaremba (Dylong), Skibiński (Ligota Oleska),Gierak (Bunar),Sławomir Kałwak (Gan Pol),6 - Karol Szydło i Dawid Sarowski (obaj Dylong),Dawid Pilak (Gan-Pol),Damian Gmyrek (Bugaj Nowy),Dawid Klonowski (Ligota Oleska).


***


W relacji z poprzedniej kolejki pisaliśmy o niesportowej postawie Tomasza Garbasa,bramkarz Ligoty Oleskiej,który sprowokowany uderzył w twarz jednego z rywali.W sobotę Garbas przeprosił za swoje zachowanie wszystkich zainteresowanych,co z satysfakcją zauważamy i odnotowujemy.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Dodano 11.12.2010r. (sobota) godz. 21.01

Praszka: Liga halowa

Pierwsze bramki i niespodzianki



W niedziele 5 grudnia w hali Kotwica rozpoczęły się rozgrywki III praszkowskiej ligi halowej. Przystąpiło do nich dziesięć zespołów.

W inauguracyjnej kolejce rozegrano 15 spotkań, w których padło 59 bramek. Tylko dwa mecze zakończyły się remisami (nie było bezbramkowego). Pierwszego gola turnieju zdobył Mateusz Stasiak z Rudnik, zaś najszybciej na listę strzelców wpisał się Dariusz Gawlik z M-GOKiS-u Praszka, który bramkarza Pimatu Gorzów Śląski (pod tym szyldem występują juniorzy Motoru Praszka) pokonał już w 18. sekundzie. Tegoroczna liga zapowiada się ciekawie, bo w składzie wielu zespołów są piłkarze na co dzień grający w klasie okręgowej, a nawet w IV lidze.

Najmocniejszą ekipę zgłosił M-GOKiS, obrońca tytułu - Łukasz Cieśla, Piotr Dziób, Tomasz Knaga, Kamil Więdłocha, Tomasz Cieśla, Mariusz Trawiński to piłkarze drugiej drużyny jesiennej części rozgrywek ligi okręgowej - OKS-u Olesno, zaś Dariusz Gawlik to IV-ligowiec Rolnika Wierzbica Górna. Znane nazwiska ma też Bunar Olesno - triumfator ligi sprzed dwóch lat, ubiegłoroczny wicemistrz - Paweł Gierak i Adrian Koziołek to czołowi gracze Rolnika, Mateusz Kucia występuje w Centrali Nasiennej Proślice, a Marek Pawlak, Bartłomiej Wilk, Cezary Pinkosz, Marcin Olszański i Daniel Panek mają na koncie występy w II lidze futsalu, a ten ostatni był nawet jej królem strzelców. Na inaugurację obaj faworyci stracili punkty. M-GOKiS przegrał 1-2 z Ligotą Oleska, choć po bramce Mariusza Trawińskiego już w 1. min wygrywał. Z kolei Bunar w kontrowersyjnych okolicznościach przegrał 0-2 ze Studentami Praszka. Pierwszy gola zdobył Bunar, jednak arbiter go nie uznał, z czym oleśnianie długo nie mogli się pogodzić. Po meczu arbiter tłumaczył, iż strzał z rzutu wolnego, po którym padła bramka, został oddany zanim rywale ustawili mur.

- Panie sędzio, w piłce halowej nie ma ustawiania muru - żalił się Bartłomiej Wilk, jeden z graczy Bunaru.

Studenci wygrali, bo mają w swojej bramce Pawła Niemca, który nie tylko w tym meczu skutecznie interweniował w nieprawdopodobnych sytuacjach. W poprzedniej lidze Niemiec uznany został za najlepszego bramkarza imprezy. Już w I kolejce zgłosił aspiracje do kolejnego tytułu. Najwięcej emocji było w meczu Ligoty Oleskiej z Polanem Praszka. Padło dziewięć bramek, a sędziowie pokazali cztery żółte kartki. Polan po strzałach Krzysztofa Słowika i Dawida Szymańskiego prowadził już 2-0, oleśnianie kontaktowego gola zdobyli po ,,samobóju'' Daniela Pawlika, ale potem na każdego gola Ligoty praszkowianie po kilkunastu sekundach odpowiadali trafieniem. Pierwszym liderem klasyfikacji na najlepszego strzelca, z czterema bramkami, został Paweł Gierak, po trzy trafienia mają: Grzegorz Zaremba (Rudniki), Sławomir Kałwak (Gan Pol), Krzysztof Słowik (Polan) oraz Dariusz Gawlik.


Komplet wyników * Dylong Rudniki - Piast Gorzów Śląski 3-1. Stasiak, Zaremba, Wiśniewski - Nawrot. * Gan Pol Praszka - Forza Polan Praszka 2-2. S. Kałwak 2 - S. Uznański, Słowik. * LZS Ligota Oleska - Gan Pol 4-0. Klonowski, Skibiński, Tomala, Bryś. * Polan - Dylong 0-3. Szydło, G. Zaremba, J. Góra. * Piast - Gan Pol 1-3. Gigiel - Czechowicz, Górka, S. Kałwak. * Ligota Oleska - Polan 4-5. Skibiński, M. Grabas, Bryś, samobójcza - Słowik i Szymański po 2, Hwinda. * Piast - LZS Bugaj Nowy 1-0. Gigiel. * Dylong - Studenci Praszka 1-1. G. Zaremba - Ł. Kuliński. * M-GOKiS Praszka - Ligota Oleska 1-2. Trawiński - Klonowski, M. Grabas. * Studenci - Pimat Gorzów Śląski 3-0. A. Kuliński, Ł. Kuliński, Kierzek. * Bugaj Nowy - Bunar Olesno 1-2. Gmyrek - Gierak 2. * Pimat - Bunar 1-4. Łużak - Gierak 2, Pawlak, Olszański. * Bugaj Nowy - M-GOKiS 1-3. Marchewka - Gawlik, K. Więdłocha, T. Knaga. * Bunar - Studenci 0-2. Dajczak, Kierzek. * M-GOKiS - Pimat 7-0. Gawlik i Ł. Cieśla po 2, K. Więdłocha, Trawiński, Dziób.


1. Dylong Rudniki 3 7 7-2
2. Studenci Praszka 3 7 6-1
3. M-GOKiS Praszka 3 6 11-3
4. LZS Ligota Oleska 3 6 10-6
5. Bunar Olesno 3 6 6-4
6. Polan Praszka 3 4 7-9
7. Gan Pol Praszka 3 4 5-7
8. Piast Gorzów Śl. 3 3 3-6
9. LZS Bugaj N. 3 0 2-6
10. Pimat Gorzów Śl. 3 0 1-14

12 grudnia grają (początek o 15.00): Polan - M-GOKiS, Piast - Polan, Piast - M-GOKiS,Polan - Bunar, M-GOKiS - Studenci, Bugaj N. - Ligota O., Piast - Bunar, Gan Pol - Dylong, Ligota O. - Studenci, Pimat - Bugaj N., Studenci - Gan Pol, Bunar - Ligota O., Gan Pol - Pimat, Bugaj N. - Dylong, Dylong - Pimat.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Dodano 11.12.2010r. (sobota) godz. 19.34

Praszka: Siatkówka

Pierwszego seta już wygrały



Na sportowej mapie miasta pojawiła się nowa sekcja - siatkówka dziewcząt. Zespół gra w wojewódzkiej lidze kadetek.

Drużynę prowadzoną przez Rafała Łowejkę i Bogdana Pawlaka tworzą dziewczęta I klasy Zespołu Szkół Ponadgimnazjanych w Praszce.

- Jako gimnazjalistki grały nawet w półfinale mistrzostw województwa - mówi Łowejko. - Stąd zrodził się pomysł, aby zgłosić drużynę do rozgrywek wojewódzkich.

- To dziewczęta same nalegały, by stworzyć w szkole zespół - mówi Lechosław Baros, dyrektor ZSP. - Ta liga to ich zasługa. Ja tylko im w tym pomogłem. Drużyna powstała na początku roku szkolnego, a swego szyldu użyczył dla niej klub piłkarski Motor.

- Na razie w treningach uczestniczy dziesięć dziewcząt - mówi trener Pawlak. - Trenują naprawdę pilnie i solidnie. Po niespełna trzech miesiącach zajęć nastała pora sprawdzenia sił na parkiecie. Na pierwszy ogień przyszedł mecz z kluczborską Jedynką i to na wyjeździe

- Kluczbork to ćwierćfinalista mistrzostw Polski, więc nie mieliśmy najmniejszych szans nawet na w miarę wyrównaną walkę - tłumaczy Pawlak porażkę 0:3. - Ale w rewanżu było już sto razy lepiej, choć także przegraliśmy do zera.

Potem był przegrany (również 0:3) mecz ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego z Opola, w którym zanosiło się, że praszkowianki wygrają pierwszego seta w lidze. W inauguracyjnej odsłonie prowadziły już 10:3, by przegrać 22:25. W niedzielę 5 grudnia Motor gościł w hali Kotwica MMKS Kędzierzyn-Koźle, zespół z bogatymi tradycjami w siatkówce młodzieżowej i po raz pierwszy zaznał smaku zwycięstwa. Na razie wprawdzie wygrał tylko seta, ale i to warto docenić.

Na początku spotkania na zagrywce stanęła Klaudia Zadworna - po jej serwisach najpierw rywalki blokiem zatrzymała Agata Grajnert, kędzierzynianki wykonały autowy atak, Zadworna zaliczyła asa, a Grajnert popisała się sprytną kiwką i było 4:0 dla miejscowych. Potem, po kolejnym asie Zadwornej, przewaga Motoru wzrosła do 6 pkt (13:7). Po czasie, o który poprosił trener gości praszkowianki kontynuowały passę. Dwa punkty bezpośrednio z zagrywki zdobyła Zadworna, asa serwisowego na swoje konto zapisała skuteczna także z bloku Paulina Małż (kapitan drużyny), bezsprzecznie najlepsza w szeregach ekipy z Praszki i Motor wygrywał już 20:12. Wysokiej przewagi już nie roztrwonił. To pierwszy zwycięski set w lidze.

Kolejne sety potwierdziły prawdziwość powiedzenia ,,Kobieta zmienna jest''. W drugim miejscowe pierwszy punkt zdobyły przy prowadzeniu MMKS-u 14:0 (!) i tę partię przegrały aż 7:25. Brakowało asekuracji, mnożyły się błędy serwisowe. Większość punktów ze skromniutkiego dorobku zapisała na swoim koncie Małż.

- Czasami po jednej straconej piłce dziewczęta szybko siadają psychicznie - tłumaczy Łowejko. - Podczas treningów pokazują, że potrafią więcej, w meczu przychodzi stres. Także dwie kolejne partie wygrały wyraźnie przyjezdne i ostatecznie cały mecz zakończył się ich wygraną 3:1.

- Za dużo popełniliśmy błędów własnych - skomentował trener Łowejko.

- Jestem przekonany, że dotychczasowe porażki nie zniechęcą dziewcząt dla dalszych treningów - dodał dyrektor Baros. Po meczu praszkowskie dziewczęta spotkała niespodzianka. Słodkimi prezentami obdarował je Marian Zawadzki, były działacz sportowy.

- Grajcie dalej i nie bójcie się, że ktoś jest z większego miasta - powiedział do młodziutkich siatkarek. - A wam panowie trenerzy dziękuje, że zrobiliście coś fajnego w tym miasteczku.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka - MMKS Kędzierzyn-Koźle 1:3





Dodano 20.11.2010r. (sobota) godz. 17.41

Praszka: II liga juniorów

Klęska na własne życzenie



W rzadko spotykanych okolicznościach Motor przegrał 1-6 z Sokołem Bierdzany. Sami goście byli zaskoczeni rezultatem.

Gospodarze mogli ustanowić strzelecki rekord, a zostali pokonani, bo marnowali sytuację za sytuacją, nie trafiali do pustej bramki.
Wątpliwą satysfakcją może być to, iż najładniejszą bramkę strzelił zawodnik Motoru - Michał Felisiak. W 22. min rozpoczął rajd od połowy boiska, zwiódł dwóch zawodników i z ok. 20 m posłał piłkę w samo okienko. W 30. min był bliski skopiowania wyczyny, ale trafił w poprzeczkę.Pierwszy bramkę mógł zdobyć Motor, ale w 6. min Łukasz Szydłowski strzelił w poprzeczkę. W 11. min Kamil Poranek wygrał pojedynek sam na sam z rywalem, zaś w rewanżu z dobrej pozycji spudłował Damian Noga, który po chwili z bliska trafił w leżącego golkipera Sokoła, a po kontrze pozostawiony bez opieki Marek Grzesik wykorzystał prezent i było 0-1.

Wkrótce piłkę lecącą do pustej bramki zdołał głową wybić nadbiegający Kamil Kostek. Po tej stracie Motor uporządkował grę i zdobył sporą przewagę, jednak raził nieskutecznością. W 23. min w sytuacji sam na sam, gdy bramkarz leżał już na ziemi, Noga posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, w 35. min Dominik Łużak z 3 m strzelił na wiwat, w 37. min zawiódł w doskonałej sytuacji Felisiak, w 44. min znów szansę zaprzepaścił Noga, a w 45. min Szydłowski trafił w bramkarza.

- Powinniśmy przegrywać różnicą trzech, a może czterech bramek - mówił schodzący na przerwę kierownik drużyny z Bierdzan.

Ostrych słów w przerwie nie szczędził piłkarzom Motoru Marek Świątek, który opiekował się zespołem pod nieobecność trenera Bogdana Pawlaka.

- Chłopcy, marnujecie to, co ciężką pracą zdobyliśmy wcześniej - mówił Świątek, który wprowadził drużynę do II ligi. Były też inne, mocne słowa, które może lepiej niech zostaną w szatni.

Zaraz po przerwie Bartłomiej Kuder dośrodkował na nogę Łużaka, jednak ten z 3 m znów przestrzelił. Krótko po tej akcji po rzucie wolnym wykonywanym przez Daniela Wiencha piłka odbiła się od obrońcy i wpadła do siatki, a gdy w 58. min Dariusz Kozioł podwyższył na 3-1 piłkarze Motoru opuścili ręce jak wypunktowany bokser.

- Indywidualnie to można grać w szachy lub warcaby, piłka to gra zespołowa - skomentował jeden z obserwatorów poczynania praszkowian w kolejnych minutach.

Zdegustowany postawą piłkarzy nie krył także Mirosław Kowalczyk, prezes Motoru. Nie obędzie się bez męskiej rozmowy z zawodnikami i trenerem.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka 1 (1-1) 6 Sokół Bierdzany


Bramki - Marek Grzesik w 20' na 0-1,Michał Felisiak w 23' na 1-1, Daniel Wiench na 1-2 i 1-3 w 54' i 58',Dariusz Kozioł na 1-4 w 65',Mateusz Lizoń na 1-5 w 80', Daniel Wiench na 1-6 w 87'.

Skład Motoru - Poranek – Radosław Szmyd (żk),Kamil Kostek,Arek Cebula,Mateusz Kosowski (66' Maciej Honcel),Marcin Kucharski (24' Bartłomiwj Kuder),Adam Latusek (75' Jakub Golański),Michał Felisiak,Łukszasz Szydłowski,Dominik Łużak,Dammian Noga (55' Kamil Hwinda).





Dodano 11.11.2010r. (czwartek) godz. 21.21

Praszka, Rudniki: Piłkarska II liga juniorów

Decydująca akcja zmiennika



Derbowe spotkania Motoru z Rudnikami, mimo ciągle padającego deszczu, stało na dobrym poziomie. Minimalnie lepsi okazali się gospodarze.

Zawodnicy jednej i drugiej drużyny stworzyli kilka sytuacji bramkowych, ale na drodze do zmiany bezbramkowego rezultatu przed długi czas stawali bramkarze, bądź zawodziła skuteczność.

- Mecz był wyrównany, ale szczęście tym razem było po stronie gospodarzom - skomentował Janusz Marchewka, pod nieobecność trenera Włodzimierza Tyrały opiekujący się zespołem z Rudnik.

W I połowie lepsze wrażenie sprawiali goście, którzy ciekawiej konstruowali akcje, ale to Motor mógł już w 3. min objąć prowadzenie, jednak po akcji Łukasza Szydłowskiego z dogodnej pozycji minimalnie przestrzelił Michał Felisiak, najlepszy tego dnia zawodnik w szeregach gospodarzy. Rudniczanie odpowiedzieli silnym strzałem Tomasza Kubata z rzutu wolnego, po którym Amadeusz Wesoły miał kłopoty z opanowaniem futbolówki. Potem podobne sytuacje (po strzałach T. Kubata i Dawida Kasprzyczaka) powtórzyły się jeszcze trzykrotnie, jednak rudniczanie nie wykorzystali potknięć bramkarza miejscowych. Motor miał szansę w 17. min - bramkę sam na sam atakował Damian Noga, jednak czynił to mało zdecydowanie i nadbiegający obrońca wybił mu futbolówkę spod nóg. Z kolei Wojciech Werner w 27. min strzelił z dystansu, piłka odbiła się od pleców jednego z defensorów i spadła tuż za poprzeczką. Emocjonująca była końcówka I odsłony. W 40. min Wojciech Popczyk posłał piłkę tuż przy spojeniu słupka z poprzeczką, a w 43. min Damian Jędrzejak w sytuacji sam na sam z Michałem Kubatem minął go i mając przed sobą pustą bramkę nie trafił w nią. Po przerwie energiczniej rozpoczął Motor i w krótkich odstępach miał dwie okazje - najpierw Werner zbyt długo zwlekał ze strzałem, a potem Kamil Kostek po rajdzie niemal przez całe boisko trafił z 10 m prosto w interweniującego bramkarza.

Sytuacje wypracowali także rudniczanie. Po strzale z rzutu wolnego Kasprzyczaka kapitalną interwencja popisał się Kamil Poranek, końcami palców parując piłkę na róg, po którym obronił strzał głową T. Kubata z najbliższej odległości. Potem Kornel Derda trafił w poprzeczkę. W 70. min na boisku w zespole miejscowych pojawił się Maciej Honcel i to on przeprowadził decydującą, jak się później okazało, akcję meczu. Przejął źle podaną piłkę, pognał z nią na bramkę, podał do wybiegającego na czystą pozycję Dominika Łużaka, a ten nie zmarnował okazji sam na sam. Zaraz po wejściu na murawę bramce Rudnik zagroził Bartłomiej Kuder, po chwili minimalnie przestrzelił M. Felisiak, a w 88. min Poranek rzutem pod nogi szarżującego na bramkę Piotra Oratora zapobiegł utracie gola.

- To był mecz walki z obu stron - skomentował Bogdan Pawlak, trener praszkowian. - W drugiej połowie rywale opadli trochę z sił i wykorzystaliśmy to.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka 1 (0-0) 0 LZS Rudniki


Bramki - Dominik Łużak na 1-0 w 78'.

Skład Motoru - Amadeusz Wesoły (46' Kamil Poranek) - Radosław Szmyd,Kamil Kostek,Arek Cebula, Adam Felisiak (78' Mateusz Kosowski), Michał Felisiak (90' Patryk Domagała),Wojciech Werner (60' Kamil Hwinda),Adam Latusek,Łukasz Szydłowski (70' Maciej Honcel),Damian Jędrzejak (83' Bartłomiej Kuder),Damian Noga (46' Dominik, Łużak).

Skład Rudnik - Michał Kubat - Dawid Kasprzyczak,Marcel Kierzek,Artur Smolarz (75. Arek Wiśniewski), Tomasz Kubat,Wojciech Popczyk,Mateusz Grzebiela (8' Filip Bejm),Filip Duda (65. Mateusz Kowalczyk),Piotr Orator,Maciej Jama,Kornel Derda.

Kartki - Dawid Kasprzyczak w 71',Marcel Kierzek w 90'.





Dodano 11.11.2010r. (czwartek) godz. 19.31

Praszka: Piłkarska klasa okręgowa

Porażka z pretendentem



W kontrowersyjnych okolicznościach Motor przegrał w deszczu ze zgłaszającym aspiracje do awansu beniaminkiem z Tarnowa Opolskiego.

Była 50. min meczu, a rezultat brzmiał 1-1. Z linii końcowej boiska w pola karne dośrodkował Miłosz Górka, futbolówkę przejął Sławomir Kałwak i posłał ją do siatki obok interweniującego bramkarza gości. Arbiter boczny zasygnalizował pozycję spaloną i sędzia główny gola nie uznał.

- Nie może być mowy o spalonym, kiedy dośrodkowanie następuje z linii końcowej boiska - komentował obserwujący mecz Włodzimierz Tyrała, trener LZS-u Rudniki.

- Sędzia zwracał uwagę na Sławka Kałwaka, a nie widział, bo nie nadążył za akcją, Górki. To był prawidłowy gol.

Spotkanie z niedawnym liderem gospodarze rozpoczęli aktywnie i już w 2. min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkarz Skalnika zdjął piłkę z głowy Adama Michalskiego. W 6. min jednak wyciągał futbolówkę z siatki, gdy dalekim strzałem przelobował go Górka.

- Panowie, grajmy agresywniej bo będzie po nas - wołał do zawodników Grzegorz Świerczek, trener Skalnika, były opiekun OKS-u Olesno.

Strata gola mobilizująco podziałała na gości, którzy opanowali środek pola i coraz groźniej atakowali. W 15. min przy próbie wyłapania dośrodkowania w pole karne Bogdan Pawlak minął się z piłką, która po strzale głową Krzysztofa Michonia trafiła w poprzeczkę, a dobitka (także głową) Michała Baligi przeleciała tuż nad bramką.

- Panowie, uporządkujmy środek - zalecał piłkarzom Marek Świątek, szkoleniowiec Motoru. - Szukajmy gry, nie na stojąco!

Uwagi na niewiele się zdały i w 20. min miejscowi defensorzy zostawili dużo swobody Michałowi Smoroniowi, który z 16 m strzelił po ziemi i piłka wpadła do bramki tuż przy słupku, a źle ustawiony Pawlak nawet nie próbował interweniować.

- Byłem na wykroku i nie mogłem wykonać żadnego ruchu ciałem - stwierdził golkiper gospodarzy.

W 36. min nad poprzeczką strzelił Grzegorz Góra, a w 39. min kąśliwie z rzutu wolnego uderzył Dariusz Rozik. Raz miejscowi nie wykorzystali błędu bramkarza Skalnika, który odbił piłkę przed siebie. Znacznie dogodniejszą okazję mieli goście, ale w 40. min po nieporozumieniu Pawlaka z Tomaszem Czechowiczem z bliska spudłował Miłosz Radaczyński.

Krótko po przerwie Pawlak na róg sparował uderzenie Baligi, ale za chwilę wybijając piłkę trafił w zawodnika Skalnika, na szczęście goście nie przejęli bezpańskiej piłki. Potem nastąpiła opisana na wstępie akcja, a po niej krótki okres przewagi miejscowych. W 51. min głową strzelał (jednak zbyt lekko) Marek Kuźniar, a w 55. min w dobrej sytuacji był Kałwak, jednak zamiast strzelać odegrał futbolówkę do Rozika, ale pomocnik Motoru nie przejął podania. Impetu wystarczyło miejscowym na kwadrans, a gdy w 73. min Adam Syrowiszka wykorzystał niezdecydowanie Pawlaka i ,,główką'' z bliska zdobył drugą bramkę wiara w możliwość odrobienia strat spadła w ekipie miejscowych na tyle, iż do końca tylko raz zagrozili rywalom - w 88. min po strzale Kuźniara bramkarz odbił piłkę przed siebie, jednak w pobliżu nie było żadnego piłkarza Motoru.

- Nie da się wygrać meczu bez bramkarza - skomentował jeden z miejscowych piłkarzy.

- Skalnik wygrał zasłużenie - ocenił trener Motoru. - Rywale byli szybsi, bardziej wybiegani od nas.

- Uczulałem zawodników, że czeka nas trudny bój i tak też było - powiedział opiekun Skalnika. - Kluczem do wygranej okazało się zagęszczenie środkowej strefy boiska.



Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Motor Praszka 1 (1-1) 2 Skalnik Tarnów Opolski


Bramki - Miłosz Górka na 1-0 w 6',Michał Smaroń 1-1 w 20',Adam Syrowiszka 1-2 w 73'.

Skład Motoru - Bogdan Pawlak - Damian Wicher (70' Łukasz Szydłowski),Tomasz Woźny,Tomasz Czechowicz,Adam Michalski,Darek Rozik, Sławomir Kałwak,Marek Kuźniar,Miłosz Górka (65' Wojtek Werner),Bartłomiej Wiśniewski,Grzegorz Góra.

Skład Skalnika - Piotr Woźniak - Marcin Dudek,Kamil Skóra,Daniel Hartman,Paweł Fesser,Miłosz Radaczyński (90' Bartłomiej Cieniuch), Michał Smaroń,Adam Syrowiszka (91' Marcin Kochanek),Krzysztof Michoń (91' Wojciech Pudelko),Dawid Zoglowek,Michał Baliga (76' Dawid Pietruniak).

Kartki - Adam Michalski w 43',Sławomir Kałwak w 61',Daniel Hartman w 68',Adam Syrowiszka w 70',Marcin Dudek w 90'.





Dodano 6.11.2010r. (sobota) godz. 21.05

Radawie: Piłkarska II liga juniorów

Bramki niespodzianki

Remisem zakończył się mecz lidera rozgrywek z zespołem z Praszki. To dopiero drugie spotkanie sezonu, w którym Radawie straciło punkty.

Gości pod nieobecność trenera Bogdana Pawlaka do boju poprowadził Sławomir Poranek i pod jego wodzą beniaminek zaprezentował się z dobrej strony.

- To poukładany zespół - komplementował po meczu Marian Królak, trener miejscowych.
Praszkowianie zdobyli prowadzenie w dość niecodziennych okolicznościach. Z połowy boiska z pole karne Radawia dośrodkowywał Kamil Kostek, słońce oślepiło bramkarza miejscowych i piłka wpadła do siatki. Z kolei wiatr pomógł miejscowym w wyrównaniu. Po strzale Dawida Palucha, który wymanewrował dwóch obrońców Motoru futbolówka odbiła się od nogi trzeciego i lobem, nad Kamilem Porankiem, wylądowała w bramce. W II połowie przeważali gospodarze, a najlepszą sytuację mieli w 62. min, jednak Poranek kapitalnie obronił strzał Krystiana Króla.

- Motor bardzo mądrze i umiejętnie się bronił - skomentował Królak.

Emocjonująca była końcówka spotkania. W 85. min Bartłomiej Kuder dośrodkował w pole karne, Wojciech Werner odegrał futbolówkę do Marcina Kucharskiego, po strzale którego Radawie przed utratą gola uratowała poprzeczka. W 87. min podobna sytuacja była pod bramką Motoru - tym razem szczęścia zabrakło Danielowi Zającowi.

- Zasłużyliśmy na ten remis, a przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet sprawić niespodziankę, jaka byłaby nasza wygrana - zauważył Radosław Szmyd, kapitan Motoru.

- To był dobry mecz w wykonaniu obu zespołów, a gdyby nie wiatr, z pewnością mógłby być jeszcze ciekawszy - zakończył Królak.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


LZs Radawie 1-1 Motor Praszka

Bramki - Kostek na 0-1 (5'),Paluch na 1-1 (12').





Dodano 6.11.2010r. (sobota) godz. 21.02

Praszka: Piłkarska klasa okręgowa

Wyjazdowy zawód

Motor przegrał z przedostatnim w tabeli zespołem z Grodźca, bo nie wykorzystał kilku dogodnych okazji bramkowych.

Rywale praszkowskiej jedenastki po jedenastu kolejkach mieli na koncie zaledwie 3 pkt (wygrana i dziesięć porażek). Nic więc dziwnego, iż kibice liczyli na wyjazdowe punkty. Niestety...

- To mecz nie wykorzystanych szans. Mecz do jednej bramki - krótko skomentował poczynania swoich podopiecznych Marek Świątek, trener Motoru. - Przykro mi to powiedzieć, ale u nas powoli to standard.

W I połowie Motor grał z wiatrem i osiągnął wyraźną przewagę, jednak nie potrafił udokumentować jej bramkami. W 25. min miejscowi oddali jeden z nielicznych w tej części spotkania strzałów na bramkę i ... objęli prowadzenie. Bogdan Pawlak, bramkarz ekipy z Praszki ,,wypluł'' piłkę prosto pod nogi Jarosława Ćwiklińskiego, a ten strzałem z 7 m posłał ją do siatki. Nie popisali się też praszkowscy defensorzy, bowiem autor gola był pozostawiony przez nich zupełnie bez opieki. Po tej stracie Motor miał okazje do zmiany wyniku. Z 5 m przestrzelił Dawid Pilak, po zagraniu Marka Kuźniara piłkę do bramki dobił Miłosz Górka, jednak arbiter nie uznał trafienia. Potem nie popisał się doświadczony Damian Wicher, który nie znalazł sposobu, by toczącą się po ziemi futbolówkę skierować do bramki z odległości 2 m. W II części spotkania po kontrze gospodarze podwyższyli i od tego momentu wszystkie siły i środku poświęcili obronie. Ataki Motoru przyniosły efekt dopiero w 84. min, kiedy to po dośrodkowaniu wzdłuż bramki we właściwym miejscu znalazł się Robert Jędrzejak.

- Grodziec zagrał bardzo słabe spotkanie - mówił strzelec gola.

- Cóż z tego, skoro nie potrafiliśmy tego wykorzystać, choć doskonałe okazje do tego mieliśmy.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


LZS Grodziec 2-1 Motor Praszka

Ćwikliński na 1-0 w 25',Oblicki na 2-0 w 65',Robert Jędzejak na 2-1 w 84'.

Skład Praszki - Bogdan Pawlak - Robert Jędrzejak,Tomasz Woźny,Adam Michalski, Tomasz Czechowicz,Damian Wicher,Sławomir Kałwak,Dawid Pilak,Marek Kuźniar,Przemysław Toborek (19' Bartłomiej Wiśniewski), Miłosz Górka.

Skład Grodźca :

Grodziec - Łukasz Filozof,Mariusz Pazdan,Andrzej Gaik,Jarosław Cwiklinski,Dariusz Juszczyszyn, Rafał Gawin (68' Jan Kosinski),Macin Król (34' Tomasz Soszka),Mariusz Mielnik (80' Mateusz Wierny),Jarosław Szymonowicz,Przemysław Oblicki,Łukasz Dolinski.

Kartki - Dawid Pilak w 30',Przemysław Oblicki w 34',Adam Michalski w 42'.





Dodano 29.10.2010r. (piątek) godz. 20.12

Praszka, Proślice: Piłkarska II liga juniorów

Pomogła dłuższa ławka

W derbach powiatu oleskiego i kluczborskiego minimalnie, ale zasłużenie wygrał Motor.

W 17. min po akcji Kamila Kostka sytuację pod własną bramką Maciej Węglowski wyjaśnił wybiciem piłki na róg. Po dośrodkowaniu z niego Kostka z pierwszej piłki uderzył Łukasz Szydłowski i Leszek Lech musiał wyciągać piłkę z siatki. Potem Michał Felisiak trochę przekombinował w polu karnym rywali. Ci zaś mieli szansę w 21. min, kiedy to futbolówka skozłowała przed Amadeuszem Wesołym, przeleciała nad nim, czego jednak przyjezdni nie wykorzystali. W 35. min po akcji Kamila Hwindy w idealnej sytuacji przed bramką rywali znaleźli się Marcin Kucharski i Bartłomiej Wiśniewski, ale nic z tego nie wyszło, a w 39. min Kucharski z 3 m trafił w obrońcę gości.

Motor za nieskuteczność mógł zapłacić karę, jednak w 40. min stuprocentową szanse zaprzepaścił Piotr Tkaczuk. Zaraz po przerwie mogło być 2-0 - Kucharski z bliska trafił w wewnętrzną część słupka, piłka potoczyła się w przeciwny róg, ale Lech zdołał ją złapać. W 52. min faulował Jakub Golański, a bezpośrednio z rzutu wolnego piłkę do bramki Motoru posłał Miłosz Chęciński - tak podkręcił futbolówkę, że ta nad murem wpadła w okienko i Wesoły nie zdołał nawet interweniować.

- K..., jedziemy teraz z nimi - krzyknął jeden z graczy Proślic, co spotkało się z ostrą reprymendą ze strony trenera Wiesława Okaja i sędziego. Z ,,jazdy'' niewiele jednak wyszło, bo to Motor miał okazje - najlepszą w 68. min, kiedy to strzał Jędrzejaka odbił bramkarz, napastnik Motoru upadł, a dobitka Bartłomieja Kudera trafiła w leżącego kolegę.

- Chyba dostanę zawału - krzyknął Bogdan Pawlak, trener gospodarzy. Rozstrzygająca akcja nastąpiła w 82. min, kiedy to Kostek z rzutu wolnego uderzył precyzyjnie obok muru. W chwilę później sytuację mógł uspokoić Szydłowski, ale będąc sam na sam z Lechem trafił w niego, a dobitka wylądowała na poprzeczce.

- Powinna być bramka, ale za bardzo się odchyliłem przy strzale - mówił schodząc z boiska pomocnik Motoru.
- Kolejny mecz przegrywamy w końcówce - żalił się trener gości.

- Dopóki mamy siły gramy przyzwoicie, ale potem są trudności, bo brakuje nam dłuższej i wyrównanej ławki rezerwowych. Motor ją miał, a poza tym grał z większą determinacją.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor Praszka 2 (1-0) 1 LZS Proślice

Bramki - Łukasz Szydłowski na 1-0 (17'),Miłosz Chęciński na 1-1 (52'), Na 2-1 Kamil Kostek (82').

Skład Praszki - Amadeusz Wesoły - Radosław Szmyd (żk, 62. Bartłomiej Kuder),Kamil Kostek,Arel Cebula,Jakub Golański, Michał Felisiak,Kamil Hwinda (46. Adam Latusek),Bartłomiej Wiśniewski,Łukasz Szydłowski,Damian Jędrzejak (75.Damian Noga),Marcin Kucharski (50. Jarosław Stępień). Trener Bogdan Pawlak.

Skład Proślic Leszek Lech - Radosła Malina,Maciej Węglowski,Karol Kisiel,Sebastian Klamecki (70. Andrzej Musiał),Łukasz Grabowski,Krystian Cervenak,Miłosz Chęciński,Paweł Kołodziej,Dawid Matusik,Piotr Tkaczuk (46. Mateusz Dziewulski). Trener Wiesław Okaj.





Dodano 29.10.2010r. (piątek) godz.20.00

Praszka: Piłkarska klasa okręgowa

Rośnie konto punktów

Po serii pięciu porażek Motor wygrał trzeci mecz z rzędu i awansował w tabeli.

Kibice praszkowskiej jedenastki zostali jednak wystawieni na mocną próbę, gdyż po strzeleniu kontaktowego gola rywale próbując wykorzystać nerwy w poczynaniach miejscowych osiągnęli przewagę i byli bliscy wyrównania, jednak Bogdan Pawlak w 86. min zdołał zgarnąć piłkę ręką.

- U nas to spokojnie chyba nie może być - skomentował po meczu podekscytowany Stanisław Błoch, kierownik drużyny.

- Zamiast przytrzymać piłkę w środku pola to my próbowaliśmy wyprowadzać akcje i robiliśmy to nerwowo - zauważył Adam Michalski, kapitan gospodarzy. W pierwszej połowie miejscowi zdecydowanie przeważali, zaś goście jedynie blokowali dostęp do własnej bramki.

- Nie zagrozili nam ani razu, nie zrobili sztycha - mówi Marek Świątek, trener Motoru. Cóż z tego, skoro dogodnych pozycji nie wykorzystali Marek Kuźniar (strzelił głową nad poprzeczką) i Grzegorz Góra (będąc 8 m przed bramka zbyt długo zwlekał z uderzeniem). Zmianę wyniku przyniósł dopiero rzut karny, podyktowany za faul na Przemysławie Toborku. Pewnym egzekutorem był Tomasz Czechowicz. Bramkarz rzucił się w swój prawy róg - ,,Czesiu'' posłał piłkę w lewy.Bardzo ładna była bramka Motoru na 2-0. Gospodarze wywalczyli rzut rożny - silne dośrodkowanie Miłosza Górki na głowę przejął Michalski i skierował futbolówkę w samo okienko.

- Znalazłem się we właściwym miejscu - powiedział autor bramki. - Nawet nie musiałem wyskakiwać do tej główki. Potem z kapitalnej sytuacji przestrzelił Górka, któremu piłka półtora metra przed bramką odbiła się od piszczeli.

- To była silnia piłka - mówił po meczu pomocnik Motoru. - Na dodatek przeleciała pod nogami któregoś z zawodników i nim ją spostrzegłem, odbiła mi się do nogi.

- Gdyby padł gol, byłoby już po meczu - zauważył trener Świątek.

- A po stracie bramki zaczęła się u nas panika - dodał Tomasz Woźny, stoper praszkowskiej jedenastki. - Daliśmy się zepchnąć do defensywy. Za to Motor mógł zostać pokarany. Raz piłka po strzale gości odbiła się od słupka, za drugim razem przyjezdni nie trafili do pustej bramki.

- Z tych trzech wygranych to był nasz najsłabszy mecz - skomentował szkoleniowiec gospodarzy.
- W środku pola wyraźnie brakowała Darka Rozika, który pauzował za kartki.

- Zwycięstwo zasłużone, mogło być nawet efektowniejsze - stwierdził Adam Michalski. - Niestety, tak jak w kilku wcześniejszych meczach nasza skuteczność pozostawiała wiele do życzenia.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor Praszka 2 (1-0) 1 KS Górażdże

Bramki - Tomasz Czechowicz na 1-0 z rzutu karnego (43'),Adam Michalski na 2-0 z główki (60'), Na 2-1 Tomasz Boliński (65').

Skład Motoru - Bogdan Pawlak - Robert Jędrzejak,Adam Michalski,Tomasz Woźny,Tomasz Czechowicz,Miłosz Górka,Sławomir Kałwak,Dawid Pilak (85. Wojciech Werner),Przemysław Toborek (68. Damian Wicher),Marek Kuźniar,Grzegorz Góra (80. Jakub Kałwak).





Dodano 16.10.2010r. (sobota) godz.13.58

Praszka : Piłkarska II liga juniorów

Rozgromili sąsiada

Motor rozgromił aż 8-0 LZS Kup. Do niedzieli 10 października oba zespoły sąsiadowały w tabeli.

Mecz z impetem rozpoczęli praszkowianie i już w 3. min Damian Jędrzejak skutecznie zakończył wymianę piłek między Adamem Felisiakiem i Łukaszem Szydłowskim. Później jednak coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić grający szybko i agresywnie goście i dwukrotnie w opałach był Mateusz Kosowski - nominalny obrońca, który ze względu na kontuzję obu bramkarzy z konieczności stanął między słupkami. W ostatnim kwadransie I połowy Motor zaczął lepiej grać w środku pola i ponownie osiągnął przewagę - dwa razy bliski powodzenia był Szydłowski, raz groźnie strzelił Kamil Kostek. Te zmarnowane okazje mogły się zemścić w 42. min, ale napastnik rywali w doskonałej sytuacji... podał piłkę w ręce Kosowskiego. Po przerwie Motor zaczął grać zdecydowanie odważniej i dynamicznej, ale w krótkich odstępach zmarnował trzy ,,setki''. Dopiero precyzyjne uderzenie Szydłowskiego z rzutu wolnego dało zmianę rezultatu.

- Zauważyłem lukę w murze, a bramkarz był zasłonięty i silnie strzeliłem w długi róg - mówił po spotkaniu Szydłowski. - Piłka ,,przełamała'' bramkarzowi ręce i wpadła do siatki. Gdy w chwile później precyzyjną główką popisał się Bartłomiej Wiśniewski rywale całkowicie oddali pole.

- Dośrodkowanie Michała Felisiaka było tak dokładne, że tylko pozostało mi głowę do piłki przyłożyć - mówił autor czwartego gola..
Po tej bramce trener Bogdan Pawlak zaczął dokonywanie zmian, a ,,nowi'' wcale nie byli gorsi - Dominik Łużak trafił trzy razy, okazje mieli Kamil Hwinda i Bartłomiej Kuder, a także gracze z podstawowego składu.

- Wróciła skuteczność, której brakowało nam wcześniej - mówił po meczu trener Motoru. - Wynik mógł być znacznie wyższy .

- Wynik wysoki, ale zmarnowaliśmy jeszcze wiele okazji - komentował Radosław Szmyd, kapitan drużyny. - Graliśmy pod presją, bo wiedzieliśmy, że aby się odbić od dołu tabeli musieliśmy wygrać.

* * *

Zwyciężył również drugi zespół Motoru występujący w A klasie, a prowadzony przez Marka Pawlaka. Także 8-0 pokonał na wyjeździe Budowlanych Strojec. Trzy bramki strzelił Kuder, dwie Maciej Honcel, a po jednej Przemysław Gargula, Patryk Grzybek i Paweł Okaj.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor Praszka 8-0 LZS Kup





Dodano 15.10.2010r. (piątek) godz. 08.09

Praszka: Piłkarska klasa okręgowa

Nareszcie wygrali u siebie

Dopiero w czwartym meczu na własnym boisku Motor zainkasował komplet punktów. Rozgromił Sławice 6-0. To drugie zwycięstwo w sezonie.

Motor od początku ,,siadł'' na rywali i raz po raz gorąco było na przedpolu Sławic.
- Uspokójmy grę, bo jadą z nami - wołał Artur Konieczko, bramkarz gości.
Worek z bramkami rozwiązał się szybko, bo w 16. min. Z boku pola karnego faulowany był Dawid Pilak, a precyzyjnym strzałem z wolnego w samo okienko popisał się Sławomir Kałwak.

- Zauważyłem, że bramkarz źle się ustawił, a na dodatek w oczy świeciło mu słońce więc uderzyłem w długi róg - mówi po meczu Kałwak. Gospodarze poszli za ciosem - groźnie strzelali Pilak i Kałwak.

- Zabierają wam piłkę jak dzieciom - strofował kolegów z zespołu Konieczko. - Gracie, czy przyglądacie się jak oni grają
W 21. min napór przyniósł efekt - Marek Kuźniar wykorzystał błąd golkipera gości, który zbyt daleko wybiegł z bramki. Po chwili uderzenie Kałwaka poszybowało tuż nad poprzeczką. Już w pierwszej akcji po przerwie na indywidualną akcję zdecydował się Kuźniar, minął obrońcę, a po jego strzale piłka odbiła się od nogi innego gracza Sławic i wpadła do siatki. W chwilę później debiutujący w podstawowym składzie junior Wojciech Werner trafił w słupek, ale w 54. min swoją pierwszą bramkę w Motorze zdobył Robert Jędrzejak kończąc strzałem głową dośrodkowanie z rzutu rożnego. Motor nie zwalniał tempa i w krótkich odstępach dwie okazje miał Kuźniar, jednak najlepszą szansę miejscowi wypracowali w 75. min - Dariusz Rozik i Pilak w dwójkę mieli przed sobą tylko bramkarza, w decydującym momencie Rozik odegrał futbolówkę do Pilaka, a ten mając przed sobą pustą bramkę strzelił z 3 m ... obok słupka.

- Za bardzo chciałem - mówił po spotkaniu niepocieszony piłkarz, dla którego gol byłby zwieńczeniem dobrej gry. - Gdyby to było przy stanie zero do zera to pewnie sznur bym sobie na szyję założył.

Krótko po wejściu na boisku asystę przy bramce zaliczył Bartłomiej Dominik - lekko przerzucił piłkę nad obrońcą do wybiegającego na czystą pozycję Tomasza Czechowicza, a ten efektownym uderzeniem nie dał Konieczce szans. Rezultat ustalił Kuźniar, który nie zmarnował okazji sam na sam.

- Cieszą mnie te trzy bramki, bo w końcu przełamałem się - mówił po meczu Kuźniar. - Ale zwycięstwo to zasługa całej drużyny. W trakcie meczu jak i po nim po raz pierwszy od dłuższego czasu na trybunach słychać było brawa.

- Wierze, że to zwycięstwo po ostatnich niepowodzeniach pozwoli się nam odbudować psychicznie - dodał Adam Michalski, kapitan Motoru.

- Trochę mi lżej - to krótki pomeczowy komentarz Mirosława Kowalczyka, prezesa praszkowskiego klubu.

- Zwycięstwo cieszy i mam nadzieje, że to dobry prognostyk na kolejne spotkania - ocenił Marek Świątek, trener Motoru. - Do tej pory na treningach siatki się rwały, a w meczach nie potrafiliśmy wykorzystywać doskonałych sytuacji.

Goście, którzy w tym meczu pozwalali miejscowym na wiele tylko raz zagrozili bramce Motoru - w 65. min kąśliwie z rzutu wolnego strzelił Adam Tomza, ale Bogdan Pawlak zdołał wybić piłkę na róg.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor Praszka 6 (2-0) 0 LZS Sławice





Dodano 1.10.2010r. (piątek) godz. 23.02

Praszka, Kluczbork: Liga młodzików

Grali i bawili się

Po stojącym na dobrym poziomie spotkaniu Motor M-GOKiS pokonał MKS II 3-1 (1-0).

Mecz, rozegrany w czwartek 23 września, lepiej rozpoczęli gospodarze i w 8. min przewagę uwidocznili ładnym golem (strzał z dystansu pod poprzeczkę) Kevina Ficka, chwilę później podwyższyć mógł Konrad Krzanowski. Motor, który w lidze gra po rocznej przerwie lepiej radził sobie w środku pola, a konstruktorem wielu akcji był Jakub Szyszka. W końcówce dysponujący znacznie lepszymi warunkami fizycznymi goście zaczęli dominować, ale w kilku sytuacjach szczęście było po stronie miejscowych.

- Nie zapominajmy o obronie, wszyscy nie mogą grać w ataku - wołał do zawodników Damian Wicher, trener Motoru. Krótko po przerwie Szyszka trafił w słupek, a za chwilę MKS II wyrównał za sprawą samobójczego gola obrońcy Motoru, który niefortunnie interweniował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Goście niezbyt długo cieszyli się z remisu, bowiem po sprytnym zagraniu Krzanowskiego do Ficka piłkarz Praszki nie zmarnował sytuacji sam na sam. Nerwową końcówkę, w której znów przeważali kluczborczanie najpierw mógł uspokoić Łukasz Panek (po zagraniu Ficka z bliska trafił w bramkarza), ale w 57. min uczynił to Michał Ławny strzelając z dystansu w długi róg.

- Jestem zadowolony z chłopaków, choć na pewno mamy jeszcze sporo do poprawienia w grze - podsumował trener Wicher.

- Przejąłem ten zespół niedawno i niewiele mogłem zrobić - tłumaczy Adam Michalewski, opiekun MKS-u II. - Widać u niektórych spore braki techniczne. Jedni walczyli, inni ,,bawili'' się na boisku.

Motor: Wasilenko (Felisiak) - Garyga, Ficek, Ławny, Szyszka, Owczarek, Panek oraz Parkitny, Niechcielski, Szydłowski, Pyra, Małyska, Rychter.

MKS II: Pajor (Taraśkiewicz) - Żarczyński, Bełz, Witczak, Perużyński, Oziembłowski, Duda oraz Kuternia, Greś, Iwanowicz, Hofmann.

Sędziował Paweł Wiatr (Kolegium Sędziów Kluczbork).

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu





Dodano 1.10.2010r. (piątek) godz. 22.39

Praszka, Byczyna : Piłkarska II liga juniorów

Pierwsza wygrana Hetmana

W derbach powiatu oleskiego i kluczborskiego zasłużenie wygrali goście, choć od 30. minuty grali w osłabieniu.

Hetman do niedzieli (26 września) miał na koncie zaledwie 1 pkt i gospodarze, beniaminek ligi, ostrzyli sobie zęby na poprawienie bilansu, choć przyszło im grać bez Michała Felisiaka, Damiana Sieradzkiego i Arkadiusza Cebuli. Motor rozpoczął nieco lepiej - w 8. min głową strzelał Łukasz Szydłowski, a Mateusz Falarz obronił w ładnym stylu. Za chwilę z 3 m bramkarza gości do kapitulacji nie potrafił zmusić Marcin Kucharski. W okresie optycznej przewagi miejscowych Hetman przeprowadził kontrą, obrońcy nie upilnowali Macieja Jany, którego strzał Amadeusz Wesoły przepuścił do siatki, choć miał piłkę ,,na rękawicach''. Motor mógł wyrównać w 22. min, ale piłka po strzale Szydłowskiego otarła się o słupek i wyszła na róg, a po nim w dogodnej sytuacji był Damian Jędrzejak. Jeszcze lepszą okazję w 25. min wypracowali byczynianie, ale Jana z bliska strzelił wysoko nad poprzeczką.

Od 30. min Motor grał z przewagą jednego zawodnika, bo za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić Mateusz Szela. Nie odmieniło to obrazu gry na korzyść gospodarzy, a jedyną szansę na gola miał Dominik Łużak. Miejscowi bliscy wyrównania byli w 50. min - po strzale Szydłowskiego z 20 m Falarz ,,wypluł'' piłkę, ta odbiła się od jego głowy i wyszła w pole. Z kolei w 65. min bramkarz Hetmana kapitalnie obronił strzał Wojciecha Wernera z 25 m. Zespół z Byczyny wcale nie bronił się kurczowo i w 75. min bliski utarcia noga gospodarzom był Piotr Krawczyk. W końcówce 1 pkt miejscowym mógł zapewnić Mariusz Stępień, ale nie wykorzystał błędu Falarza i strzelił obok słupka.

- To był typowy mecz walki - skomentował zadowolony z wyniku Marcin Kubaczkowski, trener Hetmana. - Po czerwonej kartce Motor miał więcej z gry, piłkarsko wyglądał lepiej, ale okazało się, że zaangażowaniem też można wygrać. Mam bardzo młodą drużynę, przed nią jeszcze dwa lata grania.

- Co z tego, że przez cały mecz prowadziliśmy grę, skoro nie potrafiliśmy udokumentować przewagi - ocenił Bogdan Pawlak, opiekun Motoru. - A wygrywa ten, kto strzela bramki.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor Praszka 0-1 Hetman Byczyna

Skład Motoru - Amadeusz Wesoły - Radosław Szmyd,Kamil Kostek,Bartłomiej Wiśniewski,Łukasz Szydłowski,Wojciech Werner,Mateusz Kosowski (55' Adam Felisiak),Damian Jędrzejak (76' Dawid Pilak), Dominik Łużak (75' Patryk Domagała),Damian Noga,Marcin Kucharski (46' Jarosław Stępień).

Na rezerwie - Kamil Poranek,Patryk Domagała,Adam Felisiak,Adam Latusek, Dawid Pilak,Jarosław Stępień.

Skład Hetmana - Mateusz Falarz - Bartłomiej Szmigiel (67' Bartosz Adamczyk),Grzegorz Masiarz, Jakub Ławniczak,Piotr Olek,Maciej Małolepszy (75' Dawid Tarka),Łukasz Gawędzki,Mateusz Szela, Kamil Goliński,Maciej Jana,Piotr Krawczyk.

Na rezerwie - Bartosz Adamczyk,Dawid Tarka,Tomasz Goliński,Marek Wojciech.






Dodano 1.10.2010r. (piątek) godz. 16.23

Praszka: Piłkarska klasa okręgowa

Feralna ostatnia minuta

Motor wciąż jest bez zwycięstwa na własnym boisku. W sobotę 25 września zremisował 1-1 z Wikingiem Opole.

Była ostatnia minuta spotkania. Sędzia zagwizdał faul gospodarzy tuż przed linią pola karnego. Z rzutu wolnego uderzył Mateusz Tomczak, bramkarz Motoru odbił piłkę przed siebie, w polu karnym zakotłowało się, obrońcy dwukrotnie próbowali wyekspediować futbolówkę w pole...

- Wybiłem piłkę, ale ta trafiła w nogę Damiana Wichra i wpadła do siatki - mówił po meczu Adam Michalski, kapitan praszkowian.

Początek spotkania był wolny w wykonaniu gospodarzy.
- Człapiemy jak kaczki, a nie biegamy - złościł się Marek Świątek, trener Motoru.

Dla odmiany goście dobrze i szybko operowali piłką, ale na szczęście nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe, a silnym punktem defensywy Motoru był Dariusz Rozik. - My nie gramy tylko kopiemy tę piłkę - denerwował się w kolejnych minutach Świątek.

W ostatnim kwadransie I połowy coś się ruszyło w grze Motoru. Najpierw z rzutu wolnego kąśliwie uderzył Sławomir Kałwak, potem po akcji Dawida Pilaka w dobrej sytuacji był Miłosz Górka, a po kolejnym strzale Kałwaka piłka otarła się o słupek i wyszła w pole. W końcówce Marek Kuźniar z bliska strzelił obok słupka.
Krótko po przerwie w dogodnej sytuacji znów był Kuźniar, ale zamiast strzelać rozpoczął z piłką taniec w polu karnym i stracił okazję. Zrehabilitował się za nią w 63. min - akację w środku pola zainicjował Michalski, podał do Kałwaka, ten po krótkim biegu dośrodkował, a nadbiegający Kuźniar główkował tak precyzyjnie, iż bramkarz był bez szans. Wiking mógł wyrównać w 75. min, na szczęście Bartłomiej Zboch z 6 m uderzył wysoko nad poprzeczką. Niestety, jeszcze lepszej okazji nie wykorzystał w 80. min Kałwak - będąc 3 m przed bramką (bramkarz stał w przeciwnym rogu) posłał głową piłkę obok słupka.

- Nie potrafię wytłumaczyć jak to się stało, że nie trafiłem - mówił po meczu Kałwak. W 83. min bramkarz Wikinga w kapitalnym stylu obronił strzał Kałwaka, gdy piłka leciała w samo okienko, a w 86. min z dobrej okazji przestrzelił Bartłomiej Dominik.

- Dziś nie poznałem drużyny, która w poprzednim meczu zagrała bardzo dobrze - mówił po meczu trener Świątek. - Dalej wierzę w ten zespół - gdybym nie wierzył już by mnie tu nie było.
- Zostaliśmy ukarani za zmarnowanie doskonałych sytuacji - dodał Adam Michalski. - W poprzednich meczach daliśmy z siebie więcej niż dziś. Po strzeleniu bramki w naszej grze zabrakło spokoju.

Tekst Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu


Motor Praszka 1-1 Wiking Opole

Skład Motoru - Bogdan Pawlak - Krzysztof Kaczor,Dariusz Rozik,Robert Jędrzejak (żółta kartka w 26'), Adam Michalski,Dawid Pilak (75' Damian Więdłocha,żółta w 84'),Sławomir Kałwak,Damian Wicher,Miłosz Górka,Przemysław Toborek (46' Dominik Bartłomiej), Marek Kuźniar.

Na rezerwie - Łukasz Szydłowski,Damian Więdłocha,Dominik Bartłomiej.

Skład Wikinga - Dariusz Wojtyła - Daniel Jagusz,Michał Znajda,Marcin Lubowiecki,Tomasz Juśkowiak, Józef Okoń (75' Tomasz Samsel),Michał Zachariasz (70' Mirosław Dora),Dariusz Dora (75' Andrzej Chaba),Mateusz Tomczak,Bartłomiej Zboch,Piotr Solak.

Na rezerwie - Andrzej Chaba,Mirosław Dora,Tomasz Samsel,Andrzej Pawłowicz.

Bramki - Marek Kuźniar (63') - strzał głową na 1-0.W 90' - Damian Wicher.





Dodano 18.09.2010r. (sobota) godz. 01.02

Praszka: Piłkarska II liga juniorów


Odebrali punkt liderowi

Motor stoczył wyrównany mecz z przodownikiem tabeli i mógł nawet wygrać. Skończyło się na 0-0.

Ozimski zespół przyjechał do Praszki z kompletem zwycięstw i bilansem bramek 8-1,jednak nie zachwycił swoją grą,choć optycznie przeważał.Przy odrobinie szczęścia i większej precyzji gospodarze mogli pokusić się nawet o wygraną. Wprawdzie debiutujący w bramce 16-letni Amadeusz Wesoły nie wyzbył się tremy i kilka razy ,,wypluł'' piłkę przed siebie,ale na miejscu byli praszkowscy defensorzy,którzy za każdym razem wyjaśniali sytuację.Szczególnie pewnie w obronie poczynał sobie Kamil Kostek.

W 20. min po dośrodkowaniu Damiana Sieradzkiego obok słupka główkował Damian Noga.Z kolei w 32. min bramkarz gości dalekim wybiegiem zażegnał niebezpieczeństwo,wybijając piłkę spod nóg Sieradzkiego.Konstruktorem większości akcji miejscowych był Michał Felisiak,niestety osamotniony w swych poczynaniach - dużo biegał,dokłanie podawał.

Krótko po wejściu na boisko bliski powodzenia był Bartłomiej Kuder,ale bramkarz z Ozimka obronił jego strzał.Starania beniaminka z Praszki mogły przynieść bramkowy efekt w końcówce.W 72 min. Felisiak po indywidualnej akcji minął dwóch ozimskich defensorów i z linii pola karnego strzelił - wydawało się,że piłka ugrzęźnie w siatce,ale przeleciała o centymetry obok słupka.Jeszcze lepszą okazję w 80 min. miał Marcin Kucharski - piłkę po jego ,,główce'' z kilku metrów z linii bramkowej wybił stojący przy słupku obrońca gości.

- źle nie zagraliśmy,zwłaszcza w porównaniu do dwóch poprzednich meczów - ocenił Sławomir Poranek,kierownik praszkowskiej drużyny,która wciąż gra bez kontuzjowanego lidera środka pola Wojciecha Wernera.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu

Motor Praszka 0-0 Małapanew Ozimek

Składy obu drużyn :

Praszka - 12 Amadeusz Wesoły,5 Radosław Szmyd,8 Kamil Kostek,3 Arek Cebula,7 Michał Felisiak,18 Damian Jędrzejak (65' Marcin Kucharski), 15 Damian Sieradzki (55' Bartłomiej Kuder),6 Łukasz Szydłowski,9 Dominik Łużak,17 Damian Noga (85' Jarosław Stępień),2 Mateusz Kosowski.

Rezerwowi - 1 Kamil Poranek,10 Marcin Kucharski,16 Bartłomiej Kuder,13 Jakub Golański,19 Jarosław Stępień.

Ozimek - Michał Karpiński,Artur Pasieka,Mariusz Podgórny,Łukasz Sząszor, Szymon Prosiło,Damian Piśla,Szymon Reimann,Rafał Cepil,Jakub Włoch,Karol Juraszek,Radosław Borecki ( 46' Kamil Molendowski).

Rezerwowi - Piotr Pawleta,Łukasz Dziwanski,Rafał Ziewiecki,Krystian Pudełko,Kamil Molendowski.

Kartki - 18 Damian Jędzejak - 43' (Motor).





Dodano 11.09.2010r. (sobota) godz. 16.55

Wołczyn,Praszka: Piłkarska II liga juniorów


Starcie beniaminków

W meczu dwóch debiutantów minimalnie lepsi okazali się gospodarze.Wygrali jednak zasłużenie.

Motor,podobnie jak w pierwszym meczu sezonu,na początku zagrał asekuracyjnie, wręcz bojaźliwie i już w 3. min mógł zostać ukarany,ale Kamil Poranek nogami obronił strzał Bartłomieja Zatora,a w chwilę później uderzenie z 5 m Marcina Pasznickiego.Gol wisiał w powietrzu i padł w 11.min - długie i dokładne podanie z głębi pola trafiło do Mateusza Wacława, który trafił w długi róg.Potem zdobywca bramki minimalnie przestrzelił z wolnego.

Motor pierwszy raz zagroził MKS-owi dopiero w 29. min,gdy z rzutu wolnego strzelił Łukasz Szydłowski,ale Wojciech Strzelczak złapał futbolówkę tuż przy słupku.Potem zespół z Praszki zaczął grać odważniej i nawet zdobył przewagę.Ponownie z wolnego groźnie strzelił Szydłowski,a po niepewnej interwencji Strzelczaka nie miał kto dobić piłki.Później okazję bramkową zmarnował Marcin Kucharski.MKS zrewanżował się kontrą,po której Wacław był sam na sam z Porankiem, ale napastnika gospodarzy zdołał dogonić Adam Felisiak i wybił mu piłkę.Miejscowi jeszcze w 45. min mogli pokarać Motor za otwartą grę,jednak Dawid Pilch mając przed sobą tylko Poranka z bliska posłał piłkę obok słupka.

Krótko po przerwie Strzelczak kapitalnie obronił strzał Dominika Łużaka,dogodną sytuację miał także Damian Sieradzki.W ostatnim kwadransie wołczynianie zaczęli słabnąć i lepsi kondycyjnie goście za wszelką cenę chcieli wyrównać.Cel mogli osiągnąć w 75. min - po rajdzie niemal przez całe boisko Kamil Kostek minął czterech obrońców,podał do nie pilnowanego Kucharskiego,który z 3 m ... trafił w nogi interweniującego bramkarza.W 90. min Kostek kąśliwie uderzył z wolnego,bramkarz MKS-u wypuścił piłkę,ale szybko naprawił błąd.

- Zadowolony jestem tylko ze zwycięstwa,bo w porównaniu do pierwszego meczu zagraliśmy słabo - skomentował Robert Kukla,opiekun MKS-u.
- To szczęśliwa wygrana.Nie wytrzymaliśmy kondycyjnie,mało graliśmy piłką.

- Spaliśmy przez większość pierwszej połowy i potem musieliśmy gonić wynik - ocenił Bogdan Pawlak,trener Motoru.-Ambicja i wola walki z naszej strony była duża,ale żeby zdobywać punkty,trzeba strzelać bramki.Szanse ku temu były,ale je zmarnowaliśmy.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu





Dodano 11.09.2010r. (sobota) godz. 17.25

Praszka: Piłkarska klasa okręgowa


Znów bez punktów

Po inauguracyjnym zwycięstwie w derbach z OKS-em Olesno Motor przegrał trzeci mecz z rzędu.

W 4. kolejce podopieczni trenera Marka Świątka zainkasowali na własnym boisku cztery bramki,nie strzelając żadnej.Znów dała znać o sobie słaba skuteczność, bo w I połowie miejscowi mieli okazje do objęcia prowadzenia.Strzał głową Marka Kuźniara kapitalnie obronił bramkarz gości.

- Zwinny jak żmija,nie wiem jak on to zrobił - powiedział trener Motoru.

Okazję miał też Miłosz Górka - po akcji Dawida Pilaka znalazł się z piłką 6 m przed bramką i ...

- Mógł strzelić gdzie tylko chciał,ale trafił prosto w bramkarza - opisuje Świątek.

Na początku II połowy gospodarze domagali się rzutu karnego,ale sędzie ocenił, że ostre zagranie obrońcy Orła było zgodne z przepisami.W kilka minut później karnego podyktował - dla gości.Bogdan Pawlak,bramkarz Motoru,odbił piłkę,ta trafiła w słupek,ale dobitka Mariusza Staniowa znalazła drogę do siatki.

- Nie było faulu - komentował Pawlak.- Zawodnik Orła upadł na boisko i krzyknął,a sędzia zagwizdał.Szkoda,że zabrakło asekuracji obrony,bo piłkę odbitą od słupka można było wybić.

Po stracie Motor mógł wyrównać,ale Przemysław Toborek zawiódł pod bramką rywali. Orzeł przeprowadził natychmiastową kontrę i ... było 0-2.

- Przez pierwszą połowę jesteśmy równorzędnym partnerem dla wszystkich drużyn,stwarzamy okazje,lecz ich nie wykorzystujemy,dobrze jest jeszcze przez początkowe minuty po przerwie,ale potem potem zaczynają się schody - mówił trener gospodarzy.- Motorycznie odstajemy od rywali.

To zaskutkowało dwiema kolejnymi bramkami - trzecią po błędzie obrońców,gdy nie pilnowany zawodnik głową strzelił z bliska i czwartą w doliczonym czasie gry.

- Brak w obronie Adama Michalskiego i Krzyśka Kaczora był odczuwalny - tłumaczył Świątek.
- Poza tym zagraliśmy chyba najsłabszy mecz z dotychczasowych ,a z kolei Orzeł był najlepszą z drużyn,z którą do tej pory przyszło nam grać.

Po tej porażce Motor spadł nisko w tabeli,a teraz przed nim dwa wyjazdowe spotkania - z Unią Kolonowskie,niedawnym liderem i Stalą Osowiec.

- Coś będę musiał pozmieniać w składzie,szansę dostaną nowi zawodnicy - tłumaczył trener. - Widzę,że chłopcy bardzo się starają.Wierzę,iż przełamią tę złą serię.Wiem,że mam wartościowy zespół.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu

Motor Praszka 0 - 0 Małapanew Ozimek

Składy obu drużyn :

Motor - 12 Amadeusz Wesoły,5 Radosław Szmyd,8 Kamil Kostek, 3 Arkadiusz Cebula,7 Michał Felisiak,18 Damian Jędrzejak (65' Marcin Kucharski),15 Damian Sieradzki (55' Bartłomiej Kuder), 6 Łukasz Szydłowski,9 Dominik Łużak,17 Damian Noga (85' Jarosław Stępień),2 Mateusz Kosowski.

Rezerwowi - 1 Kamil Poranek,10 Marcin Kucharski, 16 Bartłomiej Kuder,13 Jakub Golański,19 Jarosław Stępień.

Ozimek - Michał Karpiński,Artur Pasieka,Mariusz Podgórny,Łukasz Sząszor, Szymon Prosiło,Damian Piśla,Szymon Reimann,Rafał Cepil,Jakub Włoch,Karol Juraszek,Radosław Borecki (46' Kamil Molendowski).

Rezerwowi - Piotr Pawleta,Łukasz Dziwanski,Rafał Ziewiecki, Krystian Pudełko,Kamil Molendowski.

Kartki - 18 Damian Jędrzejak - 43' (Motor).





Dodano 28.08.2010r. (sobota) godz. 16.55

Praszka,Proślice : Piłkarska klasa okręgowa


Dwója ze skuteczności

Napastnik Motoru Bartłomiej Dominik sam mógł rozstrzygnąć losy meczu z Proślicami.Nie wykorzystał żadnej z trzech stuprocentowych okazji.


Piłkarzom Motoru za derbowe spotkanie z Centralą Nasienną,jednym z faworytów rozgrywek,należy się dwója ze skuteczności. Szanse bramkowe zmarnował nie tylko Dominik,zaś raz Przemysławowi Zalejskiemu, bramkarzowi gości,z pomocą przyszedł słupek.


- To prawda,że w pierwszej połowie mieliśmy sporo szczęścia - przyznał po spotkaniu Janusz Luberda,grający trener Proślic.

- To był mój mecz,niestety w tym mniej pozytywnym znaczeniu - stwierdził Dominik.

Początek meczu wskazywał,że gospodarze są w stanie cel osiągnąć.W 11. min po silnym strzale Grzegorza Góry bramkarz gości wypuścił piłkę,jednak w pobliżu nie było żadnego z miejscowych zawodników. W rewanżu Bogdan Pawlak uprzedził Damiana Woźnego,a po chwili tuż obok słupka strzelił Sławomir Kałwak.Przeciwnik nie pozostał dłużny - po uderzeniu Przemysława Mielczarka piłka wylądowała na poprzeczce.

- Nie ma pomocy,nie ma kto przytrzymać piłki - wołał do piłkarzy trener Marek Świątek. - Spokojniej,gramy za nerwowo.

W 21. min przed szansą stanął Dawid Pilak - otrzymał podanie od Góry i sam atakował z boku bramkę,ale Zalejski dalekim wybiegiem i wykopem piłki powstrzymał go.Nie minęła minuta i jeszcze lepszą sytuację zaprzepaścił Dominik - miał przed sobą pustą bramkę,jednak zamiast strzelać,zaczął robić z piłką kółka w polu karnym i nic z akcji nie wyszło.

- Miałem tysiąc pomysłów na zakończenie tej akcji - przyznał po meczu.

Zmarnowana okazja natychmiast się zemściła.Debiutujący w Motorze Robert Jędrzejak nieprzepisowo powstrzymał w polu karnym szarżującego Marcina Peretiatkę i sędzia podyktował rzut karny, a D. Woźny zamienił go na bramkę.

- Wyczekałem do ostatniej chwili aż bramkarz ,,położy'' się i strzeliłem w środek - tłumaczył po meczu Woźny.

Mimo straty gola Motor wciąż atakował.Groźnie strzelał Góra ,z bliska prosto w Zalejskiego główkował Dominik.Po dośrodkowaniu Miłosza Górki z rzutu rożnego Tomasz Woźny trafił w słupek,a odbitą piłkę Zalejski zdołał złapać.Potem znów na wysokości zadania nie stanął Dominik - wykorzystał błąd Pawła Jaskólskiego i znalazł się w sytuacji sam na sam.Trafił w nogi leżącego bramkarza.

- Mógł zrobić z piłką wszystko,zrobił to,co zrobił - mówił po meczu trener Świątek.

Krótko przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić Adam Michalski - uderzył silnie z linii pola karnego,ale Zalejski popisał się refleksem.

- Wygraną zawdzięczamy także naszemu bramkarzowi - mówił po meczu o postawie Zalejskiego trener Luberda.Już po pierwszej akcji Motoru w II połowie powinno być 1-1.Rozgrywający do momentu kontuzji dobre spotkanie Pilak ,,urwał'' się obrońcom,idealnie dośrodkował do będącego 2 m przed bramką Górki,jednak ten posłał piłkę nad poprzeczką.

- ,,Goniłem'' tę piłkę i nie mogłem uderzyć wewnętrzną częścią stopy,bo pewnie przy takim strzale wpadłaby do siatki - tłumaczył później.

W 60. min po indywidualnej akcji w polu karnym mocno naciskany był Góra i gdy szykował się do strzału,upadł.Sędzia jednak ,,puścił'' akcję,co wywołało oburzenie wśród gospodarzy,zaś boczny,który chciał chorągiewką zasygnalizować głównemu faul,wycofał się.

Motor wciąż parł do przodu,by uratować choć 1 pkt i został skontrowany. W 80. min idelane podanie Luberdy dostał D. Woźny i mimo asysty obrońcy,strzelił celnie w długi róg.Jak na razie ten zawodnik strzelił dla Centrali Nasiennej wszystkie trzy bramki w tym sezonie.

- To prawda,że oko mnie nie zawodzi - mówił po meczu napastnik Proślic.- Mam nadzieje,że tę passę podtrzymam.To był ciężki dla nas mecz.W Praszce zawsze się trudno gra.

- Co z tego,że zagraliśmy dobre spotkanie,skoro przegraliśmy,bo zabrakło skuteczności - dodał Krzysztof Kaczor,obrońca gospodarzy.- Gdybyśmy drugą połowę zaczęli od wyrównującej bramki,gra być może potoczyłaby się inaczej.

- Zagraliśmy mądrze w defensywie,a rzut karny ustawił naszą taktykę na dalszą część meczu - mówił po spotkaniu Wiesław Okaj. - Motor zagrał dobre spotkanie,ale widać,że skład kompetował na ostatnią chwilę i u niektórych zawodników widać było braki w przygotowaniach fizycznym.

- Brak w obronie Darka Rozika dał się wyraźnie odczuć - skomentował szkoleniowiec Motoru.Rywal wygrał,bo nam zabrakło skuteczności.Do składu doszło kilku zawodników i drużyna dopiero zgrywa się.Następne kilka spotkań pokaże na co będzie ją stać.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Piszą o nas sezon 2009/10




Dodano 24.06.2010r. (czwartek) godz. 17.33

Zębowice,Praszka : Baraże juniorów

Motor awansował do II ligi

Zespół z Praszki okazał się lepszy w dwumeczu z Zębowicami.U siebie wygrał 3-0,w rewanżu, rozegranym w sobotę 19 czerwca zwyciężył 3-1.

Wprawdzie już w 3. min z dobrej sytuacji przestrzelił praszkowianin Damian Noga, ale kolejne minuty należały do miejscowych,którzy grali energicznie,wyprzedzali akcje Motoru,wygrywali pojedynki jeden na jeden.

-Miękkie nogi mamy,uspokójmy grę - wołał do swych podopiecznych trener Marek Świątek.Mimo to w poczynaniach Motoru wciąż widać było nerwowość,która skutkowała niedokładnością.W 10. min błąd popełnił Radosław Szmyd,kapitan drużyny,i Tomasz Stadnik znalazł się sam na sam z Adamem Stachulcem.Strzał nie był zbyt silny, ale znalazł drogę do siatki,bo grający pod słońce Stachulec interweniował niezbyt pewnie.

- Wyluzujcie trochę,co jesteście tacy spięci - nawoływał do praszkowian ich szkoleniowiec.
Wyrównanie padło po kontrowersyjnej sytuacji.Dalekie podanie przejął Noga,gospodarze sygnalizowali pozycję spaloną,strzał napastnika Praszki odbił Marcin Czapla,piłka znów trafiła do Nogi,który mimo interwencji Czapli wepchnął futbolówkę do siatki,zaś miejscowi sygnalizowali faul na bramkarzu. Po konsultacji z asystemem sędzia uznał gola.

- To chyba jakiś żart - wołał trener Stadnik.- Przecież on wepchnął piłkę do siatki razem z naszym bramkarzem.

Po wyrównaniu Motor zaczął grać trochę odważniej,a dogodne pozycje zmarnowali Noga i Łukasz Szydłowski. Jakby było mało tych niepowodzeń,goście stracili Wojciecha Wernera,najlepszego we wcześniejszych meczach swojego zawodnika.

Na pełnym biegu noga wpadła mi w głęboką dziurę - mówił z grymasem bólu na twarzy pomocnik Motoru.

W przerwie trener Świątek nie szczędził piłkarzom ostrych słów.

- Jeśli chcecie grać w wyższej lidze,to musicie coś z siebie dać - mówił.- Ja wiem,że wy się jeszcze uczycie, ale nauka kiedyś się kończy i dziś macie praktyczny sprawdzian.Na razie wychodzi on na dwa plus.





Krótko po wznowieniu gry akcję zainicjował Adam Latusek,podał do Szydłowskiego,a ten do wybiegającego na czystą pozycję Damiana Sieradzkiego,który został sfaulowany.Rzut karny pewnie wykorzystał Tomasz Wilhelm (tym razem zagrał na stoperze i bezbłędnie ,,czyścił'' przedpole).Chwilę później mógł podwyższyć Noga,ale mając przed sobą tylko bramkarza,dał się mu uprzedzić.

W 58. min Wilhelm strzelił drugiego swojego gola,tym razem z rzutu wolnego - po jego uderzeniu piłka odbiła się od nogi zawodnika stojącego w murze,zmyliła Czaplę i przy słupku wpadła do siatki.

W 76. min mógł paść najładniejszy gol meczu - na uderzenie z ok. 25 m zdecydował się Sieradzki, a piłka trafiła w spojenie z poprzeczką.

- Jest upragniony awans i z tego trzeba się cieszyć - mówił po spotkaniu trener Motoru który krótko po meczu ,,fruwał'' w górę na rękach piłkarzy. - Dziękuję chłopakom za pracę,którą włożyli w treningi.Przyniosła ona efekty,choć mam świadomość,iż w naszej grze są jeszcze mankamenty.

- Gratuluję Motorowi awansu i życzę powodzenia w drugiej lidze - powiedział Dariusz Sułek, szkoleniowiec gospodarzy.
- Mam nadzieję,że za rok spotkamy się w niej.Dziś moi chłopcy zagrali znacznie lepiej niż w Praszce.Kto wie jak by się potoczył ten mecz,gdyby nie sporna sytuacja,po której Motor wyrównał.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



LZS Zębowice 1 (1-1 ) 3 Motor Praszka

Składy

Zębowice - Marcin Czapla - Denis Ebiś,Martin Kossok (55' Mateusz Stadnik), Dariusz Jeziorowski, Daniel Kardynał,Dawid Kardynał,Andrzej Korn,Adrian Dombek, Klaudiusz Kulig (żk, 84' Robert Kowolik), Daniel Zając, Tomasz Stadnik (żk).
Trener Dariusz Sułek.

Motor - Adam Stachulec (86' Kamil Poranek) - Radosław Szmyd (85' Arek Cebula), Łukasz Kuliński,Tomasz Wilhelm,Kamil Kostek,Łukasz Szydłowski,Wojtek Werner (41' Adam Latusek), Damian Sieradzki,Michał Felisiak,Marcin Kucharski (żk, 86' Przemek Gargula),Damian Noga.

Trener - Marek Świątek.

Bramki - Tomasz Stadnik na 1-0 w 10',Damian Noga na 1-1 w 21', Tomasz Wilhelm na 1-2 z karnego i 1-3 z wolnego w 46' i 58'.

Spotkanie sędziowali - Norbert Zając (główny),Anna Zając i Marian Zając.

Kolegium Sędziów Olesno.





Dodano 18.06.2010r. (piątek) godz. 17.34

Praszka,Zębowice : Futbol juniorów

Motor zrobił pierwszy krok

W niedzielę 13 czerwca odbył się pierwszy mecz barażowy o awans do wojewódzkiej II ligi juniorów.Przed rewanżem (19 czerwca) Motor wypracował sobie trzybramkową przewagę.

Początek meczu zapowiadał łatwą wygraną gospodarzy,bowiem po sześciu minutach wygrywali oni już 2-0. W 4. min akcję zapoczątkował Tomasz Wilhelm ,podał do Michała Felisiaka,który dośrodkował w pole karne ,a tam w zamieszaniu najwięcej sprytu wykazał Dawid Pilak.Krótko potem w polu karnym sfaulowany został Wilhelm ,a jedenastkę pewnym uderzeniem na bramkę zamienił Pilak.Po tej stracie goście odważniej zaatakowali i groźnie główkował Dawid Kardynał.

- Walczymy do końca - mobilizował swych podopiecznych Dariusz Sułek,trener gości. - Jest jeszcze drugi mecz,trzeba dziś strzelić choć jedną bramkę.

W 36. min zanosiło się na trzeciego gola,bowiem na pozycję sam na sam wybiegał Wilhelm,jednak został sfaulowany przez Klaudiusza Kulika.Z rzutu wolnego po tym faulu Wojciech Werner trafił w poprzeczkę. Emocje były w końcówce I połowy.Najpierw Łukasz Szydłowski strzelił z dobrej pozycji nad poprzeczką,choć chyba lepszym rozwiązaniem byłoby podanie do będącego na wolnej pozycji Wilhelma,potem Adam Stachulec wybiegł z bramki i wybił piłkę spod nóg Tomasza Stadnika, w rewanżu tuż obok słupka strzelił Felisiak,a za chwile to samo uczynił Daniel Zając.

- Chłopaki,tak nie można grać - mówił w przerwie do zawodników trener Marek Świątek. - Boicie się ! Tylko czego ? Ten mecz trzeba wybiegać.Ja wam na boisku nie pomogę.

Zaraz po przerwie kapitalną indywidualną akcję od połowy boiska przeprowadził Wojciech Werner, a zmierzającą do siatki piłkę po jego strzale w ostatniej chwili wybił obrońca .Krótko po wejściu na boisko szansę na gola zaprzepaścił Damian Noga.Zrewanżował się za to w 73. min, strzelając z bliska głową trzeciego gola.Wcześniej (71. min) Motor miał rzut karny,po tym jak zawodnik Zębowic zatrzymał piłkę ręką po strzale Damiana Sieradzkiego.Szansy nie wykorzystał Pilak.

- Gdybym strzelał tak,jak przy pierwszym karnym,to pewnie gol był by,ale ja w ostatniej chwili niepotrzebnie zmieniłem decyzję - tłumaczył po meczu Pilak. Jeszcze w ostatniej minucie na 4-0 mógł podwyższyć Marcin Kucharski,ale z bliska trafił w słupek.

- Słabe spotkanie w naszym wykonaniu - skomentował trener Sułek.- Niektórzy zawodnicy przeszli obok meczu.

- Styl wygranej nie był za bogaty,ale zwycięzców się nie sądzi - ocenił trener Świątek. - Stres ,,zabił'' część piłkarzy.

- Uważam,że bez względu na to,która drużyna awansuje,da sobie z powodzeniem radę w drugiej lidze - zauważył obserwujący mecz Alfred Nowak,prezes Podokręgu Związku Piłki Nożnej w Oleśnie.

- Cieszy mnie,iż w Praszce znów wzorcowo pracują z młodzieżą.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu



Motor Praszka 3 (2-0 )0 LZS Zębowice

Składy

Motor - Adam Stachulec - Radosław Szmyd,Kamil Kostek,Arek Cebula (89' Maciej Honcel), Łukasz Kuliński (53. Damian Noga,żk),Michał Felisiak (46' Marcin Kucharski),Wojtek Werner, Dawid Pilak (żk, 75. Adam Latusek),Łukasz Szydłowski,Tomasz Wilhelm,Damian Sieradzki.
Trener Marek Świątek

Zębowice - Marcin Czapla - Denis Ebiś,Daniel Kardynał,Adrian Dombek, Klaudiusz Kulik (żk),Martin Krawczyk (46. Martin Kossok),Andrzej Korn (82. Rafał Osyra), Dawid Kardynał,Dariusz Jeziorowski,Tomasz Stadnik,Daniel Zając.
Trener Dariusz Sułek.

Spotkanie sędziowali - Robert Kantner (główny),Franciszek Strugała i Adam Szkopiński.

Kolegium Sędziów Olesno.
Publiczności na trybunach około 105.





dodano 10.06.2010r. (czwartek) godz. 15.59

Praszka : Piłkarska A - klasa juniorów

Motor zagra o awans

Efektownym zwycięstwem zakończyli sezon juniorzy klubu z Praszki.Wygrali zdecydowanie ligę i teraz zagrają w barażach o awans do II ligi wojewódzkiej.

Podopieczni trenera Marka Świątka już po I rundzie rozgrywek grupy I oleskiej A - klasy juniorów mieli tak wyraźną przewagę,iż tylko kataklizm mógł im odebrać zwycięstwo.Kataklizm się nie przydarzył i Motor zakończył ligę zdecydowanie na 1. miejscu. Ostatni mecz sezonu (w czwartek 3 czerwca) przyniósł praszkowianom dwucyfrowe zwycięstwo,a gdyby nie kilka udanych interwencji Bartłomieja Nowaka,bramkarza Kowali,ich wygrana mogła być jeszcze bardziej okazała.

Nowak bronił w sytuacjach sam na sam,strzały z kilku metrów,a raz z pomocą przyszedł mu słupek. Już jedna z pierwszych akcji gospodarzy przyniosła im powodzenie - Michał Felisiak po szybkim rajdzie skrzydłem dośrodkował w pole karne,a tam niezdecydowanie obrońców gości wykorzystał Marcin Kucharski. W chwilę później po akcji tego samego duetu padł drugi gol.

- Za dużo mamy strat,musimy grać dokładniej - instruował swoich piłkarzy Marek Hyż,trener Kowali. W 15. min padł najładniejszy gol spotkania.Wojciech Werner po indywidualnej akcji strzelił z dystansu w samo okienko bramki,a strzał był tak szybki i silny,że Nowak nie zdołał nawet wykorzystać żadnego ruchu między słupkami.

- Widzę,że już głowy spuszczacie - mówił do zawodników trener Kowali. - Gramy dalej.

Równie dużej urody była bramka na 9-1 autorstwa Łukasza Szydłowskiego,który w pełnym biegu uderzył z linii pola karnego w okienko.

- Mogłem strzelić więcej bramek,ale kilka razy bramkarz mnie ,,wyczuł'' - mówił po meczu Szydłowski. - Ale miałem trzy asysty.

Drużyna z Kowali miała niewiele okazji.Jedynego gola zdobyła po niefortunnej interwencji bramkarza Motoru. Drugą wypracowała pod koniec meczu,ale Kamil Poranek dwukrotnie obronił piłkę nogą.
Po Patryku Domagale w juniorskim składzie Motoru zadebiutowało trzech kolejnych trampkarzy Motoru - Kamil Hwinda,Maciej Honcel i Bartłomiej Kuder.

Teraz (12 i 19 czerwca) praszkowianie zagrają w barażach o awans do II wojewódzkiej ligi juniorów. Ich przeciwnikiem będzie triumfator II grupy - LZS Zębowice.

- Naszym celem jest awans i uważam,że w konfrontacji z Zębowicami nie jesteśmy bez szans - ocenia trener Świątek. - Na pewno zagramy w najsilniejszym składzie,z tymi piłkarzami, którzy już występują w zespole seniorów.To powinna być ,,mieszanka wybuchowa''.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu





dodano 2.06.2010r. (środa) godz. 14.59

Praszka : Piłkarska klasa okręgowa

Dwója ze skuteczności

Motor miał kilka doskonałych okazji bramkowych,jednak zmarnował je i zamiast zwycięstwa w spotkaniu z sąsiadem z tabeli osiągnął tylko remis.

W Motorze szpital.Tomasz Woźny,Damian Więdłocha i Tomasz Smugowski mają gips na nogach,kontuzjowany jest Sylwester Placek.Za żółte kartki musiał pauzować Marcin Olszański,a sprawy rodzinne zatrzymały Krzysztofa Kaczora.Trener Zbigniew Olszański z trudem skompletował jedenastkę,a niektórzy, jak choćby Maciej Stochniałek wyszli na boisko po chorobie.Jej skutki wyraźnie było widać w grze tego zawodnika, bo zmarnował trzy wyśmienite okazje.

- Nie wiem co się stało,nie umiałem przyspieszyć,zatykało mnie - mówi napastnik Motoru.

Zaczęło się obiecująco,a gospodarze przeprowadzali akcje w szybkim tempie i łatwo przedostawali się w sąsiedztwo bramki rywali.Najpierw groźnie z dystansu strzelił Adam Michalski,potem obrońcy z Orła w ostatniej chwili zablokowali uderzenie Dawida Pilaka,a w kolejnej akcji brawa otrzymał debiutujący w podstawowym składzie 16-letni Wojciech Werner. Niestety,później tempo akcji spadło,wiele do życzenia pozostawiała celność podań.Wykorzystali to przyjezdni i w 28. min mogli prowadzić,ale Adam Stachulec kapitalnie interweniował,gdy po rykoszecie piłka zmierzała w okienko bramki.Z kolei w 32. min mogło być 1-0 dla Motoru.Po faulu na Wernerze z rzutu wolnego z ok. 25 m Cezary Pinkosz trafił w poprzeczkę.W trzy minuty później dalekie podanie Pinkosza trafiło do Wernera, ten w polu karnym ,,zakręcił'' dwóch obrońców i futbolówka wylądowała w siatce.

- Bardzo się cieszę,że w swoim debiucie w podstawowym składzie strzeliłem gola - mówił po meczu Werner. - Widziałem,że bramkarz stał przy słupku,więc strzeliłem w drugi róg.Coraz pewniej czuję się na boisku. Potem miejscowi mieli jeszcze trzy wyborne okazje.W 38. min bramkarz Orła wykopem piłki spod nóg Stochniałka uratował swój zespół,w 43. min goście zostawili nieudaną pułapkę ofsajdową i Stochniałek był sam na sam z golkiperem Źlinic,jednak zwolnił akcję i dał się ,,zaczarować'',a w 45. min srzelił koło słupka,gdy ponownie był sam na sam.

Jeszcze na początku II połowy Motor dwukrotnie wypracował dobre okazje.W 52. min w polu karnym przekombinował jednak Pilak,a w 55. min,po idealnym podaniu od Damiana Wichra,kolejny raz Stochniałek strzelił obok słupka,gdy przed sobą miał tylko bramkarza. Po kwadransie Motor całkowice oddał pole rywalom i raz po raz na jego przedpolu dochodziło do spięć.Zaczęły się mnożyć niecelne podania,błędy przy wyprowadzaniu piłki z włanej połowy.Można było odnieść wrażenie,że goście grają w liczebnej przewadze.Taka gra musiał się skończyć stratą gola. - ,,Zdechliśmy'' kondycyjnie,nic nie biegamy - zauważył trener Olszański. Od 80. min Motor grał z przewagą jednego zawodnika,bo za drugą żółtą kartkę boisko opuścił Krzysztof Milek. W w 85. min siły się wyrównały,gdy bramkarz gości sfaulował Pilaka,który już nie wrócił do gry.Ta sytuacja wywołała kontrowersje. - Byłem faulowany na linii pola karnego,a nie przed - mówił po spotkaniu Pilak. - Jeśli w polu karnym to jedenastka,jeśli przed - to akcja ratunkowa i czerwona kartka dla bramkarza gości - interpretował Mirosław Kowalczyk,prezes Motoru. - W pierwszej połowie zagraliśmy nie najgorzej i gdybyśmy wykorzystali stworzone okazje,z pewnością mecz potoczyłby się inaczej - mówił po jego zakończeniu trener Motoru.- Nie wszyscy wytrzymali kondycyjnie,bo grali po kontuzjach lub chorobach. Remis sprawiedliwy,bo Orzeł w drugiej połowie naciskał i mógł nawet strzelić zwycięskiego gola.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu





dodano 7.05.2010r. (piątek) godz. 20.01

Praszka : Piłkarska klasa okręgowa

Zadecydował zmiennik

Miał nosa trener Motoru Zbigniew Olszański wprowadzając na boisko w 78. min meczu ze Źródłem Krośnica Damiana Wichra,bo to on w końcówce strzelił zwycięskiego gola.

Sympatycy Motoru po bardzo dobrym,choć minimalnie przegranym w poprzedniej kolejce wyjazdowym meczu z wiceliderem tabeli Rolnikiem Wierzbica Górna liczyli tym razem na spokojne zwycięstwo praszkowskiej jedenastki. Motor wprawdzie zainkasował komplet punktów,ale wygraną wygrał z gardła rywali w ostatnich fragmentach spotkania.
Pierwsza połowa w wykonaniu obu zespołów nikomu nie mogła przypaść do gustu.Ciekawe akcje,spięcia podbramkowe,strzały na bramkę można było policzyć na palcach jedej ręki.

- Rzeczywiście gra była wolna,mało agresywna - przyznał po meczu szkoleniowiec Motoru. - Graliśmy tak, jakbyśmy nie chcieli strzelić przeciwnikowi bramki.Oddaliśmy zaledwie jeden strzał i to niecelny.
Po zmianie stron Motor zaczął grać nieco agresywniej i odważniej.Od razu też po akcjach skrzydłami i dośrodkowaniach w pole karne zaczęło być groźniej na przedpolu przeciwnika.A z pewnością byłoby jeszcze groźniej,gdyby w kilku sytuacjach nie zabrakło dokładności w ostatnich podaniach,mogących otworzyć bramkowe szanse.

Między 60. a 65. min miały miejsce dwa wydarzenia,które mogły rozstrzygnąć już wówczas o losach spotkania. Po indywidualnej szybkiej akcji Dawid Pilak wbiegł w pole karne i gdy składał się do strzału został podcięty. Arbiter nawet nie zareagował.

- Nie potrafię zrozumieć tej decyzji - komentuje Olszański.- Dla mnie to był ewidentny faul. A jeśli nawet sędzia ocenił,że nie,to powinien ukarać naszego zawodnika żółtą kartką za symulowanie.A on nie podjął żadnej decyzji,jak gdyby nic się nie stało.

W chwilę później rajd lewym skrzydłem przeprowadził Maciej Stochniałek,wbiegł z piłką w pole karne i gdy chciał minąć obrońcę z Krośnicy,ten złapał napastnika Motoru za rękę i powalił na ziemię. I tym razem ariter nie dopatrzył się przewinienia,zaś Stochniałek ujrzał żóty ,,kartonik''.

- Gdy po meczu rozmawiałem o tej sytuacji z sędzią i powiedziałem mu,że ta kontrowersyjna kartka wyeliminowała Stochniałka z gry w następnym ligowym spotkaniu usłyszałem od niego ,,To wasz problem''- mówi trener Motoru.

Ostatni kwadrans to ataki non stop praszkowskiego zespołu.W 78 min. trener Olszański wprowadził na boisko Damiana Wichra i Przemysława Toborka.Obaj jeszcze bardziej poderwali do gry swych kolegów. W 85. min Wicher idealnie zagrał w pole karne do Stochniałka,ale temu drugiemu piłka odskoczyła od nogi i szansa na bramkę została zaprzepaszczona.Z kolei w 89. min TOmasz Czechowicz zagrał do wbiegającego w pole karne Wichra,ten chciał ,,kiwnąć'' obrońcę Źródła i został ręką odepchnięty przez niego. Tym razem arbiter nie miał wątpliwości,że był faul w polu karnym,a skutecznym egzekutorem jedenastki był sam poszkodowany.

- Sędzia,Wrocław po ciebie jedzie - takimi okrzykami miejscowi kibice żegnali schodzącego do szatni po meczu arbitra spotkania.

- Chcieliśmy grać za bardzo technicznie i dokładnie - komentował po meczu trener Motoru.
- Było to za dużo podań,za mało ,,rozciągaliśmy'' grę i dlatego przeciwnik miał sporo przechwytów.Mimo wszystko uważam,że nie było to zły mecz w naszym wykonaniu.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu





dodano 7.05.2010r. (piątek) godz. 20.01

Praszka,Kowale : Piłkarska A klasa juniorów

Trzydzieści dwie bramki i strzelecki rekord.

Młodzi piłkarze Motoru strzelili w Kowalach swoim rywalom aż 32 bramki,nie tracąc żadnej. To chyba strzelecki rekord w historii klubu.

Motor jest zdecydowanym liderem rozgrywek I grupy A klasy juniorów.To właśnie zespół z Kowali w poprzednim sezonie na finiszu rozgrywek pozbawił praszkowian zwycięstwa w lidze i prawa gry w barażach do II ligi.Sobotni mecz był jednak jednostronny.Kowale odmłodziły drużynę,a trener Marek Hyż miał kłopot ze skompletowaniem składu i pojedynek jego zespół rozpoczął w ośmioosobowym zestawieniu. Na domiar złego na kwadrans przed końcem kontuzji uniemożliwiającej dalszą grę doznał bramkarz Kordian Jama.

- To była gra do jednej bramki - skomentował Marek Świątek,trener Motoru. - Przypuszczam,że trening dałby chłopakom więccej korzyści niż taki mecz.Gdyby nie słupki,poprzeczki i inne okazje,mogłoby paść o dziesięć bramek więcej.
Strzelecki popis urządził sobie Wojciech Werner,który zdobył siedem goli, o jednego mniej zapisał na swoim koncie Łukasz Szydłowski,a cztery bramki zdobył Marcin Kucharski. Autorzy pozostałych trafień to : Radosław Szmyd i Arkadiusz Cebula (po 3),Adam Latusek,Michał Felisiak, Damian Sieradzki,Damian Noga (po 2),Patryk Domagała (1).Grali także : Kamil Poranek (bramkarz) oraz Przemysław Gargula,Piotr Szymczykiewicz,Kamil Zawis i Jakub Golański.



Tekst : AS

Źródło - Kulisy Powiatu





dodano 12.03.2010r. (piątek) godz. 17.03

Pierwsze testy juniorów

Sobotni sparing juniorów Motoru Praszka z LZS-em Rudniki dla obu zespołów był pierwszym meczem na otwartm boisku w tym roku.


Dotychczas obie ekipy przygotowywały się w hali,a że pora inauguracji wiosennej części rozgrywek coraz bliżej,czas było wyjść na murawę,choć aura nie sprzyjała - boisko było śliskie i zamarznięte,co utrudniało swobodną grę.

Prowadzenie zdobyli występujący w II lidze juniorów rudniczanie.Po błędzie stopera gospodarzy Dawid Kasprzyczak znalazł się sam na sam z Adamem Stachulcem i wygrał ten pojedynek.W pięć minut później Kasprzyczak ponownie wpisał się na listę strzelców - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Damiana Nogi interweniował tak niefortunnie,że piłka wpadła do bramki obok zdezorientowanego Mateusza Jurczyka.

- Rudniki to czołowy zespół drugiej ligi,a gramy z nim wyrównany mecz - mówił w przerwie do swych podopiecznych trener Marek Świątek. - Pomagajmy sobie na boisku i będzie dobrze.

Po zmianie stron zaczęła uwidaczniać się jednak przewaga starszych i silniejszych fizycznie rudniczan (niektórzy juniorzy Motoru są o blisko 2 lata młodsi).Najpierw kąśliwie z wolnego uderzył Kasprzyczak,a w 55. min po dośrodkowaniu Macieja Jamy piłka trafiła w nogę Krzysztofa Cebuli i Kamil Poranek nie zdołał zapobiec nieszczęściu.Odważnie i skutecznie interweniował później w kilku groźnych sytuacjach,m.in. broniąc sam na sam z Grzegorzem Cichoszem.

Motor jedyną okazję bramkową wypracował dopiero pod koniec meczu.Po rajdzie Nogi i dośrodkowaniu Marcina Kucharskiego piłki przed bramką 14-letniego Michała Kubata nie sięgnął Łukasz Szydłowski.

- W drugiej połowie meczu nasza przewaga była wyraźna,ale niefrasobliwość niektórych zawodników nie pozwoliła nam zdobyć większej liczby bramek - ocenił Włodzimierz Tyrała,trener Rudnik. - Wszystkich natomiast chwalę za ambicję.

Motor: Stachulec (46. Poranek) - Szmyd,Zawis,Cebula,Kosowski,Latusek,Szydłowski,M. Felisiak,Sieradzki, Kucharski,Noga oraz Domagała,A. Felisiak,Szymczykiewicz.Trener Marek Świątek.


Rudniki: Jurczyk (46. M. Kubat)- Macherzyński,Smolarz,Bakalarczyk,Rembacz,Cichoń,T. Kubat, Kasprzyczak,Popczyk,Mieszkalski,Duda oraz Szczepaniak,Derda,Czech,Jama,Grzebiela.
Trener Włodzimierz Tyrała.



Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu
dodano 12.03.2010r. (piątek) godz. 17.03

Juniorzy zamiast seniorów

W sobotę piłkarze Motoru rozegrali swój drugi sparing w okresie przygotowawczym do rundy wiosennej sezonu w lidze okręgowej.

Kiedy na początku stycznia trenerzy Motoru i OKS-u Olesno Zbigniew Olszański i Sebastian Kopel umawiali się,by 6 marca rozegrać mecz kontrolny,rozmawiano o zespołach seniorów.Tymczasem do Praszki,pod opieką trenera Andrzeja Świerca,przyjechała juniorska drużyna.Seniorzy przyjęli zaproszenie na mecz w tym samym terminie od III-ligowego Rajfela Krasiejów.

- Widocznie ocenili,że jesteśmy dla nich za słabym sparingpartnerem - powiedział rozżalony taką postawą oleśnian jeden z działaczy klubu z Praszki.

Po ubiegłotygodniowym laniu (1-10 z Pogonią Panki)Motor zagrał niezłe spotkanie i pokonał OKS 2-1,a gdyby wykorzystał jeszcze choć część stworzonych okazji mógł zwyciężyć w wyższych rozmiarach.

Już w 7. min Motor zagroził bramce rywali,ale w dogodnej sytuacji Przemysław Toborek za daleko wypuścił sobie piłkę,czym ułatwił interwencję Michałowi Ślusarczykowi.Za chwilę minimalnie obok słupka z dystansu uderzył Damian Wicher.Z kolei w 13. min po akcji zapoczątkowanej przez Marcina Olszańskiego z najbliższej odległości przestrzelił (posyłając piłę wysoką nad bramką)Miłosz Górka.Za tę nieskuteczność Motoru mógł zostać skarcony,jednak Pawłowi Klonowskiemu zabrakło zimnej krwi na przedpolu gospodarzy.

Miejscowi opanowali środek pola,w którym pierwszoplanową postacią był Adam Michalski (chce przejść do Motoru z Victorii Skomlin),to od niego rozpoczynała się większość akcji praszkowskiej jedenastki.Efektem przewagi miejscowych były kolejne okazje - w 20. min po strzale Krzysztofa Kaczora odbiła się od któregoś z obrońców OKS-u i mało co nie zakoczyła Ślusarczyka,a w 30. min Górka,mając przed sobą tylko bramkarza oleśnian,trafił w jego nogi.Jednak już w 32. min było 1-0 dla Motoru.Po faulu na Kaczorze piłkę w pole karne z rzutu wolnego dośrodkował Wicher,a Michalski uderzeniem z woleja posłał ją so siatki.Bardzo ładny gol !

- Zawsze grałem na pozycji fortstopera,a tym razem trener wystawił mnie w pomocy i musiałem dać z siebie więcej - mówił opuszczający w II połowie boisko strzelec bramki.- To bieganie na pewno jednak mi się przydało.
-Zejdźmy z boiska zmęczeni,naprawdę zmęczeni - zachęcał w przerwie swych zawodników do walki trener Świerc. - Za mało gry,za dużo strat i niecelnych podań.

Ale po wznowieniu gry znów przewagę osiągnął Motor.Najpierw Tomasz Czechowicz minął się z piłką w dogodnej sytuacji,ale w 50. min Górka wykorzystał dokładne dogranie Olszańskiego i strzałem w długi róg bramki zaskoczył Ślusarczyka.

Mając dwubramkową przewagę gospodarze nieco ,,odpuścili'' i w 55. min Dawid Klonowski był bliski strzelania kontaktowego gola.
Widocznie w końcówce rozprężenie w ekipie gospodarzy przyniosło najpierw bramkę D. Klonowskiego (82. min),a potem szanse na wyrównanie Tomasza Knagi (85. min).

- Nie było z naszą grą źle - ocenił po meczu trener Olszański.- Rywale dużo biegali po boisku, czym zmusili do tego samego moich graczy.Kilka akcji naprawdę mogło się podobać.Po zdobyciu drugiej bramki było z naszej strony trochę niedokładności ,a momentami nawet nonszalancji,co zaowocowało okazjami dla Olesna.

W Motorze zagrał były jego czołowy snajper Grzegorz Góra.

- Grzesiek cały czas jest naszym zawodnikiem - wyjaśniał Olszański.-Wrócił z pracy z zagranicy i wyraził chęć grania w drużynie.Na razie ma trochę zdrowotnych kłopotów,ale jestem dobrej myśli.

Motor : Stachulec - Kaczor,Pinkosz,Wicher,Placek,Smugowski (46' Woźny),Michalski (67. G.Góra), M. Olszański (55. D. Więdłocha),Czechowicz,Toborek,Górka.Trener Zbigniew Olszański.

OKS : Ślusarczyk - Krzymiński,Trawiński,Flak,Meryk,D. Klonowski,K. Więdłocha,Deja,P. Klonowski,Lukosik, Kowalski - Knaga.Trener Andrzej Świerc.

Sędziowali Marian Adamowicz i Wiesław Kucia.


Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu





Praszka : Piłkarska klasa okręgowa

Szybko zapomnieć


W ostatnim spotkaniu rundy jesiennej Motor przegrał na wyjeździe z jednym z najsłabszych zespołów rozgrywek.

W rundzie jesiennej gospodarze zanotowali dopiero trzecią wygraną - wcześniej pokonali dwóch innych maruderów tabeli : Pogoń Łosiów i Małąpanew Ozimek.
- To było nasze najsłabsze spotkanie w tej rundzie pod każdym względem - krótko postawę swych podopiecznych ocenił Zbigniew Olszański,trener Motoru.
- Najgorsze jest to,iż mimo niekorzystnego wyniku zespół ani przez moment nie próbował zmienić sposobu grania.
Występujący bez Tomasza Czechowicza,Krzystofa Kaczora (żółte karki) i Waldemara Chwiłki praszkowiane stworzyli tylko jedną okazję bramkową.Przy stanie 1-0 Przemysław Toborek ,,zgubił'' obrońcę,podał do nadbiegającego Miłosza Górki,po strzale którego piłka odbiła się od poprzeczki i weszła w pole.
- Niestety,przeszliśmy obok meczu - kontynuuje trener Mororu.
- Byliśmy mało ruchliwi,wszystko nas zaskakiwało,większość zawodników była jakaś ociężała. Dwie pierwsze bramki staciliśmy po kardynalnych błędach obrońców którzy nawet nie próbowali zareagować naaokcję rywali.Najlepiej jak najszybciej o tym meczu zapomnieć.
Warto odnotować dwa kolejne debiuty w seniorskim zespole Motoru. Tym razem zaliczyli je Łukasz Szydłowski (niedawno skończył 16 lat) i Damian Noga ( 17 lat).

AS

Praszka : A klasa juniorów

Skromniej niż zwykle


W derbach gminy Praszka lepsi okazali się piłkarze Motoru.
Gospodarze musieli się jednak mocno napracować,by odnieść zwycięstwo (2-0). Budowlani to już nie ten sam ,,chłopiec do bicia'' co w poprzednich rozgrywach, w których przegrali z Motorem aż 0-22.
- Może pod względem umiejętności jeszcze ustępujemy rywalom,ale warunkami fizycznymi już na pewno nie - mówi Jarosław Knaga,trener Budowlanych Strojec.
Motor prowadził,ale klarownych sytuacji nie stwarzał,a strzały były za lekkie,by mogły zakoczyć Przemysława Materaca,którego raz przed stratą uchronił słupek,a jednego gola arbiter nie uzanł dopatrując się faulu na Materacu.Z kolei pod bramką gospodarzy groźne sytuacje wyjaśniał Radosław Szmyd.Wśród przyjezdnych aktywny był Damian Sieradzki, w obronie nie zawodził Marek Pluskota.
Pierwszy gol padł na sekundy przed końcem I połowy.Na strzał z linii pola karnego zdecydował się Łukasz Szydłowski i futbolówka wpadła pod poprzeczkę.


- Dobrze gracie,nie miejcie do siebie pretensji o tego gola - pocieszał piłkarzy Krzysztof Knaga,prezes Budowlanych.
Krótko po przerwie w sytuacji sam na sam znalazł się Damian Noga,ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i okazję stracił.
W 58 min Szmyd dośrodkował w pole karne,piłka trafiła do Michała Felisiaka,ten odegrał do Adama Latuska,który precyzyjnie uderzył w długi róg.Potem kapitalnej okazji nie wykorzystał Felisiak,a z 4 m przestrzelił Marcin Kucharski,okazję miał też 14-letni Patryk Domagała,po strzale którego piłka przeleciała obok spojenia słupka z poprzeczką.
Moi chłopcy chyba już w szatni ,,wygrali'' ten mecz - mówił po meczu Marek Świątek,trener Motoru.
- Z przebiegu gry byliśmy lepsi,ale trzeba było to udowodnić,a zmarnowaliśmy kilka setek. Zimą czeka na sporo pracy,szczególnie nad doskonaleniem techniki.
- Motor piłkarsko był lepszy,ale my małymi kroczkami idziemy do przodu - skomentował J. Knaga - Cieszę się z gry,mniej z wyniku.

Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu
Motor Praszka - Budowlani Strojec 2-0 (1-0) - juniorzy

Praszka : Piłkarska klasa okręgowa

Podcięli skrzydła Orła


Motor wygrał z wyżej notowanym Orłem Źlinice i awansował w tabeli.To drugie z rzędu zwycięstwo niedawnego IV ligowca.
W przypadku Motoru można powiedzieć,iż im trudniej,tym ... lepiej. Do Źlinic trener Zbigniew Olszański z różnych powodów nie mógł zabrać aż sześciu zawodników, którzy grywają w podstawowym składzie i pojechał ,,gołą'' jedenastką. Na murawę wybiegło aż pięciu 17-latków,w tym absolutny debiutant Mateusz Kosowski. Konia z rzędem,kto w takiej sytuacji postawiłby choć złamanego grosza na wygraną praszkowian.A jednak ...
- Na początku meczu,kiedy gospodarze ostro nas zaatakowali miałem trochę sztywne nogi - nie ukrywał po meczu ,,Kosiu'' Kosowski.- Ale potem było chyba nieźle.Myślę,że mogę być zadowolony ze swojego debiutu.
Zrobił swoje - krótko podsumował występ debiutanta trener.
W 25. min z dystansu strzelał damian Wicher i piłka wyszła na róg. Po dośrodkowaniu Dawida Pilaka obrońca wybił piłkę,trafiła ona do Tomasza Smugowskiego, ten odegrał do Miłosza Górki,który uderzył z pierwszej piłki,a jej lot głową przeciął nadbiegający Maciej Stochniałek i bramkarz był bez szans.
- Bardzo ładny gol - mówił trener Olszański.
Jeszcze do przerwy miejscowi mieli kilka groźnych kontr po przejęciu piłek w środku pola, ale stuprocentowej okazji nie wypracowali,a między słupkami dobrze spisywał się młody Adam Stachulec.
W 49. min faulowany był Górka.Piłkę 25 m od bramki ustawił M. Olszański i gdy wszyscy przypuszczali,iż będzie strzelał nad murem,uderzył obok niego po ziemi, piłka skozłowała przed bramkarzem i było 0-2.Potem Stochniałek w sytuacji sam na sam strzelił w bramkarza,odbitą piłkę przejął Smugowski, ale jego lob nad leżącym golkiperem poszybował minimalnie nad poprzeczkę. Z kolej po dwóch kontrach na pozycję sam na sam wybiegł z piłką Górka,jednak sędzia zasygnalizował pozycje spalone,z czym goście nie mogli się pogodzić.
- Zwycięstwo w Prószkowie to nagroda za dwie ,,głupie'' porażki: w Górażdżach (Motor do 78 min. prowadził 3-0,by przegrać 3-4 - przyp .red.) i z Grodźcem - mówi Z. Olszański - Przełamali się zawodnicy,którzy do tej pory nie mieli szczęścia w sytuacjach strzeleckich.Oby na dłużej.

Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu

Orzeł Źlinice - Motor Praszka 0-2 (0-1) - seniorzy

Praszka : Klasa okręgowa

Wygrali z ... koszykarzami



Motor odniósł trzecie zwycięstwo w tym sezonie i awansował w tabeli.Mecz przez cały czas toczył się w deszczu.

Garstka kibiców,którzy mimo kapryśnej aury przyszli na stadion Motoru,żartowała,czy aby goście nie przyjechali z ... koszykarzami, bowiem Unia w składzie kilku ,,wieżowców''.I właśnie imponujące warunki wzrostowe przyjezdni starali się wykorzystać i częstymi wrzutkami w pole karne na rosłych zawodników niepokoili miejscowych.


Pierwsze dwie dogodne okazje stworzyła Unia,ale ich nie wykorzystała.Gospodarze odpowiedzieli ładnym strzałem z woleja Dawida Pilaka i dwoma spięciami na polu bramkowym gości autorstwa Macieja Stochniałka i Miłosza Górka. Efekt bramkowy przyniosła dopiero akacja 25. min. z prawej strony boiska dośrodkował Przemysław Toborek,a Tomasz Czechowicz z pierwszej piłki strzelił po ziemi tuż przy słupku i bramkarz nie miał szans na skuteczną interwencję.
Krótko przed przerwą praszkowianie podwyższyli - Damian Wicher otrzymał podanie od Pilaka i zdecydował się na strzał z ok. 25 m,wydawało się,iż piłka poszybuje za bramkę gości,ale nagle zaczęła opadać i wylądowała w siatce Unii,za plecami bramkarza. Na 3-0 Motor mógł podwyższyć,gdy kąśliwie z rzutu wolnego uderzył Marcin Olszańki , ale piłka o centymetry minęła słupek.
Drugą odsłonę Motor zaczął niemrawo i oddał inicjatywę ekipie z Kolonowskiego, co mogło się zemścić.Najpierw Adam Stachuleckońcami palców zdołał sparować piłkę na róg,skutecznie interweniował także w kilku innych sytuacjach. Na szczęście gospodarze obudzili się z letargu po kwadransie i na zmianę wyniku nie trzeba było długo czekać - w zamieszaniu podbramkowym obrońcy Unii nie potrafili skutecznie wybić piłki,ta trafiła na nogi Toborka,który posłał ją w długi róg bramki.Potem w krótkich odstępach czasu miejscowi mogli ,,dobić'' gości - najpierw Stochniałek w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza,a potem Pilak z 3 m główkował prosto w golkipera rywali.

- Niestety,uspokojony trzybramkowym prowadzeniem mój zespół poczuł się zadowolony z tego co już ma i zaczął odpuszczać,cofnął się i grał niedokładnie,czego wynikiem była utracona bramka - mówił po spotkaniu Zbigniew Olszański- trener Motoru.
Unia zwietrzyła szansę na odrobienie strat i kilka razy było gorąco na przedpolu Stachulca,ale ten spisywał się bez zarzutu.Także zespół z Praszki miał (zwłaszcza w ostatnich dziesięciu minutach) okazje do zmiany wyniku,ale nie wykorzystał ich Czechowicz,wracający do gry po po kontuzji Tomasz Woźny oraz Toborek.
- Wszystkim nam bardzo zależało na tym zwycięstwie - dodał Olszański. -Wypracowaliśmy je sobie walką,Zagraliśmy z większą niż zwykle dyscypliną,choć nie ustrzegliśmy się od błędów.Na szczęscie to błędy bez przykrych konsekwencji.

Tekst : Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu

Pies też chciał grać

Derby powiatu zakończyły się podziałem punktów.Spotkanie nie zachwyciło poziomem.Było typowym meczem walki.

Dość powiedzieć,że największe poruszenie na trybunach nastąpiło,gdy pod koniec I połowy na murawę wybiegł pies, który jednemu z widzów urwał się ze smyczy i sędzia przerwał grę.
Pierwsi radowali się gospodarze.W 11. min dośrodkował Paweł Szmytkowski,lot piłki w polu karnym ,,przeciął'' Sławomir Kałwak i zdobył swoją siódmą w tym sezonie bramkę.Motor mógł wyrównać w 17. min,ale Marcin Olszański z wolnego trafił w słupek.Piast miał okazję w 20. min,ale Jackowi Sieradzkiemu zabrakło pozycji w sytuacji,gdy Adam Stachulec leżał już na ziemi.
W 39. min faulowany był M. Olszański,a rzut wolny z ok. 25 m wykonywał Damian Wicher - uderzył niezbyt silnie,ale piłka wpadła pod poprzeczkę nad źle ustawionym Marcinem Mazurem.
- Zrobiłem krok do przodu,żeby ocenić i nie zdążyłem się cofnąć - mówi po meczu Mazur.- Mój błąd.
W końcówce gospodarze domagali się karnego,gdy w polu karnym upadł Sieradzki,a na koniec Kałwak posłał futbolówkę tuż obok słupka.
W II częci przeważał Motor.Krótko po wzonwieniu gry minimalnie przestrzelił Wicher,potem w dogodnej sytuacji Przemysław Toborek trafił w nogi obrońców,a w 55. min zamiast strzelać z idealnej pozycji,odegrał do będącego na spalonym Tomasza Wilhelma,który posłał piłkę do siatki,ale arbiter gola nie uznał.
Piast stworzył dwie okazje.Jedą zaprzepaścił Sieradzki,a w ostatniej minucie Kałwak.

- Sprawiedliwy remis - ocenił Stefan Jama,prezes Piasta.
Nie jestem zadowolony z tego punktu - mówił Mirosław Kowalczyk,prezes Motoru.- Nie wiem co się dzieje z drużyną.
- Gdyby nie błąd naszego bramkarza mogliśmy wygrać - stwierdził S. Kałwak,kapitan gospodarzy.
- Motor wprawdzie prowadził grę,ale sytuacji nie miał.
Uważam że byliśmy lepszą drużyną,ale nie dopisywało nam szczęście - tak ocenił mecz D. Wicher,kapitan Motoru.
- Mecz wyrównany i jak na derby wcale nie ostry - zauważył Tadeusz Bieniek,trener miejscowych.- Punkt mnie zadawala.-Piłkarsko byliśmy lepsi,ale przewaga w polu to jeszcze nie zwycięstwo - skomentował Zbigniew Olszański,opiekun Motoru.
- W derbach wszystko może się zdarzyć więc punkt także trzeba szanować.

Tekst - Andrzej Szatan

Źródło - Kulisy Powiatu




Praszka : Okręgowe derby

Trudno wygrać bez ataku

Po niezbyt interesującym spotkaniu jeden z kandydatów do awansu pokonał niedawnego jeszcze czwartoligowca. Wygrana wicelidera mogła być wyższa jednak po strzale Mariusza Kamińskiego piłka trafiła w słupek,a w drugiej połowie dogodnych okazji nie wykorzystali Radosław Zagaja,Paweł Pielichowski,Robert Zgid i Tomasz Wołkowicz.
- Skuteczność to element nad którym systematycznie musimy jeszcze pracować - mówił po meczu Jacek Opałka,trener Rolnika.
Motor,choć dzielnie stawiał czoła faworytowi,miał tego dnia zbyt mało atutów w ofensywie,by móc odmienić losy spotkania.
- Zagraliśmy bardzo statycznie w ataku - ocenił Zbigniew Olszański,trener Motoru.
- Nie można stać i czekać aż piłka na nas spadnie.Nasz atak praktycznie nie istniał.
Fatalna dla gospodarzy mogła okazać się już 13. min.Z rzutu rożnego dośrodkował Łukasz Domino,do piłki najwyżej wyskoczył Mariusz Kamiński, a po jego główce futbolówka trafiła w słupek.Potem Leszek Wabnicz z trudem obronił uderzenie Sławomira Poprawy,minimalnie przestrzelił Krzysztof Tokarski.Miejscowi zrewanżowali się uderzeniem Tomasz Wilhelma,ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką.W 35. min przed zagrożeniem swój zespół uratował Rafał Wyrębek,który wybiegł daleko z bramki i wybił piłkę spod nóg Macieja Stochniałka,a w 38. min Damian Wicher strzelił jakby od niechcenia, piłka nabrała dziwnej rotacji i Wyrębek z trudem sparował ją na róg.
W tej części piłkarze Motoru dużo biegali,nie pozwalali przyjezdnym rozgrywać swobodnie piłki.Rolnik grał ładniej dla oka,ale bez efektów.
Krótko po wznowieniu na indywidualną akcję zdecydował się Rafał Stramowski i z 18 m. oddał strzał,po którym piłka wylądowała w siatce pod poprzeczką.
- Strzelałem na bramkę,ale nie liczyłem,że piłka tak fantastycznie ,,siądzie" mi na nodze - mówił strzelec bramki.
- To chyba mój najładniejszy gol. Po objęciu prowadzenia goście podkręcili tempo i mogli podwyższyć,jednak Tokarski fatalnie przestrzelił z 3m.
Walczymy panowie,jeszcze mecz nie jest przegrany - mobilizował zespół trener Olszański. Ale to Rolnik stwarzał zagrożenie.W 68 min. Wabnicz sparował strzał z przewrotki Zagai,potem Wołkowicz z bliska trafił w Wabnicza.Także w 78. min. bramkarz Motoru wygrał pojedynek z napastnikiem z Wierzbicy.W 80. min Paweł Pieluchowski z najbliższej odległości trafił w boczną siatkę,a w 86. min Zgid znalazł się sam na sam i ustalił wynik meczu.
- Piłka była w moim zasięgu ale odbiła mi się od pięty i wpadła do bramki - opisywał po meczu golkiper Motoru.
Motor miał szansę na honorowe trafienie - Wyrębek ,,wypluł" piłkę po strzale Stochniałka,ale nadbiegający Miłosz Górka nie sięgnął jej.W doliczonym czasie (o 5 min) Wyrębek zaprezentował zagranie a'la Boruc (na szczęście dla siebie bez konsekwencji), a Zagaja przestrzelił z dogodnej pozycji.

Tekst - Andrzej Szatan



Opinie
Zbigniew Olszański,trener Motoru :
- Walczyliśmy,bardzo chcieliśmy zdobyć punkty, chłopcy włożyli w ten mecz dużo serca i ambicji,ale to okazało się za mało. Rolnik to wybiegana i dobrze kondycyjnie przygotowana drużyna,my nie potrafiliśmy sobie poradzić z jego agresywną grą.Gdy brakuje sił,nie da się niczym tego nadrobić, a że wirtuozami techniki też nie jesteśmy,graliśmy do ,,szesnastki" i na dodatek niedokładnie.

Jacek Opałka,trener Rolnika:
- Nie ma dla nas łatwych meczów,bo wszyscy koncentrują się na drużynach z czołówki tabeli.Motor zagrał zdecydowanie w polu i był trudnym rywalem.Mieliśmy przez cały mecz optyczną przewagę,ale za wrażenia artystyczne w piłce nożnej nic się nie otrzymuje.Bramka Stramowskiego mogłaby być ozdobą niejednego meczu nawet w wyższej lidze.







Piszą o nas sezon 2008/09






IV liga. Olimpia Lewin Brzeski - Motor Praszka 2-3

Porażka ze spadkowiczem i zdecydowanym outsiderem kosztowała zespół z Lewina Brzeskiego utratę trzech miejsc w ligowej tabeli.

Choć gracze Olimpii nie forsowali jakiegoś nadzwyczajnego tempa gry, to powinni do przerwy rozgromić ekipę z Praszki. Sebastian Pasternak zmarnował jednak dwie idealne sytuacje do zdobycia bramki.

Jeszcze "lepszy" okazał się Kamil Koziarski, który nie wykorzystał trzech wyśmienitych, bramkowych okazji.
- Moja skuteczność szwankuje już od kilku spotkań - przyznał Koziarski. - Nie mogę się odnaleźć w sytuacjach strzeleckich. Czasem nad napastnikiem wisi jakieś fatum. W moim przypadku bramka rywala jest dla mnie zaczarowana. Jak zawodnik strzela gole to jest kochany, a jak tego nie robi to wiesza się na nim psy. Dzisiaj nic mi nie wychodziło. Jak miałbym ocenić swoją grę, to musiałbym puścić soczystą wiązankę.

Bez większych emocji grę swoich ulubieńców oglądali sympatycy Olimpii.
- Pierwsza połowa beznadziejna, typowo wakacyjna gra - podsumował Andrzej Teodorczyk z Lewina. - Olimpia ma to do siebie, że jej zawodnicy sprężają się na mocnego przeciwnika, a słabego lekceważą. Trener musi dokonać zmian, albo zmobilizować drużynę. Ale prawda jest taka, że w meczu z ostatnią drużyną tabeli i w ostatniej kolejce nie ma mobilizacji.

I chyba pan Andrzej miał rację, gdyż druga połowa była zdecydowanie gorsza w wykonaniu gospodarzy. Dodatkowo uśpiła ich łatwo 0uzyskana druga bramka, którą miejscowym sprezentował golkiper z Praszki Leszek Wabnicz.
- Zdobyte dzisiaj bramki dedykuję swojej dziewczynie Dorocie - zdradził Kamil Tramsz. - Nie zlekceważyliśmy rywala, ale straciliśmy pierwszą bramkę i już tak poszło.

Goście kontaktową bramkę uzyskali tuż po trafieniu Tramsza. W kolejnym kwadransie dołożyli jeszcze dwie i sensacyjnie pokonali trzecią do soboty drużynę IV ligi.
- Nie mam za wiele do powiedzenie - powiedział zdobywca dwóch bramek dla Motoru Maciej Stochniałek. - Trafiłem w bramkę, miałem farta. Po dwóch tygodniach nieobecności bardzo chciałem grać. Myślę, że gospodarze w drugiej połowie zlekceważyli nas.

Z postawy gości mógł być zadowolony ich trener Zbigniew Olszański.
- W pierwszej połowie wydawało się, że Lewin odegra się na nas za porażkę z pierwszej rundy (1-6 dop. red.) - zaznaczał Olszański. - W drugiej części ustawiliśmy się inaczej i zagraliśmy mądrzej. Obstawiliśmy boki, z których gospodarze wyprowadzali swoje groźne akcje. Poza tym byliśmy bardzo skuteczni. Trzy bramki zdobyte na wyjeździe to dla nas duży wyczyn.

Nowa Trybuna Opolska

IV liga. Motor Praszka - Victoria Cisek 0-1

Minęła już 90. min spotkania i wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami. Jednak na jeszcze jeden atak zdecydowali się goście z Ciska. W efekcie piłka trafiła do Michała Mory, który uszczęśliwił swój zespół.

- Tradycyjnie tracimy bramkę w ostatnich sekundach i można powiedzieć, że mamy to opanowane do perfekcji - ocenił Zbigniew Olszański, trener Motoru. Victoria na tego gola i zwycięstwo zasłużyła, gdyż była zespołem dojrzalszym i potrafiła sobie wypracować dobre okazje.
- Nasza indolencja strzelecka jest przerażająca - ocenił Janusz Barszcz, szkoleniowiec z Ciska.
- Motor był słabiutki, a my też prezentowaliśmy poziom z klasy A. Powinniśmy zdobyć spokojnie z pięć bramek, a tak męczyliśmy się do samego końca. Na szczęście jakoś się udało.

Bramki rzeczywiście powinny paść znacznie wcześniej. Dwie dobre sytuacje strzeleckie zmarnowali jednak Andrzej Sielski i Krzysztof Plachetka. Poza tym ten drugi, podobnie ja Radosław Grosiak, nie miał w sobotę szczęścia. Obaj trafili bowiem w poprzeczkę. Takich okazji Motor nie miał.

Nowa Trybuna Opolska

Praszka: Przegrany sparing
Wszystko ma granice


Motor przegrał sparing z liderem częstochowskiej A-klasy, choć do przerwy wygrywał 3-0. W ostatni weekend (14-15 lutego) drużyna trenera Zbigniewa Olszańskiego miała zagrać dwa sparingi - w sobotę w Gorzowie Śląskim z Piastem, w niedzielę u siebie z Naprzodem Ostrowy (częstochowska A klasa). Rewanż za wcześniejszy sparing z Piastem (6-5 dla Motoru) nie doszedł jednak do skutku, bowiem gospodarze zjawili się na boisku w zaledwie - sześcioosobowym składzie. W grę nie wchodziło nawet uzupełnienie drużyny zawodnikami Motoru, bo tych było trzynastu. W niedzielę na stadionie Motoru zameldowało się tylko jedenastu miejscowych graczy (winne sobotnie walentynki?). Wśród nich nie było żadnego bramkarza, więc z konieczności między słupkami stanął mający już jako takie bramkarskie doświadczenie Marcin Olszański. W I połowie dominacja miejscowych nie podlegała dyskusji. Najpierw po strzale Grzegorza Góry do odbitej przez bramkarza piłki dopadł junior Tomasz Smugowski i posłał ją do siatki. Potem po główce jednego z piłkarzy Motoru obrońca Naprzodu tak niefortunnie interweniował, iż wepchnął futbolówkę do własnej bramki, a następnie indywidualną akcję celnym strzałem zakończył Góra.
- W tej części meczu graliśmy naprawdę dobrze i mogliśmy zdobyć jeszcze dwa lub trzy gole - analizuje trener Olszański. - Praktycznie nie schodziliśmy z połowy Naprzodu. Wydawało się, że ,,zgnieciemy'' rywala, który sporadycznie gościł na naszym przedpolu i praktycznie nie stworzył okazji na bramkę. Po zmianie stron na boisko wyszedł ten sam, ale inny zespół Motoru i w ciągu kwadransa goście najpierw wyrównali, a w końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
- To prawda, iż drugą połowę graliśmy pod wiatr, co było utrudnieniem, ale to nie tłumaczy nagłej zmiany dyspozycji zawodników - analizuje Olszański. - Zaczęła się nonszalancja w grze, straty piłki, jakby lekceważenie rywala. Najgorsze jest to, że piłkarze w ogóle nie słuchali uwag, a mieli swoją ,,filozofię'' gry. Niestety, nie był to pierwszy mecz (nie tylko towarzyski), w którym trener Motoru ma kłopot ze skompletowaniem drużyny.
- Coraz bardziej zniechęcam się - kończy trener Olszański. - Nie wiem jak jeszcze długo wytrzymam. Wszystko ma swoje granice - także luz w podejściu zawodników do treningu i gry.

Praszka: Grali juniorzy
Nastraszyli gospodarzy
W swoim pierwszym meczu w A klasie juniorów Motor pokonał LZS Kowale, ale nie przyszło mu to łatwo.
Praszkowianie w poprzednim sezonie utrzymali się w I lidze, jednak w związku z przejściem grupy juniorów do mającej kłopoty kadrowe IV-ligowej drużyny, zespół został wycofany do A klasy i uzupełniony młodymi piłkarzami. Dla Motoru był to pierwszy mecz, bo w I kolejce pauzował. Rywal na inaugurację rozgromił w Strojcu Budowlanych aż 11-0.

Wprawdzie w 1 5. min Miłosz Górka dał miejscowym prowadzenie, ale potem akcje gospodarze były chaotyczne, brakowało im wykończenia. Kowale mogły nawet wyrównać, jednak Bartłomiej Topoła (5 bramek w pierwszym meczu) przestrzelił w dogodnej okazji. Nieszczęścia dla miejscowych dopełniła kontuzja dobrze poczynającego sobie w środku pola Dawida Pilaka. Po jego zejściu gra Motoru w ogóle się nie kleiła. Ożywiła się nieco po przerwie, kiedy to bramki mogli strzelić Górka i Maciej Stochniałek. W końcu ten drugi osiągnął cel i wykorzystał prezent od obrońców Kowali i z blisko pokonał Bartosza Nowaka.
Końcówka była emocjonująca. Najpierw Rafał Rzepka wykorzystał potknięcie obrońców i strzelił kontaktowego gola, potem Przemysław Komor z dogodnej pozycji uderzył obok słupka, a w ostatniej minucie Wojciech Brożyński przestrzelił z karnego, podyktowanego za faul praszkowskiego bramkarza Adama Stachulca na Rzepce.
Postawę mojego zespołu pozostawiam bez komentarza, wymęczyliśmy to zwycięstwo - powiedział po meczu Zbigniew Olszański, trener Motoru.
Walczyliśmy jak równy z równym - ocenił Marek Hyż, trener Kowali. - Pod koniec Motor "siadł" i mogliśmy nawet wygrać. Najważniejsze, że chłopcy pokazali charakter, nie przegrali meczu przed wyjściem z szatni.
Nasi juniorzy już grają lepiej od seniorów - skomentował Wiesław Nowak, kierownik zespołu z Kowali. - Zagraliśmy bez trzech zawodników z podstawowego składu. Ta przegrana to wypadek przy pracy.
Andrzej SZATAN

Motor Praszka - LZS Kowale 2-1 (1-0)
1-0Górka - 15., 2-0 Stochniałek - 55., 2-1 Rzepka - 83.
Motor: Stachulec - Kosowski, Felisiak, Zawis, Ł. Kuliński (80. Bor), A. Kuliński (65. Krych), Pilak (35. Kucharski), Latusek, Szmyd (46. Lambryczak), Górka, Stochniałek (65. Pecela). Trener Zbigniew Olszański.
Kowale: Nowak - Komor, T. Jama, Brożyński, Włoch, Dzięcioł, Rosak, Tobiś, Topoła, Rzepka, K. Jama (65. Hatalak). Trener Marek Hyż.

Terminy A klasy juniorów
20.09. (16.00): LZS Przedmość - Motor Praszka, LZS Kowale - Piast Gorzów Śląski.
27.09. (16.00): Motor - Piast, Przedmość - Budowlani Strojec.
4.10. (15.00): Budowlani - Motor, Kowale - Przedmość.
11.10. (15.00): Piast - Przedmość, Kowale - Budowlani.
18.10. (15.00): Kowale - Motor, Budowlani - Piast.
25.10. (15.00): Motor - Przedmość, Piast - Kowale.
8.11. (13.00): Piast - Motor, Budowlani - Przedmość.
11.11. (13.00): Motor - Budowlani, Przedmość - Kowale.


Praszka: Kompleks Startu?
Zabrakło armat i wiary
W poprzednim sezonie Motor przegrał u siebie z namysłowskim zespołem 0-3. W sobotę 13 września także mu nie sprostał. Dopiero co mecz się zaczął, a goście mieli wyborną szanse na bramkę, bowiem po faulu Jarosława Kościelnego na napastniku Startu, sędzia podyktował karnego. Do piłki podszedł Mariusz Raszewski, ale trafił w słupek. Potem gra gospodarzy wyglądała tak jak w ostatnich spotkaniach - do pola karnego jeszcze jako tako, ale im bliżej bramki gości, tym mniej było pomysłów na rozegranie akcji.

Niestety, tylko sporadycznie strzelaliśmy na bramkę rywali - komentował trener Zbigniew Olszański. - Były to jednak strzały niecelne, albo za lekkie. Zabrakło siły w ataku i w pomocy.
Różnie też było z zaangażowaniem poszczególnych zawodników w grę. Niestety, niektórzy przeszli obok meczu - dodał Mirosław Kowalczyk, wiceprezes klubu. - Po spotkaniu nie byli nawet spoceni.
W I połowie Motor praktycznie tylko raz zagroził bramce gości. Po dośrodkowaniu Tomasza Cieśli na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Grzegorz Góra, jednak uderzenie było zbyt lekkie, aby mogło wyrządzić namysłowianom krzywdę. Sporo dośrodkowań mieliśmy niedokładnych - mówi trener Motoru. - Za dużo było podań piłki w polu karnym. Po zmianie stron gra miejscowych nie poprawiła się, a nawet wyglądała gorzej niż przed przerwą.
Daliśmy przeciwnikowi narzucić sobie jego styl gry - analizuje Olszański. - Start był szybszy i dokładniejszy. Połowa naszych podań nie dochodziła celu. Nie było widać u zawodników wiary.
Nic więc dziwnego, że goście zdobyli przewagę, a katem okazał się Rafał Simlat. Najpierw wykończył strzałem odegranie głową piłki przez kolegę z zespołu, a potem wywiódł w pole dobrze do tej pory grającego Łukasza Dzierżona i podwyższył. Przy pierwszej bramce były wątpliwości, czy aby nie padła z pozycji spalonej. Motor zagrał bez trzech podstawowych zawodników. Krzysztof Kaczor pauzował za cztery żółte kartki, Tomasz Woźny jest kontuzjowany, zaś Damian Wicher w sobotę brał ślub. Z konieczności w formacji defensywnej zagrał młody napastnik Tomasz Wilhelm i jako jeden z nielicznych (obok Marcina Olszańskiego) może uznać mecz za udany.
To był debiut Tomka na tej pozycji i to debiut udany - ocenił trener Olszański. - Walczył, był aktywny, łatał dziury, dobrze asekurował, wszędzie było go pełno.
Andrzej SZATAN


Motor Praszka - Start Namysłów 0-2 (0-0)
0.1Simlat - 59., 0-2 Simlat - 77.
Motor: Kościelny - Włoch (80. Ł. Kuliński), M. Olszański, Wilhelm, Dzierżon, T. Cieśla, Ł. Cieśla, Czechowicz, Knaga (65. A. Kuliński), Góra (65. Stochniałek), Toborek. Trener Zbigniew Olszański.
Sędziował Radosław Paszek (Kluczbork). Żółte kartki dla Motoru: Kościelny, Czechowicz. Widzów ok. 70.


Praszka: Motor przed sezonem
Juniorzy z seniorami
W nowych rozgrywkach IV ligi zespól z Praszki będzie połączeniem rutyny z młodością.
Drużyna, która tylko dzięki wycofaniu się z ligi LZS Poborszów zachowała status IV-ligowca, przygotowania rozpocznie 10 lipca pod okiem Zbigniewa Olszańskiego, który powrócił do zespołu po tym jak kierownictwo klubu rozwiązało umowę o pracę z trenerem Zbigniewem Strzeszyńskim.
Konieczność kadrowa, ale i także szczupłość naszych finansów sprawiły, że zadecydowaliśmy, aby czołowych juniorów dołączyć do kadry pierwszej drużyny - mówi Wiesław Kościelny, prezes klubu. - Zespół juniorów wycofujemy z pierwszej ligi, a pozostali jego zawodnicy będą występowali w A-klasie, w której mamy także swoją drużynę. Odpadną nam dalekie wyjazdy i wcale niemałe opłaty sędziowskie.
Zwolennikiem takiego rozwiązania jest także trener Olszański (oprócz seniorów będzie prowadził także zespół juniorów).
To rozwiązanie, które w perspektywie może przynieść nam korzyści - analizuje trener. - Jestem przekonany, iż ci chłopcy więcej skorzystają szkoleniowo trenując i grając z seniorami, niż w lidze juniorów. Jeśli tylko podejmą rękawice będą w stanie walczyć o miejsce w czwartoligowym zespole. Niektórzy przecież już zaliczyli w nim po kilka meczów.
Zawodnicy z zespołu seniorów do końca czerwca mieli się określić co do swojej dalszej przynależności klubowej, jednak póki co nie wszyscy to uczynili.
Nie mamy od żadnego zawodnika oficjalnej informacji, że chce odejść - informuje prezes Kościelny. - Wiadomo tylko, że Góra jest w pracy w Holandii, a przed wyjazdem nie informował mnie o swych planach. Słyszałem, że chce odejść.
Nie znalazły potwierdzenia informacje o zmianie barw przez Łukasza i Tomasza Cieślów. Z tego pierwszego trener Olszański chciałby zrobić lidera środka pola. Jak udało się nam dowiedzieć na testy do Galewic wybiera się natomiast Mateusz Kucia. Po ostatnich rozmowach klubowych działaczy wiele wskazuje także na to, iż w Motorze zostaną wypożyczeni z Budowlanych Strojec juniorzy Tomasz Knaga, Kamil Więdłocha (starł się o nich OKS Olesno) oraz Dawid Pilak.
Chcielibyśmy, aby zostali u nas bo to ciekawi chłopcy - mówi Kościelny. - Tak czy inaczej nie będzie totalnego odpływu zawodników o czym plotkowano na mieście.
Chęć gry w Motorze zadeklarowało dwóch zawodników LZS-u Kujakowice, który spadł z A klasy. Są to........ Gotowość pomocy drużynie zgłosił Krzysztof Kaczor, który ze względów rodzinnych nie trenował całą rundę wiosenną.
Andrzej SZATAN

Sparingi Motoru
16 lipca - Victoria Skomlin (u siebie, 18.00)
20 lipca - Warta Osjaków (u siebie, 17.00)
26 lipca - Liswarta Krzepice (wyjazd)
2 sierpnia - LZS Wydrzyn (u siebie, 17.00)
6 sierpnia - Warta Działoszyn (u siebie, 17.00)
9 sierpnia - Piast Gorzów Śląski (u siebie, 17.00)





Piszą o nas sezon 2007/08






Praszka: Motor nadal w IV lidze
Spadli, ale ... zostają

Porażka z GKS-em Starościn sprawiła, iż Motor zajął ostatnie miejsce w tabeli i powinien spaść z IV ligi.
Wszystko jednak na to wskazuje, iż nie spadnie. Potwierdziły się bowiem wcześniejsze nasze informacje, iż z rozgrywek - po ich zakończeniu - wycofa się LZS Poborszów.
- Zostajecie w czwartej lidze - mówił we wtorek Erwin Klezel, prezes Poborszowa. - Na sto dziesięć procent wycofujemy się z czwartej ligi. Już wysłaliśmy w tej sprawie pismo do Opola.

Spóźnialscy kibice jeszcze nie zdążyli zasiąść na trybunach, a goście wygrywali już 1-0. Precyzyjną główką popisał się Aleksander Matkowski, najlepszy zawodnik spotkania.
Piłka leciała pół godziny, a mimo to obrońcy pozwolili główkować - zauważył Zbigniew Strzeszyński, trener miejscowych
- Stracili bramkę jak studenci - ocenił jeden z działaczy Motoru.
Proszę nie obrażać studentów - zareplikował inny. - To są inteligentni ludzie, z których może coś dobrego wyrosnąć
Goście szybko wyprowadzali ataki z własnego przedpola, a niemal każdy stanowił alarm dla miejscowych. W Starościnie brylowali Matkowski , Marek Suchocki, a reżyserem gry był 38-letni Bogdan Kowalczyk. Dodatkowo przyjezdni mieli wsparcie w kilkuosobowej grupie kibiców, która "zakrzyczała" cały stadion.

Motor po co wy gracie jak kibiców nie macie - śpiewali

Motor próbował odmienić losy spotkania. W pomocy dwoił się i troił Łukasz Cieśla, najlepszy w tym spotkaniu (i chyba w całym sezonie) piłkarz miejscowych. W 25. min ostro strzelił z dystansu, bramkarz "wypluł" piłkę przed siebie, ale w pobliżu nie było żadnego zawodnika Motoru. Potem dokładnie dośrodkował do Grzegorza Góry, ale piłkę po jego strzale głową wysoki bramkarza Starościna końcami palców zdołał przerzucić nad poprzeczką. Z kolei w 34. min Jakub Panek przestrzelił w dogodnej sytuacji z najbliższej odległości.
W 40. min. Matkowski wygrał biegowy pojedynek z Mateuszem Kucią, a ten nie widząc innej drogi na powstrzymanie przeciwnika, sfaulował go. Karnego pewnie na gola zamienił Łukasz Szpak. Chwilę przed przerwą Góra strzelił tuż obok słupka, zaś Jarosław Kościelny instynktownie obronił uderzenie napastnika rywali.

W przerwie w szatni Motoru było głośno i padły ostre męskie słowa. Co odmieniły? Zaraz po wznowieniu gry kibice już widzieli piłkę w siatce po strzale Ł. Cieśli, jednak ta o centymetry minęła bramkę, a w 60. min po strzale Przemysława Toborka golkiper GKS-u sparował piłkę nad poprzeczkę.
Przeciwnik przez cały czas grał z dużym zaangażowaniem i ani na chwile nie ułatwiał zadania miejscowym, by mogli poprawić wynik. W 75. min po strzale Szpaka Kościelny kapitalną paradą uchronił Motor przed startą kolejnej bramki, a w chwilę później wygrał pojedynek sam na sam z Suchockim. Był jednak bezradny w 80. min, gdy znów zaspała obrona gospodarzy i Suchocki z bliska podwyższył. Po raz kolejny Kościelny zasłużył na brawa w 88. min - w odstępie kilkunastu sekund obronił dwa soczyste strzały.
Motor z konieczności (czerwona kartka) zagrał bez Issmaela Ouedraogo, a na ławce rezerwowych było zaledwie dwóch zawodników - juniorów, którzy kilka godzin wcześniej grali mecz w wojewódzkiej I lidze.

Po meczu zebrał się zarząd klubu i zwolnił z pracy dotychczasowego pierwszego trenera Zbigniewa Strzeszyńskiego.
Powód to brak wyników sportowych zespołu, który w ostatnich meczach prezentował antyfutbol - uzasadniał decyzje Wiesław Kościelny, prezes klubu.
Zarząd złożył propozycję objęcie drużyny Andrzejowi Czajkowskiemu, asystentowi Strzeszyńskiego, ten jednak oferty nie przyjął.
- Będziemy szukali nowego trenera - dodał Kościelny.
Andrzej SZATAN

Opinia
Andrzej Czajkowski: - Nawet w tak ważnym meczu zespół nie podjął walki. Zagraliśmy przetragicznie. Dużo biegaliśmy, ale nic z tego nie wynikało. Rywale mieli za dużo swobody w środku pola, choć nie tylko tu. W obronie było fatalnie. W ataku nie potrafiliśmy stworzyć sytuacji bramkowej, a jeśli już, to nie umieliśmy jej wykorzystać. Sprawialiśmy wrażenie zespoły ze słabej okręgówki.

* Motor Praszka - GKS Starościn 0-3 (0-2)
0.1Matkowski - 2., 0-2 Szpak - 40. (karny), 0-3 Suchocki - 80.
Motor: Kościelny - Panek, Kucia, Tarnowski, Dajczak (78. Wiatr), Ł. Cieśla, T. Cieśla, Włoch, Czechowicz, Góra, Toborek (70. Stochniałek). Trenerzy: Zbigniew Strzeszyński i Andrzej Czajkowski.
Sędziował Tomasz Superczyński (Opole),. Żółta kartka dla Motoru: Czechowicz. Widzów ok. 100.


Proślice: Powiatowe derby
Motor na wstecznym biegu
W derbach powiatów oleskiego i kluczborskiego zdecydowanie lepsza okazała się ekipa gospodarzy. Ozdoba meczu była bramka Romana Widerskiego.
Bardziej od straty punktów martwi jednak styl porażki Motoru.
Nie umiemy rozegrać dwóch kolejnych dobrych meczów - mówił po spotkaniu Andrzej Czajkowski, II trener gości. - Jeśli tylko rywal zagra agresywniej, a atak uczyniły Proślice, my nie mamy zespołu.
Przed meczem obaj szkoleniowcy wierzyli w końcowy sukces.
Ten mecz może zadecydować o czwartoligowych losach jednej z drużyn - stwierdził Wiesław Okaj, trener gospodarzy. - Jeśli nie zostawimy na boisku litrów potu, to nikt nam za darmo punktów nie da.
Od początku musimy zaatakować, bo oni mają słabszą obronę - zauważył Zbigniew Strzeszyński, trener zespołu z Praszki.
Aktywniej rozpoczęli miejscowi. Już w 3. min Jakub Panek wybił w ostatniej chwili piłkę spod własnej bramki. Po chwili Mateusz Garbowski minął Mariusza Włocha, ale strzelił w boczną siatkę, a Mateusz Szeliga będąc w dogodnej sytuacji nieczysto trafił w piłkę i zmarnował okazje.
Pechowa dla gospodarzy okazała się 13. min. Akcję prawą stroną przeprowadził Tomasz Cieśla, strzał obronił Przemysław Zalejski, ale wobec dobitki Adriana Koziołka z najbliższej odległości był już bezradny. Po kilku minutach Koziołek po raz drugi mógł się wpisać na listę strzelców. Piłkę próbował wyprowadzić z własnego przedpola Leszek Uram, przechwycił ją napastnik Motoru i pognał sam na sam na bramkę. Kibice z Praszki już widzieli piłkę w siatce, jednak ta o centymetry minęła słupek.
Gdyby ta bramka padła na pewno grałoby się nam znacznie łatwiej - skomentował Czajkowski.
Koleje minuty należały już do gospodarzy, którzy w środku pola mieli dyrygenta w osobie Tomasza Zajączkowskiego.
Rzeczywiście Tomek zagrał dziś jak profesor - skomentował trener Okaj. - Kiedy trzeba było przyspieszał akcje, kiedy trzeba było - zwalniał je i szanował piłkę.
To właśnie Czajkowski niepokoił Jarosława Kościelnego strzałami z dystansu. Po jednym z nich miejscowi reklamowali rękę obrońcy Motoru i domagali się karnego.
Co wy panowie wyprawiacie - krzyczał pod adresem sędziego jeden z kibiców Proślic.
W 40. min bramkarz Motoru minął się z piłką przy interwencji, na szczęście bez konsekwencji dla swojej drużyny.
Krótko po zmianie stron zespół z Proślic mógł wyrównać, ale Roman Widerski przestrzelił z bliska, podobnie jak w 60. min. Wcześniej jednak miejscowi wyrównali. Po rzucie wolnym piłkę na głowę przejął Marcin Tarnowski, ta trafiła do Pawła Panka, który zaskoczył Kościelnego. Nie minęło wiele czasu a kibice Proślic cieszyli się z prowadzenia. Futbolówkę odbitą od jednego z obrońców gości przejął Jacek Grześkowicz uderzył tak precyzyjnie, że Kościelny nie miał szans obrony. Chwilę później mogło być 3-1, ale ponownie przestrzelił Widerski. W pełni się jednak zrehabilitował w 67. min kiedy to posłał piłkę z rzutu wolnego w samo okienko bramki Motoru.
To był gol rzadkiej urody - mówił po meczu trener gospodarzy.
Proślice nie ustawały w parciu na bramkę. Wprowadzony dopiero co do gry Andrzej Wijatyk wykorzystał dziurę w obronie Motoru i znalazł się sam na sam z Kościelnym, nie dając mu szans. Nieco wcześniej ładnym strzałem z dystansu popisał się Mateusz Kucia.
Pierwsza połowę zagraliśmy nienajgorzej, ale w drugiej oddaliśmy przeciwnikowi środek pola - powiedział Strzeszyński.
Po zmianie stron nie stworzyliśmy sytuacji bramkowej - dodał Czajkowski.
Druga połowa w naszym wykonaniu była najlepsza w tym sezonie - ocenił trener Okaj. - Ta wygrana daje nam nadzieję na przyszłość, ale nie popadamy w euforię. Przyznam, że liczyłem na bardziej wyrównany mecz.
Tekst Andrzej SZATAN

* LZS CN Proślice - Motor Praszka 4-1 (0-1)
0.1Koziołek - 13., 1-1 Panek - 54., 2-1 Grześkowicz 63., 3-1 Widerski - 67., 4-1 Wijatyk - 88.
Proślice: Zalejski - Krynicki, Uram, E. Cichosz, P. Peretiatko, Garbowski (60. Olender), Zajączkowski, Grześkowicz, Widerski, Szeliga (75. Jasiak), P. Panek (80. Andrzej Wijatyk). Trener Wiesław Okaj.
Motor: Kościelny - J. Panek, Tarnowski, Wicher, Kucia, Włoch (55. Toborek), Ł. Cieśla, Góra (80. Dajczak), T. Cieśla, Ouedraogo, Koziołek. Trenerzy Zbigniew Strzeszyński i Andrzej Czajkowski.
Sędziował Marcin Lenart (Strzelce Opolskie). Żółte kartki: E. Cichosz, Uram, P. Peretiatko - Ouedraogo, Koziołek. Widzów ok. 150.


Praszka: Wygrana w dobrym stylu
Trzy punkty za trzy gole
Już dawno piłkarze Motoru nie strzelili w ligowym spotykaniu trzech bramek. Uczynili to w sobotę 26 kwietnia i zdobyli 3 pkt.
Dzięki tej wygranej Motor opuścili ostatnie miejsce w tabeli.
Przed meczem kibice zostali zaskoczeni obecnością w składzie gospodarzy Adriana Koziołka.
- Wrócił na jakiś czas z pracy w Holandii, a że wciąż jest naszym zawodnikiem, mógł zagrać i zagra jeszcze w dwóch najbliższych meczach - tłumaczy Wiesław Kościelny, prezes klubu.
Losy spotkania mogły się jednak potoczyć niekorzystnie dla gospodarzy.
Do momentu strzelenia przez nas pierwszej bramki Nysa bardzo dobrze grała z kontry i stworzyła trzy stuprocentowe okazje - zauważył Marek Pawlak, były piłkarz Motoru, od niedawna pracujący w klubie z najmłodszymi adeptami futbolu.
Prowadzenie Motor objął po precyzyjnym dośrodkowaniu Tomasza Cieśli z rzutu wolnego. Piłka trafiła na głowę Ismaela Ouedraogo, który zdobył swoją drugą bramkę w barwach zespołu z Praszki. W kilka minut później znów T. Cieśla dał znać o sobie. Otrzymał piłkę od brata Łukasza (odegrał ją piętą) „objechał” trzech zawodników z Nysy i nie dał szans bramkarzowi.
Jeszcze przed przerwą miejscowi mogli podwyższyć, bo stworzyli dwie groźne sytuacje.
- Przy pierwszej dla mnie był ewidentny faul w polu karnym na Grześku Górze, jednak sędzia „puścił” grę - ocenił trener Zbigniew Strzeszyński.
Na II połowę Góra już nie wyszedł, bo odczuwał skutki faulu. Zastąpił go Przemysław Toborek, który dał dobrą zmianę. Zaraz po wznowieniu gry dobra sytuację miał Ouedraogo, a później miejscowi rozegrali akcję na wysokim poziomie. Mariusz Włoch zagrał do Koziołka, ten do Łukasza Cieśli. Pomocnik Motoru zdecydował się na uderzenie z ponad 25 m i piłka wylądowała w rogu nyskiej bramki.
- To był majstersztyk - ocenił Pawlak.
W tym meczu naprawdę dużo się działo, a nasze zwycięstwo mogło być wyższe - mówił po spotkaniu Strzeszyński. - Szkoda, że Koziołkowi dobrej gry nie udało się udokumentować bramką, a miał na to szansę. To budujące, że chce pomóc zespołowi w trudnej sytuacji.
To nie był ten sam zespół co w poprzednich meczach - dodał prezes Kościelny. - Radość z wygranej popsuło zachowanie grupy z „loży szyderców”. To nie są kibice, którzy ubliżają swoim zawodnikom, a dopingują przeciwnika. To przykre, tym bardziej, iż takie zachowania te osoby prezentowały już wcześniej.
Andrzej SZATAN

Motor Praszka - Polonia Nysa 3-0 (2-0)
1-0Ouedraogo - 28., 2-0 T. Cieśla - 35., 3-0 Ł. Cieśla - 52.
Motor: Kościelny - Panek, Kucia, Woźny (66. Czechowicz), Dajczak - Włoch, Ł. Cieśla, Góra (46. Toborek), T. Cieśla - Koziołek (88. Kałwak), Ouedraogo. Trenerzy Zbigniew Strzeszyński i Andrzej Czajkowski.
Sędziował Dariusz Kuczer (Ozimek). Żółte kartki dla Motoru: Dajczak, Włoch. Widzów ok. 200.


Praszka: Kolejny remis
Mógł być bohaterem
Przemysław Toborek miał w ostatniej minucie spotkania kapitalną okazje, by zapewnić zwycięstwo drużynie Motoru.
Wprawdzie więcej klarownych sytuacji bramkowych mieli miejscowi (m.in. dwa strzały w poprzeczkę), ale do 89. min utrzymywał się remis. Wówczas Przemysław Toborek otrzymał dobre podanie od Tomasza Czechowicza, w pełnym biegu w charakterystyczny dla siebie sposób „wkręcił” obrońcę i gdy miał przed sobą tylko bramkarza, przez nikogo nie atakowany oddał anemiczny strzał.
- To nie był strzał, a podanie do bramkarza - ocenił Zbigniew Strzeszyński, trener Motoru.
Po meczu sam zawodnik nie mógł uwierzyć, iż nie wykorzystał tak znakomitej okazji. W I połowie praszkowski zespół miał jeszcze jedną szansę. Po akcji Grzegorza Góry z Łukaszem Cieślą po strzale tego drugiego bramkarz nieruchomo stał między słupkami i śledził tylko lot piłki, ale ta o centymetry minęła słupek.
- W ostatnim kwadransie mieliśmy zdecydowanę przewagę i rywal rzadko wychodził nawet z własnej połowy - analizował trener Motoru. - Trochę jednak za bardzo odkryliśmy się i w ostatniej minucie Poborszów mógł nas skarcić. W tej sytuacji trzeba być zadowolonym z remisu. Wyrównany mecz, ale ze wskazaniem na nas. Tak też mówił po spotkaniu obserwator OZPN-u.
AS

LZS Poborszów - Motor Praszka 0-0
Motor: Kościelny - Panek, Wicher, Tarnowski, Kucia, Włoch (82. Placek), Ł. Cieśla, Czechowicz, T. Cieśla (75. Toborek), Góra, Ouedraogo. Trener Zbigniew Strzeszyński.


Rozmowa
Na razie zgodnie z planem
Ze Zbigniewem STRZESZYŃSKIM, trenerem piłkarzy IV-ligowego Motoru Praszka, rozmawia Andrzej SZATAN

- Cztery mecze i pięć punkty. To dobry wynik?
- Takie było minimum. Trzeba więc być zadowolonym. Najważniejsze, że opuściliśmy ostatnie miejsce w tabeli. Nikt z rywali, z którymi będziemy walczyli o utrzymanie nie „uciekł” nam, a do niektórych nawet odrobiliśmy straty. Jednak przy odrobinie szczęścia mogło być jeszcze lepiej.
- Która strata najbardziej boli?
- Ta z Kotorzem. Stworzyliśmy kilka świetnych okazji, podczas gdy rywal nie miał żadnej. Jakieś siły sprzysięgły przeciwko nam, a w ostatniej minucie mieliśmy poprzeczkę. Wciąż uważam, iż w meczu z Dobrzeniem nie było rzutu karnego. Straciliśmy przez to punkt.
- Co trzeba poprawić, żeby Motor grał jeszcze lepiej?
- Musi być szersza kadra. Trzeba mieć do grania osiemnastu piłkarzy. Tylko rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie może podnieść poziom naszej gry. Brakuje nam przede wszystkim zawodników do szybkiej kontry. Wyjątkiem jest Grzesiek Góra.
- Motor tracił tylko dwie bramki, w tym jedną z karnego. Kościelny od trzech meczów ma czyste konto.
- Na pewno Jarek to dobry bramkarz. Nie wiem jak długo uda się go utrzymać w Praszce. Trafione okazały się transfery Tarnowskiego i Panka. Zespół poczynił w tej formacji postępy jeśli idzie o taktykę. Obrońcy muszą jednak jeszcze częściej sobie „podpowiadać”.
- Atuty Tarnowskiego i Panka to...?
- W przypadku tego pierwszego to przede wszystkim rutyna. Widać, że jest spokojny, mądrze się ustawia i potrafi zaasekurować. Panek wcześniej był napastnikiem i pomocnikiem. To jego pierwszy sezon w obronie więc trzeba jego grę ocenić pozytywnie.
- Kibice mają nowego pupila - Ismaela Ouedraogo. Spełnia oczekiwania?
- Dzięki bramce w Czarnowąsach zdobył już nam trzy punkty. Bardzo dobrze gra głową i zespół powinien to wykorzystać. Na razie otrzymuje za mało wrzutek z bocznych stron. To musi się zmienić.
- Dziękuję za rozmowę.


Futbol juniorów
Trzy bramki Motoru
W dobrym stylu juniorzy z Praszki wygrali 3-0 z zespołem ze Starego Koźla.
Wygrana gospodarzy mogła być bardziej okazała, ale drużyna trenera Zbigniewa Olszańskiego zmarnowała kilka stuprocentowych okazji. Najlepszą (w 43. min) zaprzepaścił Tomasz Wilhelm. Piłka po uderzeniu Macieja Stochniałka odbiła się od słupka i trafiła wprost pod nogi Wilhelma, który stał 2 m od bramki. Niestety, futbolówka poszybowała wysoko nad poprzeczką.
- Wystarczyło tylko przyłożyć nogę, a piłka sama wpadłaby do siatki- mówił trener Motoru. - Tomek niepotrzebnie włożył w to uderzenie dużo siły.
Ale to właśnie Wilhelm, który później strzelił w poprzeczkę, był autorem najładniejszego gola. W 23. min rajd przeprowadził Damian Więdłocha, dośrodkowaniem w pole karne, piłka trafiła do Wilhelma, a ten widząc, że bramkarz wyszedł nieco z bramki pięknym strzałem ponad nim w długi róg podwyższył prowadzenie Motoru na 2-0.
- Takie bramki najbardziej cieszą - skomentował Olszański..
Goście w I połowie stworzyli tylko jedną sytuację. W 38. min Jarosław Kościelny nie opanował piłki, dopadł jej napastnik rywali, po strzale którego piłka zmierzała do pustej bramki, ale w ostatniej chwili wybił ją Łukasz Kuliński.
W 75. min. Stochniałek dokładnie zagrał do będącego w polu karnym Oskara Langnera, a ten ustalił wynik spotkania.
- Zagraliśmy dobry mecz - ocenił trener Motoru. - Przez cały czas przewaga była po naszej stronie i stworzyliśmy znacznie więcej klarownych okazji. Trzy bramki to był najmniejszy wymiar kary dla przeciwnika. Myślę, że ta wygrana podbuduje chłopaków.
Andrzej SZATAN

Motor Praszka - LZS Stare Koźle 3-0 (2-0)
1-0Stochniałek - 27., 2-0 Wilhelm - 35., 3-0 Langner- 75.
Motor: Kościelny -Wiatr, Kałwak, Krykwiński, Ł. Kuliński, D. Więdłocha, K. Więdłocha (80. Pilak), Knaga (78. Smugowski), A. Kuliński, Wilhelm (60. Langner), Stochniałek (80. Górka). Trener Zbigniew Olszański.


Praszka: IV liga
Panie sędzio, tak nie można
Te słowa po zakończeniu sobotniego meczu z TOR-em Dobrzeń Wielki do sędziego głównego Tomasza Garbowskiego z Kluczborka wykrzyczał Wiesław Kościelny, prezes Motoru.
Trudno się dziwić rozżaleniu działaczy, piłkarzy i kibiców gospodarzy po tym, gdy w 81. min sędzia Tomasz Garbowski zagwizdał rzut karny przeciwko Motorowi.
- Panie sędzio, na siłę dał im pan wygrać ten mecz - krzyczał jeden z kibiców.
- Ale dostaliście prezent od sędziego - stwierdził ktoś inny.
Akcja nie zapowiadała takiego finału. Do piłki w polu karnym wystartowało dwóch zawodników.
- Nasz piłkarz wybijał piłkę, a przeciwnik się wywrócił na jego nodze - mówił po meczu Zbigniew Strzeszyński, trener Motoru, dla którego był to szkoleniowy debiut na ławce praszkowskiego klubu.
Po spotkaniu w szatni panowały minorowe nastroje.
- A co ja mam panu powiedzieć - mówił Wiesław Kościelny, prezes Motoru. - Sędzia wydrukował tego karnego. Remis byłby sprawiedliwym wynikiem. Pierwszą połowę naprawdę zagraliśmy dobrze. Widać, że drużyna zrobiła postępy i kibice chyba mogą być zadowoleni. Tylko ten niepotrzebny zgrzyt w końcówce.
Motor rzeczywiście dobrze rozpoczął to spotkanie i już w 3. min Łukasz Cieśla był blisko zdobycia gole.
- Trochę niżej i byłaby piękna bramka - stwierdził Kościelny.
I była, ale w 33. min. Debiutująccy w barwach Motoru piłkarz z Burkina Faso Ismael Mohamed Ouedraogo „strącił” piłkę głową do Ł. Cieśli, ten odegrał do Grzegorza Góry. Przy jego strzale z woleja bramkarz TOR-u Rafał Krupa nie miał szans na skuteczną obronę. Jednak ostatnie minuty I połowy należały do gości. Najpierw poprzeczka uratowała Motor przed startą bramki po strzale Jarosława Dragucia z rzutu wolnego, a potem dobrą interwencją popisał się Jarosłw Kościelny.
Po przerwie lepsze wrażenie sprawiał wicelider, który mimo wszystko w Praszce zawiódł. Miejscowym odpisywało jednak w kilku przypadkach szczęście, jak choćby po strzale Jarosława Wolańskiego w słupek, bądź po nieporozumieniu Mateusza Kuci z własnym bramkarzem.
Po stracie bramki na 1-1 bramkarz Motoru starał się zmobilizować kolegów z drużyny.
- Gramy dalej, panowie, nic się nie stało - wołał.
Ale mogło się stać, ale golkiper miejscowych popisał się w 83. min kapitalną interwencją. W chwile później nastąpiła opisana na wstępie kontrowersyjna sytuacja.
- Miałem piłkę na ręce, ale źle ułożyłem dłonie przy interwencji - mówił po meczu bramkarz Motoru.
- Tego meczu nie wygrał TOR, ale inni zawodnicy - żalił się po spotkaniu trener gospodarzy. - Sędzia podarował gościom punkty, a nam je zabrał. Pierwsza połowę zagraliśmy w dobrym stylu, przy dużym zaangażowaniu zawodników. Dobrze graliśmy z kontry, czego wynikiem była bardzo ładna bramka. W drugiej połowie dał o sobie znać brak rutyny.
- Przeciwnik był mądrzejszy, choć nic szczególnego nie pokazał - dodał Andrzej Czajkowski, asystent trenera Strzeszyńskiego. - Nam zabrakło boiskowego cwaniactwa, które miał rywal. Za pierwszą połowę zespół zasłużył na pochwałę. W drugiej mieliśmy za dużo start i niepotrzebnie się ścigaliśmy. Remis byłby sprawiedliwszym wynikiem. Boli to, że punkty straciliśmy w samej końcówce. Przeciwko gospodarzom takich karnych się nie gwiżdze.
W zespole z Praszki zagrało trzech nowych zawodników. Ouedraogo, który pokazał kilka technicznych zagrań i miał swój współudział z bramce, potrzebuje jeszcze zgrania z drużyną. Na pewno mocnymi punktami ekipy będą Marcin Tarnowski i Łukasz Panek.

Motor Praszka - TOR Dobrzeń Wielki 1-2 (1-0)
1-0Góra - 38., 1-1 Wolański - 66., 1-2 Kot - 80. (karny)
Motor: Kościelny - Dajczak, Tarnowski, Kucia, Panek (60. Woźny), Włoch (66. Wicher), Ł. Cieśla, T. Cieśla (80. Kałwak), Czechowicz (58. Toborek) - Ouedraogo, Góra. Trener Zbigniew Strzeszyński.

Andrzej SZATAN

ZKS Motor Praszka
ul. Sportowa 7
46-320 Praszka

tel. 034 3591 190

e-mail : motor.praszka@op.pl

   
Copyright by MOTOR-PRASZKA 2007-17